Uczelnie publiczne w tym tygodniu ogłaszają wyniki pierwszej tury rekrutacji na studia. Osoby, które dostały się na wybrany kierunek, muszą w ciągu kilku dni od ogłoszenia wyników (szczegółowo ten termin podaje każda z uczelni) złożyć wymagane dokumenty, m.in. oryginał lub odpis świadectwa maturalnego. Inaczej zostaną skreślone z listy przyjętych. A to oznacza, że stracą możliwość studiowania na wybranym przez siebie kierunku, bo najczęściej na ich miejsce zostaną przyjęte osoby z list rezerwowych.

Na niektóre kierunki w uczelniach publicznych zapisywało się nawet po kilka tysięcy kandydatów. Tak jest np. w przypadku prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie zarejestrowało się 2637 osób na 500 miejsc. Niektórych maturzystów od dostania się na bezpłatny kierunek studiów stacjonarnych dzieli zaledwie jeden punkt.

– Osoby, które znalazły się na liście rezerwowej, mogą poczekać, bo nie wszyscy, którzy dostali się na studia, złożą dokumenty – mówi Katarzyna Pilitowska z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zdaniem Anny Korzekwy z Uniwersytetu Warszawskiego osoby, którym zabrakło jednego punktu, mogą spać spokojnie, bo istnieje duże prawdopodobieństwo, że dostaną się w kolejnej turze.

Dodaje, że osoby, które teraz nie zostały zakwalifikowane, na studia, mogą składać skargi do uczelnianej komisji rekrutascyjnej. Tak może być np. gdy ktoś ma wątpliwości co do przeliczenia liczby punktów. W przypadku UW termin na ich złożenie upływa dzisiaj.

Uczelnie zachęcają osoby, które nie zostały przyjęte na dany kierunek, do wyboru innego lub zapisania się na studia niestacjonarne. Niektóre uniwersytety dają możliwość przeniesienia się na kierunek pokrewny w trakcie studiów.

– Często osoby, które zdawały na kilka kierunków, dostają się na jeden. Mogą rozpocząć na nim naukę i w jej trakcie przenieść się na kierunek, na którym chciały najbardziej studiować – podaje przykład Piotr Bednarski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Najlepszym studentom studiów niestacjonarnych niektóre uczelnie umożliwiają przeniesienie na studia dzienne po ukończeniu np. semestru czy roku. Takie rozwiązanie funkcjonuje m.in. na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.

– Na UW takiej możliwości już nie ma – mówi Anna Korzekwa.