– Rząd musi rozwiązać problem nadgodzin zawodowych strażaków. W czasie powodzi strażacy pracowali, nie patrząc na zegarek. Już miesiąc temu ostrzegaliśmy, że każdy dzień powodzi dodatkowo pogłębia ten problem – mówi Robert Osmycki, przewodniczący Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ „Solidarność”.

Z szacunków związków zawodowych wynika, że obecnie liczba nadgodzin wynosi około 10 mln. Oznacza to, że każdy strażak biorący udział w akcjach ratowniczych mógłby przez około cztery miesiące nie przychodzić do służby, by odebrać czas wolny. Problem nadgodzin strażaków rośnie w szybkim tempie od 2006 roku. Powodem jest to, że Państwowa Straż Pożarna nie ma prawa wypłacić im rekompensaty za dodatkowy czas pracy.

– Chcieliśmy otrzymać 10 zł za każdą już przepracowaną nadgodzinę, ale nie zgodził się minister finansów – mówi Krzysztof Hetman, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Pracowników Pożarnictwa.

Obecny system pełnienia służby przez strażaków wciąż więc powoduje narastanie liczby nadgodzin.

– Jeśli do tego dodamy wolne etaty oraz konieczność oddania dni wolnych osobom odchodzącym na emerytury, to strażacy walczący z powodzią na wałach mogą mieć poważne problemy z rekompensatą za dodatkową pracę – mówi Robert Osmycki.

Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej wyjaśnia, że w akcji powodziowych brało udział 84 tys. strażaków, z czego 20 tys. z 30 tys. funkcjonariuszy PSP oraz 63,9 tys. członków Ochotniczych Straży Pożarnych.

– Na wielu terenach strażacy właśnie zakończyli pomoc powodzianom. Nie mogę jednak powiedzieć, o ile zwiększyła się liczba nadgodzin w całej Polsce – mówi st. bryg Paweł Frątczak, rzecznik prasowy Komendanta Głównego PSP.

Związkowcy nie mają wątpliwości, że najszybszym sposobem rozwiązania problemu, jest wypłata wynagrodzenia. Nad taką propozycją nowelizacji ustawy o PSP pracują obecnie posłowie.

– Sytuacja jest bardzo trudna. Z tego powodu przygotowaliśmy projekt nowelizacji. Proponujemy, aby strażak za godziny nadliczbowe dostawał rekompensaty liczone na podstawie indywidualnego uposażenia. Nowe rozwiązania mogą wejść w życie od 2011 roku – mówi poseł Jarosław Zieliński, zastępca przewodniczącego sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych.

Nadbrygadier Wiesław Leśniakiewicz, komendant główny PSP, nie zna jeszcze propozycji posłów. Jednak deklaruje, że każde rozwiązanie, które zostanie przedstawione i pomoże zwiększyć liczbę strażaków w jednostkach ratowniczo-gaśniczych, co w konsekwencji wpływa bezpośrednio na zagwarantowanie bezpieczeństwa, zostanie przez niego poparte.