– Rolnik musi dostarczyć do KRUS protokół potwierdzający wielkość strat poniesionych w czasie powodzi. Termin opłacania składek upływa pod koniec lipca, to powoduje ogromną presję na osoby pracujące w komisji – mówi Marcin Markowski, sekretarz gminy Wilków (woj. lubelskie), gdzie poszkodowanych jest około 1,9 tys. gospodarstw.

Podobna sytuacja jest w gminie Bojszowy (woj. śląskie). Według Longiny Giedwiłło, sekretarza gminy, do tej pory komisja oszacowała szkody 60 proc. gospodarstw. W rejonach, gdzie nadal pola są zalane, rzeczoznawcy wpisują do protokołu całkowite zniszczenie.

W gminie Winiary (woj. świętokrzyskie) dopiero w tym tygodniu rozpoczęło prace sześć komisji ds. szacowania strat. Wcześniej było to niemożliwe, bo gospodarstwa były zalane. Na terenie gminy Dwikozy (woj. świętokrzyskie) komisje mają zakończyć prace 12 lipca, aby rolnicy terminowo dostarczyli do KRUS protokoły przedstawiające wysokość szkód.

– To skandal, że rolnicy poszkodowani przez powódź dodatkowo muszą gromadzić stertę papierów, aby udowodnić, że utracili dorobek swojego życia. Początkowo KRUS obiecywał, że wystarczy tylko pisemny wniosek o odroczenie terminu płatności składek bądź rozłożenie ich na dogodne raty. Teraz pojawiło się żądanie przedstawienia protokołu komisji – mówi Władysław Serafin, prezes Związku Kółek i Organizacji Rolniczych.

Według niego rolnicy powinni najpierw złożyć wnioski o przesunięcie terminu opłacania składek, a dopiero później zweryfikować swoje oświadczenie, składając już gotowy protokół.