Za to Niemcy, które mają jedną z najbardziej zdrowych gospodarek w Europie, zmniejszają systematycznie czas pracy i w 2009 roku – według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, OECD – doszli do 1390 godzin przepracowanych rocznie przez jednego zatrudnionego.

W tym momencie dla Polski powinien zapalić się silny sygnał ostrzegawczy, gdyż Polacy w tej kategorii zaliczają się do największych „pracusiów” w krajach OCED. W zeszłym roku przepracowaliśmy 1966 godzin, czyli tylko o 23 godziny mniej niż Węgrzy, ale o 24 godziny więcej niż Czesi.

Najnowszy raport “Prognoza stanu zatrudnienia w OECD na rok 2010: Wychodzenie z kryzysu zatrudnienia” (OECD Employment Outlook 2010:
Moving beyond the Jobs Crisis) ujawnia bardzo niewygodną prawidłowość, że im dłużej pracujesz, tym jesteś … biedniejszy. Faktem jest, że mieszkańcy bogatych państw od lat pracują krócej. I tak Holendrzy 1378 godzin, Francuzi – 1554, a Amerykanie – 1768 godzin rocznie. Wyjątek od tej reguły stanowią Koreańczycy pracujący wciąż 2256 godzin rocznie. Jeszcze w 1983 roku ich średnia wynosiła aż 2923 godziny, podczas gdy Japończycy w tym czasie przepracowywali 2095 godzin rocznie, a w zeszłym roku zeszli już do tylko 1714 godzin.

Pogrążeni dzisiaj w kryzysie Grecy dwa lata temu (dane OECD za 2008 rok) zarabiali przeciętnie o 10 tys. dolarów rocznie więcej (w przeliczeniu na siłę nabywczą, PPP) niż Polacy, dla których średnia wypadła 17.485 dolarów. Zarabialiśmy zatem trzykrotnie mniej od najlepszych w tej dziedzinie Amerykanów (50.888 dolarów), przeszło dwa razy mniej od średniej w OCED. Na 31 krajów organizacji wyprzedzamy tylko Słowację (16.021 dolarów).

Inne ciekawe spostrzeżenie z raportu OECD dotyczy pracy w niepełnym wymiarze godzin. Według organizacji jest to jedno z tych rozwiązań, które powinno się stosować dla walki z bezrobociem. I chociaż z plagą bezrobocia nie jest obecnie w Polsce tak źle, jak w Hiszpanii, to mamy w krajach OECD najniższy odsetek pracujących w niepełnym wymiarze godzin w stosunku do wszystkich zatrudnionych. Wynosił on w zeszłym roku 8,7 proc., podczas gdy średnia dla OECD sięga 16,2 proc., w USA wynosi 14,1 proc., w Niemczech i Norwegi nieco ponad 20 proc.

Rekordzistą jest Holandia, gdzie na niepełny etat zatrudnia się 36,7 proc., czyli przeszło jedną trzecią ogółu zatrudnionych.