Rada Ministrów zablokowała dziś podwyżki dla pół miliona urzędników. Policjanci, żołnierze, urzędnicy służby cywilnej nie dostaną ani grosza więcej w 2011 roku. Płace nie wzrosną nawet o wskaźnik inflacji. Wcześniej rząd zakładał wzrost płac na poziomie 3,3 proc. – inflacja plus 1 proc. Cięcia przyniosą budżetowi 800 mln zł.
Publikacja: 13 lipca 2010, 03:00 Aktualizacja: 13 lipca 2010, 16:21
103
Pomysł ministra finansów wpasowuje się w ogólnoeuropejski trend oszczędności na państwowej administracji. Tak robią rządy Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii. Ale jest jedna zasadnicza różnica. Polacy w przeciwieństwie do największych państw Europy Zachodniej nie akceptują cięć. Z sondażu przeprowadzonego na zamówienie „DGP” przez instytut badawczy Homo-Homini wynika, że 50 proc. Polaków nie ma zrozumienia dla cięć w administracji. Podobne badania przeprowadzone przez instytut Harrisa i „FT” pokazują, że 75 proc. Europejczyków popiera działania rządu. Nie mamy nawet zrozumienia dla cięć w administracji – 40 proc. mówi im zdecydowanie „nie”.
Jeszcze gorzej jest w przypadku świadczeń socjalnych, ale tutaj akurat nie różnimy się od reszty świata. Na pytanie Homo Homini: Czy rząd powinien zamrozić podwyżki emerytur i rent oraz obniżyć zasiłki dla bezrobotnych, ponad 80 proc. z nas odpowiada „nie”.
Także w społeczeństwach EU zgoda na poszukiwanie oszczędności bezpośrednio w kieszeniach badanych wzbudza ogromny opór. Tylko 17 proc. Brytyjczyków i Francuzów opowiada się za oszczędnościami w służbie zdrowia i edukacji.
Niemniej ogólne zrozumienie konieczności reform w UE jest bezprecedesowo wysokie – sięga 70 – 80 proc.
– Ludzie zrozumieli, że bez reform zagrożone są dalsze istnienie euro, stabilność państwa oraz ich własne oszczędności. Są gotowi do poświęceń, aby zachować to, co najważniejsze – mówi w rozmowie z „DGP” Simon Tilford, główny ekonomista londyńskiego Center for European Reform.
Marco Incerti, ekspert brukselskiego Centrum Europejskich Studiów Politycznych (CEPS), podkreśla, że politycy decydujący dziś o cięciach czy podnoszeniu wieku emerytalnego wcale nie są skazani na utratę władzy. – Mieszkańcy Unii mają świadomość, w jak trudnym położeniu znajdują się ich kraje. Dają reformom zielone światło.
U nas niecała połowa Polaków akceptuje trudne zmiany. To wynika z roszczeniowego podejścia do instytucji państwa. Z drugiej strony – jak mówi psycholog biznesu Jacek Santorski – Polacy nie mają zaufania do państwa i nie wierzą, że wyrzeczenia przyniosą im korzyści.
Trzeba tu dodać, że Polaków skutki kryzysu nie dotknęły tak bardzo jak Europejczyków na Zachodzie. Bezrobocie w Hiszpanii to już 20 proc., w Polsce 9,8 proc. Deficyt w Wielkiej Brytani przekroczył 10 procent PKB, u nas 7,1.
My wciąż czujemy się zieloną wyspą i nie bardzo dociera do nas prawda, że bez radykalnych reform to eldorado szybko się skończy.
101: ala z IP: 79.163.219.* (2010-07-17 12:40)
CO TAM TUSK MA DO GADANIA WEZCIE SIE ZA MINISRA FINANSOW ON ROZDZIELA PO MINISTERSTWACH SOBIE JUZ DALI A INNI NIECH JEDZA POKRZYWE JAK KOREI POLNOCNEJ A CO DO NAUCZCIELI TO PRACOWALAM LATA TEMU W SZKOLE ZAWODOWEJ LENISTWO NAUCZCIELI NO TYCH MIANOWANYCH ZOBACZCIE JAK UBRANI SKAD MAJA NA TAKIE CIUCHY CHBA NIE ZE SZMATEKSU A O POLICJANTACH OT PRZEJADA SIE PO ULICACH SKRYJA SIE POD DRZEWEM I PRZECZEKAJA TE 8 g PRACY NIC NOWEGO MOZE I SA JAKIS RODZYNKI ALE ICH SZBKO KOLEDZY SPROWADZJA NA ZIEMIE
102: Anda z IP: 83.21.221.* (2010-07-17 14:47)
Największy przekręt w historii ęuropy.Unia.I tak nas omamili.Skopią nam tylki dokladnie.
103: taka polityka z IP: 88.199.34.* (2010-07-17 17:04)
Jak kasa w budżecie jest, to budżetówka widzie figę z makiem, a jak kryzys, to trzeba obciąć budżetówce.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Emeryci i renciści, którzy pobierali nienależne świadczenia, maja powody do niepokoju. Sad Najwyższy w powiększonym składzie uznał, ze ZUS może się domagać bezterminowo zwrotu nienależnie pobranej emerytury lub renty.