zaloguj się do e-DGP
statystyki

Dotacje z unijnego funduszu Leader czekają w szufladzie

skomentuj

Kilkaset milionów euro z unijnego funduszu Leader miało trafić do mieszkańców polskich wsi. Zamiast tego leżą na kontach Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dostępu do nich skutecznie broni polska biurokracja.

Publikacja: 29 czerwca 2010, 08:52 Aktualizacja: 29 czerwca 2010, 10:13

Z ponad 787 mln euro do tej pory wypłacono zaledwie 178 mln zł. Do najbardziej zainteresowanych, czyli mieszkańców wsi, którzy chcą samodzielnie podjąć pozarolniczą działalność, trafiło niespełna 10 proc. tej sumy. To znaczy zostało przyznanych, bo na wypłaty z powodu długich procedur w większości przypadków wciąż trzeba czekać.

Fundusz Leader to unijny pupilek. Ma pomóc w ożywieniu wsi, zaktywizowaniu mieszkańców, by tworzyli produkty czy usługi pozarolnicze. Ma też nauczyć ich inicjatywy. Krzysztof Kwatera, trener programu Leader, podaje przykład: gospodynie z wiejskiego koła przyzwyczajone są do tego, że dom kultury zaprosi je na festyn, one upieką placek, zatańczą, a potem ktoś wypłaci im pieniądze. Teraz gospodynie miałyby same wymyślić, że upieką placek, zatańczą, a potem napisać wniosek i w ten sposób zdobyć pieniądze.

Dobra fińska droga

Fenomen Leadera polega na tym, że pieniądze mają trafiać nie tylko do samorządów czy instytucji, ale także do małych stowarzyszeń czy kół, a nawet do pojedynczych ludzi. W innych krajach, na przykład w Finlandii, Portugalii czy Austrii, procedura jest taka, że we wsi zostaje ogłoszony konkurs, zainteresowani składają wnioski, a tym, którzy wygrają, wypłaca się pieniądze. Całość organizuje instytucja, której polskim odpowiednikiem jest lokalna grupa działania (LGD), czyli złożony z mieszkańców gminy czy powiatu pośrednik między funduszem a tymi, którzy chcą skorzystać z pomocy. W Polsce sprawa jest o wiele trudniejsza.

U nas system jest oparty na złożeniu wniosku. – Jest tak skomplikowany, że problemy z jego wypełnieniem może mieć nawet specjalista od funduszy unijnych, a co dopiero koło gospodyń wiejskich czy ochotnicza straż pożarna – mówi Mirosław Stepaniuk z Lokalnej Grupy Działania „Puszcza Białowieska” w Hajnówce. Wnioski wypełnia się w Excelu. Nie dość, że odstrasza liczbą rubryk, to sam dokument jest źle przygotowany. – Tekst się sypie, rubryki się przestawiają, trzeba kombinować, kopiować, żeby wszystko było w odpowiednim miejscu – wylicza Tomasz Pietrek z LGD „Spichlerz Śląska”, gdzie pieniędzy z funduszu Leader nie dostał w tym roku jeszcze żaden wnioskodawca. Puentuje: – Ludziom opadają skrzydła.

Komentarze: 7

  • 1: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-06-29 13:35)

    Ciekawe czy pieniadze z unijnego funduszu Leader w wysokosci 787 euro beda wykorzystywane (zeby nie przepadly te srodki).

  • 2: obywatel z IP: 83.18.206.* (2010-06-29 15:02)

    Pani Katarzyna Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin z pompą rozpoczęła sezon ogórkowy. Może to piękna pogoda sprawiła, że napisała ten absurdalny tekst na "odwal się". Z tekstu można odnieść wrażenie, że w idealnym świecie pani Katarzyny ludzie z dnia na dzień wpadają na wspaniałe pomysły, a uśmiechnięci urzędnicy jeszcze tego samego dnia przywożą w niebieskiej walizce pieniądze na ich realizację. Najlepiej jeszcze, żeby strumień tych pieniążków płynął nieprzerwanie, nie daj Boże gospodyni zapragnie upiec placek w październiku, a tu okaże się, że pieniądze skończyły się przy wrześniowym placku sąsiadki! No zgroza! A jeszcze taka sytuacja - gospodyni wpada na pomysł upieczenia 6 placków na festyn - ten sam uśmiechnięty urzędnik przywiózł pieniądze. A tu masz - goście przyjechali do gospodyni. No ale nie ma problemu, w świecie pani Katarzyny nieważne jest to że gospodyni zaplanowała 6 placków. Na festyn mogą dojechać 3, a resztę zjedzą goście. Przecież Unia bogata jest, a polskie gospodynie mają swoje potrzeby.
    Pani Katarzyna wydaje się żyć w dziwnej ułudzie, że ludziom się "należy", a unia "musi" nam dać. Pani Katarzyna nie zdaje sobie chyba sprawy, że są to PUBLICZNE PIENIĄDZE, a zatem również moje i jej. I ja nie godzę się na to, żeby moje pieniądze były wydatkowane bez kontroli na prawo i lewo. Jeżeli moje pieniądze mają finansować jakiś cel to ja żądam, aby było to rzetelnie udokumentowane i kontrolowane. Jako, że takie samo życzenie mają obywatele innych państw Unii, to Unia wymaga pełnego udokumentowania projektu przez polską gospodynię.
    Jak czytam o tym, że wnioski w Excelu się sypią to mi się włos na głowie jeży! To może piszmy wnioski ręcznie ponieważ wtórny analfabetyzm informatyczny silnie jeszcze w Polsce jest zakorzeniony! Może szanowna pani Katarzyna sprawdzi w z jakich narzędzi należy korzystać pisząc wnioski do innych programów? Ja słyszałem o wnioskach na czerpanym papierze, pisanych piórem gęsim, spryskanych różanym olejkiem. Wnioski te przesyłane są urzędnikom za pomocą białych gołębi pocztowych. Te same gołębie w drodze powrotnej niosą w dzióbkach pieniążki na placek. Jest pięknie i elegancko i wszyscy są zadowoleni.

  • 3: Europejka z IP: 85.222.25.* (2010-06-29 19:19)

    Po przeczytaniu powyższego artykułu nasuwa mi się parę spostrzeżeń.
    1. Autorka tekstu wyraźnie nie zna się na tematyce, którą poruszyła - "Fundusz Leader" - a co to takiego?? z pewnością miała Pani na myśli oś 4 Leader Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 - no chyba, ze pisała Pani o czymś zupełnie innym i teraz cała moja wypowiedź zostanie pozbawiona sensu. Zakładam jednak, iż artykuł miał dotyczyć osi 4 Leader w ramach PROW 2007-2013 i użycie pojęcia "Fundusz Leader" wynika tylko i wyłącznie z niewiedzy i niefrasobliwego podejścia do pracy.
    2. Przedstawiając (hmmmm) zasady udzielania wsparcia w ramach osi 4 Leader, krytykuje Pani tłumaczenie pewnych rozwiązań w oparciu o regulacje Unii Europejskiej - po raz kolejny świadczy to o Pani nieznajomości tematu. Jako rzetelna dziennikarka Powinna Pani sobie zdawać sprawę, iż część stosowanych w Polsce i pozostałych krajach UE wymogów wynika w prost z regulacji jednolitych we wszystkich krajach UE, część zaś wynika z uregulowań krajowych oraz wymogów prawa krajowego. Przykładowo każdy kraj mógł samodzielnie wyznaczyć jakie działania, jakich osi będą wdrażanie poprzez oś 4 Leader, natomiast wymóg badania racjonalności i celowości kosztów obowiązuje na poziomie całej Unii.
    3. Porusza pani temat ciast i pralki - czyli poszczególnych kosztów danego projektu. Sądzę, iż przed przystąpieniem do tworzenia swojego artykułu powinna Pani choć zajrzeć do aktów wykonawczych regulujących wdrażanie omawianej osi i choć pobieżnie zapoznać się z zasadami kwalifikowalności kosztów. Wiedziałaby Pani wtedy, iż omawianie pojedynczych zakupów np. pralki bez opisywania całego projektu nie ma najmniejszego sensu - gdyż kwalifikowalność danej rzeczy - usługi jest oceniana w kontekście, właśnie całego projektu. W projekcie dotyczącym wyposażenia publicznej pralni zakup pralki będzie prawdopodobnie kwalifikowalny jednakże w projekcie dotyczącym otwarcia muzeum wiejskiego już niekoniecznie. Mam nadzieję, iż ten przykład pozwoli Pani zrozumieć złożoność tematu.
    4. Cały Pani artykuł oparty jest o krytykę Ministerstwa Rolnictwa - po raz kolejny świadczy to o nieznajomości tematu - gdyż ministerstwo jest tylko lub aż instytucją, która zarządza PROW 2007-2013. W przypadku osi 4 Leader to samorządy województw są podmiotami wdrażającymi, a agencja restrukturyzacji i modernizacji rolnictwa jest agencją płatniczą, która m.in. przygotowuje formularze wniosków - tak przez Panią krytykowanych. Warto więc wiedzieć kto za co odpowiada, by móc swobodnie wylewać swe żale.

    A teraz uwaga do redaktora naczelnego DGP - nie sądziłam, że gazeta używająca w swej nazwie określenia "Prawna" opublikuje tak niefachowy tekst.
    Gratuluje Autorce przyczynienia się do utraty wiary w rzetelność publikowanych przez DGP informacji.
    Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów!

  • 4: zainteresowani z IP: 85.222.87.* (2010-06-29 19:55)

    Mój Boże! Pralka - nagroda!!! I to za publiczną kasę! Kto to widział? Urzędasy - tym razem punkt dla Was za dalekowzroczność!
    "(...) Resort zauważa, że służy doradztwem przy wypisywaniu wniosków(...)" - to chyba dobrze, że chce pomagać, widzę, że pomimo "skomlikowania urzędowego języka" autorzy tekstu próbują wskazywać też zalety. I dobrze, bo mam nieodparte wrażenie, że informacje, jakimi się nas karmi w tym artykule są troszeczkę jednostronne i źle by było, gdyby się okazało, że wynikają tylko ze złych podszeptów. Bo skoro "specjaliści o uśmiercanie ducha przedsiębiorczości na polskiej wsi" oskarżają urzędasów, to gdzie oni sami byli jak się to wszystko krystalizowało, jak się tworzyło to całe prawo? Jak "specjaliści", to chyba sami doradzali urzędasom, prawda? He, he...

  • 5: nowy przedsiebiorca z IP: 80.85.225.* (2010-06-30 09:47)

    Poziom artykułu jest jaki jest. Według mnie autorce chodziło o to, że pieniądze choć przyznane przez LGD leżą w szufladzie bo Agencja Restrukturyzacji zbyt długo sprawdza wniosek. Konkursy LGD odbywały sie jeszcze w grudniu 2009 roku, na dzień dzisiejszy wnioski są najwyżej po pierwszych sprawdzeniach - uwagach. Czyli mamy 6 m-cy z głowy. A co dalej no właściwie, będą kolejne uzupełnienia, aż w nieskończoność. Bo np. za dużo jest napisane przy zakupach narzędzi w Planie Operacyjnym, lub nie tam gdzie chciałaby Agencja. Znaczy beneficjent musi wniknąć w umysł Urzędnika Agencji i przewidzieć co chce Urzędnik aby w tym miejscu wniosku czy planu operacyjnego było napisane. Nie ma możliwości przy pisaniu wniosku, jak również przy dokonywaniu uzupełnień o uzyskanie jakiejkolwiek informacji z Agencji, a jeśli już to ile razy zapytamy to tyle jest różnych interpretacji. Brak możliwości uzyskania informacji na etapie sprawdzania wniosku, pewnie jest zakaz udzielania informacji. Wnioski po uzupełnieniu czekają bardzo długo - ja już czekam 2 m-ce na jakąś informację ale za każdym razem usłyszę tylko "jest w ocenie". Zaplanowane inwestycje czekają, czas biegnie, a jak zrealizować później jak wszystko przeciąga Agencja. Czemu nie można spraw załatwiać zgodnie z KPA w jak najkrótszym terminie, przecież to nie są sprawy trudne dla wyspecjalizowanych pracowników Agencji. Dlaczego Pracownicy Agencji wykorzystują przyznany im czas na sprawdzenie wniosku lub uzupełnień do maksimum tak aby tylko było zgodne z Rozporządzeniem. Przecież tu chodzi o dobro dla wszystkich. Przyszli przedsiębiorcy planują działalność za rok a tak naprawdę Agencja przedłuża znacznie ten termin, bo tyle sprawdza wniosek. Jest wiele dobrych wniosków , ale nie można ich realizować przez dosłownie drobnostki. Potem środki unijne są niewykorzystane. Dlaczego w pierwszym uzupełnieniu wniosku nie można wypisać konkretnie wszystkich uchybień? Gdzie można przeczytać jakąkolwiek procedurę sprawdzania wniosku? Dlaczego wnioski o środki unijne z POKL mogą być ocenianie z podaniem konkretnej daty a tutaj nie ma takiej możliwości? Czy to przez to że to wieś? To mieszkańcy wsi muszą zostać upokorzeni. To dla nich taki super program na który trzeba np. składać po 3 razy oferty no bo nie można kupić już tego co było w pierwszym przetargu bo czas już minął. Jak to właściwie jest? Kto jest dla kogo? Nikt o tym nie mówi bo się boi Agencji, że mu źle oceni wniosek. Czy pracownik Agencji zdaje sobie sprawę z tego, że działa na niekorzyść przedsiębiorcy, Agencji i Rządu Polskiego i za to odpowiada? Dużo pytań postawiłem, na które nigdy nie uzyskam odpowiedzi. Pozostaje czekać i być grzecznym.

  • 6: Odiosia z IP: 89.79.57.* (2011-05-06 15:15)

    Powiem tak,

    Jest problem, ale jak jeden na drugiego każdego będzie zwalał winę to naprawdę trzeba będzie środki oddawać. MRiRW wydaje interpretacje które do LGD nie trafiają (szczególnie w Zachodniopomorskim), SW ocenia wnioski jak im się podoba, ARiMR może się poszczycić instrukcjami i wnioskami pozostawiającymi wile do życzenia i nie mówię tu o tym że formularze są w exellu ale o zapisach instrukcji, Kadra LGD - w większości kiepsko wyszkolona i kiepsko opłacana, a jak już nawet są pracownicy dobrzy merytorycznie to i tak zawsze coś wyskoczy. Przykład... LGD mając 1 etatowego pracownika podpisało umowę zlecenie na przygotowanie wniosku o płatność firmie zewnętrznej, pół roku później przy 1 poprawkach do wniosku o płatność otrzymała informację że jet to koszt niekwalifikowany (interpretacja wyszła już po terminie złożenia wniosku. 2 przykład - do dnia dzisiejszego nie podpisano umowy na Funkcjonowanie a juz pół roku minęło od złożenia wniosku (jak ma LGD pracować ???) do tego powiedziano że umowy nie podpiszą jeśli lGD nie aneksuje wskaźników, a co ma jedno do drugiego? Kiepsko to wygląda i tyle.

  • 7: Robert (LGD) z IP: 83.21.136.* (2011-05-25 00:26)

    Punkt widzenia zawsze zależy od punktu siedzenia! Jestem pracownikiemLGD i mogę powiedzieć jedno: takiego ślamazarstwa jakie uprawia Urząd Marszałkowski w sprawdzaniu wniosków i takiego ślamazarstwa jakie uprawia ARiMR w przekazywaniu środków finansowych do LGD - nikt nie jest w stanie nawet sobie wyobrazić. Totalna ignorancja wszystkich i wszystkiego.
    I głupawe, dziecinne tłumaczenia tzw.przyczyn obiektywnych swojego ślamazarstwa (że np.pracownik Urz.Marszałk. - chory, albo na urlopie, albo na szkoleniu, albo tp bzdety i dlatego opóźnia się sprawdzenie wniosku; tłumaczenia ARiMR są jeszcze bardziej wyrafinowane : a to trzeba zamiawiać pieniądze w MR i procedury są długotrwałe, a to serwery banku nie działają i pieniędzy nie można przekazać oraz tp. bzdury, które nawet dzieci z przedszkola uznałyby za niewiarygodne!
    I taka to jest praca w LGD i taka to jest wspólpraca z UM i ARiMR.
    Artykuł jest ok! - pokazuje klimat i rzeczywistość na styku instytucji LGD - Urząd Marszałkowski - ARiMR.
    Tak właśnie jest! Szacunek dla P.Redaktor za znajomość tematyki i faktów.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter