Komisja Europejska pracuje nad zmianą dyrektywy o czasie pracy. Ma ona uelastycznić zasady stosowania tzw. klauzuli opt-out (obecnie daje ona możliwość wydłużenia czasu pracy lekarzy maksymalnie do 78 godzin tygodniowo). Dzięki temu lekarze pracowaliby dłużej w ramach etatu. Ma to częściowo rozwiązać problemy szpitali z brakiem specjalistów. Z drugiej strony zmiana przepisów spowodowałaby, że liczba lekarzy pracujących na kontraktach (umowy cywilnoprawne) zmniejszyłaby się, a zwiększyła tych na etatach. Byłoby to o tyle dla nich korzystne, że zyskaliby ochronę praw pracowniczych wynikających z kodeksu pracy. Teraz nie dotyczą ich np. przepisy o wypowiadaniu umów o pracę czy urlopach wypoczynkowych. Mogliby jednak stracić finansowo.

Lekarze na umowie cywilnej

Komisja Europejska (KE) wprowadziła klauzulę opt-out w 2008 roku, aby skrócić czas pracy i zapewnić lekarzom bezpieczne warunki jej wykonywania. Nie udało się ani jedno, ani drugie. Lekarze co prawda zarabiają więcej, ale też wcale krócej nie pracują. Ci, którzy przeszli na tzw. kontrakty (umowy cywilnoprawne), nawet jeszcze więcej czasu spędzają w pracy. W ich przypadku nie obowiązują bowiem limity czasu pracy wynikające z unijnych przepisów, a więc nie ogranicza ich klauzula opt-out.

– W dwóch podlegających nam szpitalach łącznie pracuje 421 lekarzy na etatach i aż 512 na kontraktach – mówi Kamila Wiecińska, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego im. Jurasza oraz Szpitala Uniwersyteckiego im. Biziela w Bydgoszczy.

Dłuższy czas pracy

Teraz KE zastanawia się nad zmianą unijnej dyrektywy. Tłumaczy to m.in. zmianą warunków na rynku pracy, a także powiększającym się deficytem specjalistów. Tylko z danych warszawskiej izby lekarskiej wynika, że zaledwie 10 proc. lekarzy z woj. mazowieckiego ma poniżej 31 lat. Niemal tyle samo jest specjalistów, którzy przekroczyli 70. rok życia.

– Wydłużenie czasu pracy lekarzy w ramach klauzuli opt-out jest niezbędne – mówi Cecylia Domżała, dyrektor Szpitala Powiatowego w Wyszkowie.

Pomysł liberalizacji przepisów o klauzuli opt-out krytykuje jednak środowisko lekarskie.

– Dla lekarzy korzystne byłoby zaostrzenie stosowania przepisów dopuszczających stosowanie wydłużonego czasu pracy. Ich liberalizacja doprowadzi do tego, że pacjentów będą leczyć jeszcze bardziej przemęczeni lekarze. – mówi Ryszard Kijak, sekretarz generalny Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

Zmiany nie ominą dyżuru

Oprócz zmiany zasady stosowania klauzuli opt-out KE proponuje również podział czasu spędzananego na dyżurze pracowniczym na część aktywną i nieaktywną. Obecnie za 8-godzinny dyżur medyczny lekarz dostaje 100 proc. wynagrodzenia. Po zmianach pełne wynagrodzenie otrzyma tylko za tę część, w trakcie której rzeczywiście wykonywałby swoje obowiązki, czyli np. zajmował się leczeniem pacjentów (część aktywna dyżuru). Ale już za odpoczynek (np. po zabiegu) pieniędzy by nie dostawał albo za ten czas jego wynagrodzenie byłoby obniżone lub uśrednione (tzw. system ekwiwalencji).

Dyrektorzy szpitali oraz lekarze są temu absolutnie przeciwni. Ci pierwsi, dlatego że oznacza to dla nich dodatkowe koszty (zatrudnienie dodatkowych pracowników monitorujących czas dyżuru lekarzy). Ci drudzy – ze względu na groźbę obniżenia wynagrodzenia. Już zapowiadają, że jeżeli taki podział zostanie wprowadzony, będą się domagać wyższej stawki za godzinę dyżurowania.

– Ustalenie, jaki czas dyżuru lekarz spędził aktywnie, a jakie nie, jest bardzo trudne. Zawsze może twierdzić, że w tym czasie uzupełniał dokumentację pacjentów – mówi Katarzyna Dulewicz, partner CMS Cameron McKenna.

Lekarze nie zgadzają się również na wprowadzenie ryczałtu za czas nieaktywny dyżuru.

– Jak można go wyliczyć? Czy np. chirurgom płacić za czas aktywny 60 proc. stawki, a za nieaktywny 40 proc., a internistom w innych proporcjach – mówi Ryszard Kijak.

Wciąż nie jest przesądzone, jaki model wynagradzania za dyżury przyjmie KE. W tej sprawie konsultacje potrwają do jesieni.