zaloguj się do e-DGP
statystyki

Kiedy sześciolatek idzie do szkoły

skomentuj

Od 1 września 2012 r. do szkoły będą musiały uczęszczać wszystkie dzieci, które w danym roku szkolnym ukończą sześć lat. Obecnie o tym, czy sześciolatek trafi do przedszkola lub szkoły, zdecydują rodzice. Ostatecznie o jego przyjęciu zdecyduje dyrektor szkoły. To oznacza, że obowiązek szkolny będzie rozpoczynał się z początkiem roku szkolnego, w roku kalendarzowym, w którym dziecko skończy sześć lat. Trwać ma do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do pełnoletniości ucznia (czyli ukończenia 18 lat).

Publikacja: 17 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 24 sierpnia 2010, 15:16

Objęcie nauką dzieci o rok młodszych ma wyrównywać ich edukacyjne szanse. Ma również umożliwić wcześniejsze rozpoznawanie uzdolnień dzieci.

Szkoła dla sześciolatków

Za dwa lata, od 1 września 2012 r. obowiązkiem szkolnym zostaną objęte dzieci w wieku sześciu lat. W tym samym czasie naukę w szkole mogą już rozpocząć pięciolatki, pod warunkiem jednak że wykażą psychofizyczną dojrzałość. Decyzję o ich przyjęciu ostatecznie podejmie dyrektor szkoły po zasięgnięciu opinii w poradni psychologiczno-pedagogicznej. W latach szkolnych 2010/2011 – 2011/2012, na wniosek rodziców, obowiązkiem szkolnym może być objęte dziecko, które w danym roku kalendarzowym skończy sześć lat. Dyrektor publicznej szkoły może przyjąć do niej sześciolatka, jeżeli pozwalają na to warunki organizacyjne szkoły. Oznacza to, że jeśli samorządy nie będą miały środków finansowych na przygotowanie szkoły do nauki sześciolatków, to dyrektorzy odmówią rodzicom przyjęcia takiego dziecka.

Na dostosowanie szkół do realizacji takiego zadania samorządy mogą się ubiegać o pomoc finansową z budżetu państwa m.in. z programu Radosna szkoła. W ubiegłym roku na ten cel przeznaczono 40 mln zł, a w tym 150 mln zł. W 2011 roku zarezerwowana kwota również ma wynieść ok. 150 mln zł.

Program zakłada wspieranie organów prowadzących publiczne i niepubliczne szkoły podstawowe oraz ogólnokształcące szkoły muzyczne I stopnia w tworzeniu odpowiednich warunków do aktywności ruchowej najmłodszych uczniów. Zanim taka pomoc trafi do szkół, wojewoda powiadamia gminy o możliwości ubiegania się o środki na dostosowanie szkół na przyjęcie sześciolatków. Te muszą następnie sporządzić wniosek i przedstawić swoje zapotrzebowania, począwszy od pomocy dydaktycznych, a kończąc na utworzeniu placu zabaw.

Dlatego na przygotowanie wszystkich szkół do przyjęcia sześciolatków są jeszcze dwa lata. Trzeba pamiętać, że od odmownej decyzji dyrektora szkoły, który uzna, że jego placówka nie jest przygotowania na naukę sześciolatków, rodzicowi nie przysługuje odwołanie.

Wszystkie szkoły podstawowe mogą się starać o dotację na zakup pomocy dydaktycznych dla miejsc zabaw w placówkach. W szkole z liczbą uczniów do 69 pomoc ta wynosi 6 tys. zł, a powyżej 70 uczniów – maksymalnie 12 tys. zł. Jeżeli szkoła chce utworzyć lub zmodernizować plac zabaw, może liczyć na dofinansowanie w wysokości od 63 tys. zł do 115 tys. zł. Warunkiem otrzymania tych pieniędzy jest wkład własny organów szkół, który musi być na poziomie 50 proc. kosztów inwestycji. Na podobnych zasadach placówki mogą występować o zwrot kosztów zakupu pomocy dydaktycznych lub utworzenia placu zabaw, jeżeli ich koszty zostały lub zostaną poniesione od 1 stycznia 2009 r. do 10 października 2013 r.

Komentarze: 7

  • 1: nina z IP: 83.8.108.* (2010-07-17 11:05)

    Czy wyście wszyscy poupadali na głowy. Takie bzdury o przygotowaniu szkół kiedy nie ma ani warunków lokalowych ani pieniędzy można wypisywać, bo papier wszystko przyjmie. Chyba że rodzice po przeczytaniu tego artykułu zaprotestują i nie poślą swojego 6 latka do innej niż tak pięknie opisana szkoła, w której tylko brakuje ptasiego mleka.

  • 2: Myślę, że kierunek właściwy. z IP: 87.207.247.* (2010-07-17 11:27)

    Trochę czasu jest, samorządy i dyrektorzy szkół do ROBOTY!!

  • 3: filologini z IP: 95.49.145.* (2010-07-17 18:29)

    Dobrze, że moje dzieci są już starsze. Nie wyobrażam sobie 6-latka z listopada w dzisiejszej szkole. K.Hall żyje na księżycu i kompletnie nie zna rzeczywistości a jakiej funkcjonją polskie szkoły publiczne. Samorządy nieotrzymały obiecanych środków i szkoły są generalnie nieprzystosowane. Te maluchy przeżyją koszmar. Do tej pory zawsze można było wysłać dziecko do szkoły wcześniej. Nikt rodzicom tego nie zabraniał. Teraz dziecko MUSI iść do szkoły. Protesty rodziców na nic się nie zdały. K.Hall pokazała, kto tu rządzi. Kolejny przykład 'liberalizmu' PO-wskiego rządu ignorantów i partaczy.

  • 4: k.w. z IP: 178.182.131.* (2010-07-18 20:00)

    Co za głupota. Ministerstwo powinno wycofać się jak najszybciej z tego pomysłu. Ambitni rodzice mogą wysyłać nawet niemowlaki do szkoły jeżeli uważają, że maja dzieci takie zdolne. Resztę należy zostawić w spokoju.

  • 5: isia z IP: 77.113.168.* (2010-07-19 23:37)

    ja równierz sobie nie wyobrażam tego.
    Niestety mój synek jest pierwszym rocznikiem ,który nedzie MUSIAŁ isc do szkoły w wieku 6 lat.
    Ja sobie go nie wyobrażam na dodatek jest z grudnia to jakis KOSZMAR jak i dla dzieci tak i dla nas RODICÓW !!
    ZŁODZIEJE DZIECINSTWA,nawet dzieci okaradają!!!

  • 6: aga z IP: 81.190.212.* (2010-07-26 10:00)

    Te wszystkie wymagania są tylko na papierze. Rodzice są ewidentnie oszukiwani. Gminy nie maja na te pomysły pieniędzy, a nauczyciele i dyrektorzy szkół nie potrafią pisać wniosków o pieniądze z UE. Zresztą nawet nie chcą się tego nauczyć. Szkoda tylko, że sami NAUKI wymagaja od swoich uczniów:) Żenada! I tak w kółko.

  • 7: matka z IP: 83.17.34.* (2010-08-25 10:01)

    Niedługo okaże się, że 6 latki w 1 klasie, to niestety tak samo chybiony pomysł jak utwoerzenie gimnazjów, co do funkcjonowania których podnoszą się głosy, iż nie służą nikomu a już na pewno nie dzieciom. Mam również obawy przed posłaniem mojego dziecka w wieku 6 lat do szkoły. Ale przeraża mnie coś innego. Podstawa programowa. Mój starszy syn już w 4 latkach rozpoczął realizacje programu "poznajemy literki i cyferki". Z 5 latków dzieci "wyszły" z umiejętnością czytania. Obecnie dzieci w 1 klasie rysują szlaczki i przyklejają naklejki. Robia więc coś z czym radzi sobie pięciolatek. Obecnie nauczyciele klas czwartych skarżą się, nie nie wszystie dzieci radzą sobie z czyteniem i pisaniem, a co dopiero będzie teraz.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter