statystyki

IV Ranking wydziałów prawa: Warszawa kształci najlepiej

autor: Bartosz Marczuk25.06.2010, 03:00; Aktualizacja: 25.06.2010, 15:53

Laureatami czwartej już edycji rankingu DGP w kategorii wydziałów prawa wśród uczelni publicznych został po raz kolejny Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Kierowany przez prof. Krzysztofa Rączkę wydział uzyskał 87,5 na 100 możliwych punktów.

Reklama


Reklama


Na kolejnych miejscach jest Uniwersytet Jagielloński oraz Uniwersytet Wrocławski.

W kategorii uczelni niepublicznych pierwsze miejsca zajęła Uczelnia Łazarskiego z Warszawy. Uzyskała 67 punktów. Wyprzedziła Szkołę Wyższą Prawa i Dyplomacji z Gdyni oraz Wyższą Szkołę Zarządzania i Prawa im. Heleny Chodkowskiej w Warszawie. Otrzymały one odpowiednio 63,5 oraz 59,3 punktów.

W tegorocznej edycji rankingu zwraca uwagę coraz lepsza pozycja uczelni które znajdują się na kolejnych miejscach.

Dystans do lidera zmniejszyły Kraków, Wrocław, Białystok i Poznań. Wszystkie działające tam wydziały uzyskały ponad 80 punktów. Coraz lepsza jest też kondycja uczelni niepublicznych. Nie tylko, że liderzy taj kategorii zdobywają coraz więcej punktów, ale wyprzedzają już sporą część publicznych uniwersytetów.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • .(2010-06-26 08:22) Odpowiedz 00

    DO wykonywania zawodu nie uprawnia tytul doktora nauk prawnych,sporadycznie w niektorych panstwach profesora...

  • owca(2010-06-30 21:34) Odpowiedz 00

    jak tak czytam te komentarze to mi się oczy otwierają ze zdziwienia: nieobowiązkowe ćwiczenia? brak praktyk? brak miejsc w salach? cały cywil w rok? omg
    Może to nic nadzwyczajnego, ale jakoś tak na odwrót niż u nas:p

  • aplikant(2010-06-26 19:22) Odpowiedz 00

    Prawo to już nie ten kierunek co kiedyś, jak tu mówić o jakiejkolwiek elitarności gdy studiuje ponad 30 tys ludzi,? Nie ma chyba 2 tak licznego kierunku (przypomina to troche zarządzanie i marketing z lat 90tych i tak pewno skończy).

    Nie da się ukryć że prawo jest modnym kierunkiem, wciąż w przeświadczeniu społeczeństwa jeden z najcieższych obok medycyny kierunków, a więc tym samym prestiżowy. Dlatego też tlumy ściągają corocznie na wydziały prawa gdzie rektorzy aż zacierają ręce (pieniądza za studenta a koszty poza zapewnieniem sali i wykładowcy prawie żadne), nie patrząc na ewentualne perspektywy przyszłych prawników. Te nie wyglądają ciekawie, rynek już sie wypełnia, społeczeństwo nie chce korzystać z usług prawników, najblizsze lata pokażą że coraz więcej osób będzie miało problem aby dobić do średniej krajowej...

    Młodzi adwokaci, radcowie prawni i notariusze już mają problem z utrzymaniem kancelarii, a trzeba podkreślić że absolwenci po lex gosiewski dopiero będą wchodzić na rynek...

  • alan(2010-06-26 19:54) Odpowiedz 00

    Chcę się wybrać na prawo w Olsztynie. Czy to dobry pomysł? Co sądzicie o tym ośrodku? Podobno większość tamtejszej kadry, to praktycy i w taki sposób też uczą.

  • MK150(2010-06-26 21:07) Odpowiedz 00

    Jak co roku pojawiła się dla jeleni z maturą obłudna reklamówka wydziałów prawa po to tylko, żeby im za kilkadziesiąt tysięcy sprzedać parę bajek o wysokim poziomie i marzenia o wielkiej forsie. A że to działa, to robią ludzi w trąbę ile wlezie. Te kadry, to poza niestety bardzo nielicznymi wyjątkami banda nierobów, którym w imię uczelnianej autonomii nie chce się nikogo niczego nauczać. Naprzyjmują 1200 osób na I rok, pozwolą każdemu zdawać aż do magisterki i tak się kręci ten żenujący cyrk, na którym korzysta tylko kadra. Jakby człowiek szczęścia nie miał, to by siedział dziś na bezrobociu przez tych profesorków.

  • czekamy(2010-06-27 08:56) Odpowiedz 00

    Może się profesorowie wreszcie odezwą. Czy uczą prawa czy nie uczą? Czy przygotowują zawodowo młodego człowieka czy wyłudzają tylko refundacje państwa albo czesne za studia?
    Wreszcie ktoś powinien to ustalić.

  • bądźmy sprawiedliwi(2010-06-27 12:22) Odpowiedz 00

    Przypominamy niektórym wydziałom prawa,że nabory na studia obejmują nie mniej niż 3 przedmioty.To tak żeby młodzi zdolni mieli szanse,a nie gnioty intelektualne z maturą sprzed 30 lat o Świerczewskim,czy panienki co maturę poprawiają kilka razy ze średnią ze szkoły 2,9.No,bo reszta musi płacić!

    To,że się dziekan z podobnymi parytetami uchował nie znaczy,że to ma być obowiązujące i popierane w tym kraju!!!

    I potem dochodzimy do takich kwiatków,że po 10 latach adwokatem czy sędzią będzie głupszy od najgłupszego!A ten stardzy prawnik nie miałby szans dostać się w limicie na studia!

    Ten system musi się zmienić,a wszelkie przejawy HEREZJI dziekańskich polegajacych na popieraniu chłamu intelektualnego uwikłanego w afery musi być surowo tępione!!!

    A systemu magisterek nie ma na świecie już!!I zmiane tego na normalnosc będzie pierwszym poważnym krokiem do wyzwolenia abolwentow oraz, co najważniejsze, DANIA IM WRESZCIE ZAWODU!Bo widac wyraźnie ,że nasi pedagodzy uczciwi i życzliwi w tym nie są!

  • absolwent UJ(2010-06-27 14:50) Odpowiedz 00

    Na UJ przyjęto w tym roku 1 300 osób, więc więcej niż na UW. Tutejsze władze wpadły na jeszcze lepszy pomysł zarabiania na studentach. Otóż najlepszy student to taki, którego nie ma :) W związku z tym miejsc w salach wykładowych i na ćwiczeniach jest mniej niż studentów. Aby nikt nie miał pretensji, że zabrakło miejsc w grupie ćwiczeniowej, ćwiczenia są nieobowiązkowe.

    Ostatnio rozwinięto także nowe źródło przychów: opłaty z powtarzanie przedmiotu. Każdego większego przedmiotu nie zdaje pomiędzy 50 a 80 % studentów, a potem muszą płacić za powtarzanie

  • ninka(2010-06-27 19:35) Odpowiedz 00

    polskie uczelnie to po prostu dziadostwo, wydziały prawa w szczególności. Ciemny naród chodzi, cieszy się że będzie "mecenasem" a potem szuka jakiejkolwiek pracy za 1000 zł. Taka to przyszłość po tych najlepszych wydziałach

  • student(2010-06-29 09:31) Odpowiedz 00

    szczerze?
    idac na prawo wybieralem miedzy warszawa, krakowem a wroclawiem. dostalem sie wszedzie, wybralem wroclaw. nie moge sluchac opowiesci moich znajomych o ich systemie " bez cwiczen", wybierania sobie egzaminow zeby zalczyc minimalna liczba jakichs punktow rok. we wroclawiu przedmioty do wyboru sa typu: wielkie religie wspolczesnego swiata, psychologia sadowa. cala reszta to obowiazkowe kobyly, nie zdasz- przykro... zatem naprawde, nie narzekajac a obiektywnie patrzac na sprawe- nie polecam wroclawia do studiowania prawa. bardzo ciezko, bardzo nieelastycznie, bardzo zniechecajaco. aha, zeby nie bylo, ze jestem sfrustrowanym przecietniakiem- ucze sie naprwde dobrze, ale akurat we wroclawiu nie ma to wiekszego znaczenia. choc miasto kocham:)

  • rogaś(2010-07-01 08:47) Odpowiedz 00

    to totalna bzdura, że na UW na ćwiczeniach realizuje się kazusy i nie powtarza się tego co na wykladzie. Kazdy student II roku wie, że ćwiczenia niczym nie różnią się od wykładów, dlatego sale wykładowe świecą pustkami.

  • ja(2010-07-01 10:20) Odpowiedz 00

    dokładnie. nie ma żadnej różnicy między ćwiczeniami a wykładem, na ćwiczenia zapisanych jest koło 40 osób i prowadzący klepie to co w książce, ewentualnie pyta i stresuje całą godzine, ale nie przekazuje żadnej wiedzy. Egzaminy też do ciężkich na UW nie należą, zwlaszcza że większość jest ustna...wystarczy tylko zapisać się do "łatwiejszego" egzaminatora. ******** są te studia, a i sama warszawa jest tak przepełniona studentami prawa, że w co lepszych kancelariach mają po 300 zgłoszen na wakacyjne praktyki

  • Joanna(2010-06-26 11:38) Odpowiedz 00

    Miałam ten ZASZCZYT studiować na UJ,(Wydz. Prawa i Administracji), a potem, NIESTETY, na UW. Było to dobtrych kilka lat temu, ale PRZEPAŚC w poziomie nauzcania ogromna! UJ bił na głowę UW.
    Być może ta sytuacja uległa zmianie, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć...
    Tak czy inaczej popieram Inkę - 1200 osób na roku to skandal!
    Dlatego nie wiezrę, że przy takiej liczbie studentów możliwe jest utrzymanie wysokiego poziomu.

  • MK150(2010-07-04 15:14) Odpowiedz 00

    Tzn. na UJ by mogli tak robić jak na UW, miało być w pierwszym zdaniu :)

  • Witalis(2010-07-02 09:55) Odpowiedz 00

    Szanowni studenci! I tak większości z Was zależy tylko na papierku w postaci dyplomu, a potem na wpisie na listę adwokatów/radców. W zawodach tych nie liczy się potem odpowiedzialność za efekty, tylko możliwość brania kasy niezależnie od wyniku sprawy. Większość z Was najpierw pomstuje o na trudności w dostępie do aplikacji i praktyk, by potem zmienić poglądy o 180 stopni.

  • Witalis(2010-07-02 09:59) Odpowiedz 00

    A może ktoś mi wytłumaczy z czego wynika tak rozpowszechniona nieuczciwość zawodowych adwokatów i sędziów?
    Tego chyba na uczelniach nie uczą.

  • ks(2010-07-02 14:04) Odpowiedz 00

    Od patrona uczysz się nie tylko praktyki zawodu, ale i całej otoczki.

  • MK150(2010-07-04 15:13) Odpowiedz 00

    ad #32

    Na UW też by mogli tak robić jak na UW, tzn. kosić na wszystkim i kasować hajs za powtórki, ale w Wawie jest więcej pracy i większość wykładowców w ciągu tygodnia gości jedynie na wydziale, resztę czasu spędzając w robocie w kancelarii czy gdzieś indziej, więc nie chciałoby im się kompletnie poświęcać więcej czasu na poprawki. W Krakowie biznesu i instytucji nie ma, więc kadra UJ może dorobić tylko na koszeniu braci studenckiej i kasowaniu jej za poprawki.

  • Zastanówcie się trochę(2010-07-04 22:49) Odpowiedz 00

    Czytam te wasze komentarze i się zastanawiam... "Korporacje" nie tyle ograniczają dostęp do kształcenia młodym co nie mają możliwości kształcenia większej liczby osób. Np. notariusze przyjęli w tym roku tyle samo adeptów co ich samych jest w Polsce, adwokaci warszawcy mają obecnie 3 razy więcej aplikantów na poszczególnych latach niż zarejestrowanych w danej izbie praktykujących adwokatów.
    Co do profesorów praktyków - są oni mniej więcej tacy sami jak "teoretycy" tyle że na ogół studenci ich wolą bo nie pytają z teorii z za krzaka tylko merytorycznie ze znajomości i zrozumnienia przepisów. Są to ludzie o raczej ugruntowanej pozycji, w tym rynkowej, i nie potrzebują zwalczać własnych uczniów. Głownie nauka polega u nas na czytaniu książek które są tej samej struktury co publikacje przedwojenne czy niestety PRLowskie (wiele książek od np. cywilnego jest po prostu aktualizowana przez następców np.Czachórski, Ignatowicz...).
    Problem tki w tym że sposób egzekwowania wiedzy jest wszędzie bardzo marny... pamięciowe kucie przepisów tworzy nie znawców prawa ale idiotów, często widziałem jak osoby które słowo w słowo recytują dany przepis na egz ustnym, dopytani nie rozumieją jego znaczenia, nie kojarza związanych z nim innych przepisów. System testów czy nawet egzaminów ustnych które nacisk kładą na bezmyślną recytacje jest fatalny i powinien być zwalczany. Zwyczajnie nie ma sensu. Wyławia nie ludzi zdolnych a tylko ambitnych którzy dłużej się uczyli a nie lepiej zrozumieli problem. Niestety bezmyślna jest też większość młodych ćwiczeniowców których widziałem w ciągu ostatnich kilku już lat. I tak mam wrażenie że swój pogląd w Polsce ma np. Zoll czy Radwański a reszta jak chór idiotów tylko powtarza jego zdanie, niezdolna do do wyrobienia sobie własnej opinii. Mieszkałem kilka lat za granicą i przyjazd tutaj był dla mnie szokiem. Tam wszystko jest analityczne - tu idiotyczne.
    Oczywiście zero kontaktu studenta z wykładowcą (i tak pewnie mało kto by chciał) i jednak przeteoretyzowany program studiów (no może nie na każdej uczelni ale u mnie zdecydowanie tak) to także inne zarzuty jakie można stawiać przed naszymi wydziałami.

  • ja(2010-07-09 07:38) Odpowiedz 00

    co nie zmienia faktu, ze rok w rok ludzie szturmuja wydzialy prawa, podbijajac liczbe osob na miejsce do naprawde ogromnych ilosci. na techniczne, młodzieży, na techniczne! przynajmniej robota bedzie...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane