Z ustawy o systemie oświaty po cichu zniknął przepis gwarantujący, że rodzice nie będą musieli co roku kupować nowych podręczników. Dzięki nowelizacji wydawcy zarobią w tym roku najwięcej od 10 lat. A rodzice najwięcej zapłacą.
Publikacja: 26 lipca 2010, 07:32 Aktualizacja: 24 sierpnia 2010, 15:35
Wcześniej zasady były jasne: szkoły mogły stosować jedynie trzy podręczniki do jednego przedmiotu. Musiały ich używać minimum trzy lata, tak by młodsi uczniowie mogli je odkupywać od starszych. Ale ten system miał jedną wadę: ograniczał liczbę sprzedanych książek i nie dawał zarobić wydawcom. Więc już nie obowiązuje.
Po wprowadzeniu nowych przepisów wartość sprzedanych podręczników od razu wzrosła: z 640 mln zł w 2007 roku do 775 mln zl w 2009. W tym roku, także dzięki reformie programowej, będzie najwyższa od 10 lat. Szacuje się, że wydawcy zarobią ponad 800 mln zł.
Teraz zamiast kupować używane komplety po 100 – 150 zł, rodzice muszą wydawać 300 – 700 zł na nowe. A nowe prawie niczym się nie różnią od starych.
To jest tylko część artykułu.
1: Ministerstwo Edukacji wspólpracuje z IP: 195.117.255.* (2010-07-26 08:42)
Ministerstwo Edukacji wspólpracuje z producentami ksiąek i co roku nabja im kasę!
2: wściekła z IP: 83.21.113.* (2010-07-26 11:15)
To już jest szczyt chamstwa.Jakim prawem ME współpracuje z z producentami książek.Czy ktoś z ME ma za to jakieś profity?Dlaczego książki są ciągle zmieniane no i przy tym cena-wyższa.? NAJWYŻSZY CZAS to draństwo zmienić.
3: m z IP: 89.74.169.* (2010-07-26 12:34)
Mój brat tak ma, nauczyciele nie pozwalają mieć starszych podręczników :s Ja w liceum miałam akurat bardzo wyrozumiałych nauczycieli w tej kwestii, nikt się nie interesował jakie masz wydanie. Nie mówiąc o tym, że na samych zajęciach mało się z podręczników korzystało.
4: m z IP: 89.74.169.* (2010-07-26 12:42)
Aha - warto też zauważyć, że nauczyciele często każą kupić podręcznik (no bo jak to bez podręcznika?) i cały komplet do tego, np. ćwiczenia, zbiór zadań etc, a potem się okazuje, że 90% jest niewypełnione i niewykorzystane. A sprzedać nie ma jak, bo następny rocznik musi mieć już nowe.
5: filologini z IP: 83.31.177.* (2010-07-26 15:06)
Do m: Jesli 90% ćwiczeń jest nie wypełnionych, to przede wszystkim proszę zainteresować się, czy dziecko pracuje na lekcji oraz w domu, ponieważ w 80% wina leży po stronie ucznia. Jeśli nie jesteście państwo zorientowani w temacie, to zamiast wypisywać bzdury lepiej zapytać u źródła, czyli porozmawiać z nauczycielem przedmiotu, wychowawcą, dyrekcją. Trzeba brać udział w wywiadówkach, korzystać z godzin konsultacji dla rodziców, a nie wyłącznie winić nauczycieli. Gdyby rodzice bardziej interesowali się, tym co się dzieje w temacie edukacji w Polsce, to wiedzieliby, że to pani minister K.Hall wprowadziła zmiany w podstawach programowych do wszystkich przedmiotów w szkołach podstawowych i gimnazjach, za rok nowe podstawy programowe będą obowiązywać w szkołach ponadgimnazjalnych - do wszystkich przedmiotów. Nauczycielowi nie wolno uczyć z podręczników, które zostały wydane w oparciu o stare podstawy programowe. Poza tym podręcznik podręcznikowi nierówny zarówno pod względem ceny jak i zawartości. W liceum stawką jest dobrze zdana matura. Nauczyciel odpowiada za właściwy dobór podręcznika. Gdyby ministerstwu, czy organowi prowadzącemu rzeczywiście zależało na ulżeniu kieszeni rodziców, to wystarczyłoby porozmawiać z doświadczonymi nauczycielami, którzy z pewnością podsunęliby rozwiązanie problemu, bo problem jest do rozwiązania.
6: wera z IP: 87.101.32.* (2010-07-26 18:25)
...a co oni myślą że rodzice śpią przy bankomatach!!!Wcale się nie zdziwię jak uczeń będzie miał tylko zeszyt bo rodzica nie będzie stać na zakup podręczników przy takich zarobkach...
7: filologini z IP: 83.31.177.* (2010-07-26 18:49)
Do 8: ja tez się nie zdziwię, ale to nie od nauczyciela zależy. Dzieci nauczycieli też będą miały tylko zeszyt.
8: zibi z IP: 79.186.174.* (2010-07-26 20:32)
Lobby nauczycielskie wygrało. Przecież to nie ministerstwo a nauczyciele sa beneficjantami producentów i sprzedawców podręczników. Mieli i tak duże pole do popisu wybierając jeden z trzech podręczników, to teraz obłowia się nieźle.Dać im jeszcze wyższą podwyżkę.
9: zibi z IP: 79.186.174.* (2010-07-26 20:43)
Do filologini: proszę nie zwalać winy na rodziców i ministerstwo. Ostatnie słowo należy do nauczyciela. Podstawy programowe można zrealizować na podstawie różnych podręczników. Nie tylko jednego AKURAT NOWEGO. A tak nawiasem dam pewien przykład z mojego doświadczenia. Nauczyciel pod koniec roku szkolnego podał uczniom jaki podręcznik będzie obowiązywał. Dziwnym trafem na wakacjach zmienił zdanie. I na koniec większość rodziców została z dwoma podręcznikami i kompletami ćwiczeń. Rodzice czy ministerstwo są winni???
10: filologini z IP: 83.31.177.* (2010-07-26 20:59)
Do 10: zibi - twoje oskarżenie kwalifikuje się do procesu sądowego. Przeczytaj jeszcze raz mój post powyżej. Nie masz zielonego pojęcia o temacie a kąsasz jak wściekły pies. Wstydź się. Nauczycilowi od dawna nie wolno zajmować się rozprowadzaniem podręczników. Jedyną korzyścią, jaką nauczyciel czerpie (nie zawsze) z wyboru podręcznika jest wyposażenie w egzemplarz okazowy dla nauczyciela. Gdyby nie to nauczyciel oprócz kosztu podręcznika i ćwiczeń musiałby jeszcze ponosić koszt książki dla nauczyciela, która często zawiera wiele materiałów do kopiowania dla uczniów - czyli korzystają z nich docelowo uczniowie - za darmo. Poza podręcznikiem nauczyciele bardzo często kopiują dla uczniów własne, prywatne, zakupione za własne pieniądze materiały. To świństwo pisać o nauczycielach tak jak to robi zibi. Teraz wyszło zarządzenie ministerialne, kóre zobowiązuje organ prowadzący szkołę do zapewnienia nauczycielowi podręcznika. No i dobrze. Skończy się wreszcie finansowanie oświaty przez nauczycieli. Ja przez całe lata tachałam do szkoły oprócz własnych książek, swój prywatny laptop i prywatny rzutnik multimedialny. Od niedawna korzystam już ze szkolnego, co nie zmienia faktu. Zibi - nie sądziłam, że masz taki wredny charakter.

PO próbuje przyprzeć ludowców do muru w sprawie wieku emerytalnego. Politycy partii rządzącej sugerują, że pomysły PSL w sprawie matek mogą być niekonstytucyjne. Rozważają też plan B: poparcie Ruchu Palikota.