Urzędnik, który nie zgadza się z wypowiedzeniem, odwoła się do sądu i pozwie prezydenta miasta, a nie urząd, straci możliwość domagania się powrotu do pracy i odszkodowania.
Publikacja: 23 czerwca 2010, 03:00 Aktualizacja: 23 czerwca 2010, 10:11
Pracownik samorządowy od wypowiedzenia umowy odwołał się do sądu. Zażądał odszkodowania za nieuzasadnione zwolnienie. W jego imieniu odwołanie wniósł adwokat, który pozwał prezydenta miasta.
Sąd ustalił, że pracodawcą zwolnionego pracownika był urząd miasta. Z kolei uprawnionym do dokonywania czynności za urząd z zakresu prawa pracy wobec pracownika jest, jako jego kierownik, prezydent miasta. Odwołanie pracownika od wypowiedzenia umowy powinno więc być kierowane przeciwko jego pracodawcy (urzędowi), a nie osobie, która go reprezentuje. Dlatego w ocenie sądu pracownik nie wniósł skutecznego pozwu przeciw pracodawcy w 7-dniowym terminie wskazanym w art. 264 par. 1 kodeksu pracy. Liczy się go od dnia doręczenia wypowiedzenia.
Dodatkowo sąd podkreślił, że pracownik nie złożył w tej sprawie formalnego wniosku o przywrócenie terminu do wniesienia odwołania. Mimo to sąd zbadał okoliczności przywrócenia terminu, ale nie znalazł przesłanek do jego przywrócenia, bo zwolniony był reprezentowany przez profesjonalnego pełnomocnika. Dlatego sąd nie zajął się ustaleniem zasadności wypowiedzenia pracownikowi umowy.
Od wyroku pracownik odwołał się do sądu II instancji. Ten także uznał, że pracownik nie dochował terminu do wniesienia odwołania.
Podobnie orzekł po wniesieniu przez pracownika skargi kasacyjnej Sąd Najwyższy. Nie miał wątpliwości, że pracownik niewłaściwe wskazał pracodawcę i przekroczył termin do wniesienia odwołania od wypowiedzenia. SN uznał, że przekroczenia tego terminu wystarczy, aby sąd nie musiał się zajmować zasadnością zwolnienie urzędnika. SN oddalił więc skargę kasacyjną.
Sygn. akt I PK 143/09
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Vesemir z IP: 80.53.75.* (2010-06-23 07:30)
A kto to jest urząd ? Pani Gienia - sprzataczka, Pan Zbigniew - pracownik księgowości, czy też Pan Prezydent. Chyba się sądom powszechnym coś "pozajączkowało" - polecam lekturę opracowań prof. Ochendowskiego i Bocia.
2: A adwokat był korporacyjny z IP: 204.8.156.* (2010-06-23 07:36)
szkolony przez patrona :). Tyle, że ups... nie znał się na prawie pracy.
Na każdym kroku widać, że organizacja zawodów prawniczych jest do niczego. Żeby się na czymś znać trzeba w tym pracować.
Czemu do reprezentowania przed sądami nie są dopuszczani prawnicy spoza korporacji, którzy są praktykami w różnych dziedzinach prawa. Ochrona interesów korporacji przybrała patologiczny wymiar dla społeczeństwa.
3: stin z IP: 62.233.240.* (2010-06-23 07:41)
No właśnie tak się znają na prawie "wielcy" adwokaci
4: Tak właśnie znają się na prawie z IP: 85.214.73.* (2010-06-23 07:55)
ci co się znają na wszystkich jego dziedzinach.
Państwo nie wprowadzając specjalizacji dopuszcza właśnie do takich sytuacji.
5: mifin@wp.pl z IP: 194.153.119.* (2010-06-23 10:49)
Teraz ten zwolniony powinien wnieść pozew o odszkodowanie przeciwko adwokatowi, który tak go zalatwił.
6: kk z IP: 195.216.107.* (2010-06-23 11:21)
A co by było gdyby ktoś sam złożył odwołanie, czy my "nie prawnicy" musimy się na wszystkim znać. Jak się ratować w sytuacji gdy zwalniają z pracy. Nikt o niczym nie informuje, jest się persona nongrata w Inspekcji Pracy i w związkach mówią, że indywidualnymi przypadkami się nie zajmują. Nikt nie chce podpowiedzieć co zrobić, nikt nie chce pomóc. Adwokatowi trzeba zapłacić a w obliczu utraty pracy każdy grosz na wagę złota. A tu się okazuje, że źle wskażę tego który mnie zwolnił i po ptokach. Wiadomo , że pracownik wskaże bezpośredniego sprawcę czyli kierownika, dyrektora nie będzie się czepiał urzędu. W sądach też nie chcą pomóc, paniusie w biurach podawczych zachowują się tak jakby były
7: Vesemir z IP: 80.53.75.* (2010-06-23 11:32)
@KK "paniusie w biurach podawczych" nie są od udzielania porad prawnych, podobnie jak sądy. Chyba coś ci się pomieszało.
8: Wrzesień z IP: 83.24.171.* (2010-06-23 12:11)
Sama miałam podobna sprawę, pozwałam burmistrza o nieuzasadnione zwolnienie, ale miałam kumatego prawnika i ten wniósł o pozwanie "Miasta" jako mojego pracodawcy. Jest to głupota i wprowadzanie w błąd pracownika, który w nagłówku umowy o pracę w miejscu pracodawca ma pieczątkę "Burmistrz miasta...".Ja sprawę wygrałam, dostałam odszkodowanie i przywrócenie do pracy, a koszty tego poniosło miasto...pytam się dlaczego??? Jeśli w naszym kraju za swoje błędy nie będą odpowiadać konkretni urzędnicy, tylko "miasto" czyli defakto my wszyscy, pełno będzie oszołomów wykorzystujących swą władzę i pozycję, bo jest to dla nich bezkarne! Gdyby zapłacił ze swojej kieszeni dwadzieścia razy zastanowił się co robi. A nasze prawo...cóż czasami absurd goni absurd, dobrze że taki artykuł się ukazał to skróci czas trwania sprawy o jedno posiedzenie.
9: Andrzej z IP: 149.156.151.* (2010-06-23 12:22)
Niestety to kolejny przykład prawniczenia a nie merytorycznego rozpatrywania sprawy przez sądy. W tej sprawie właściwie bez żadnego postępowania można było ustalić pracodawcę.
10: m z IP: 194.153.119.* (2010-06-23 12:34)
Najlepiej zaczynać takie sprawy samemu, bez pełnomocnika, wówczas sąd, chcąc niechcąc musi wzywać do usunięcia braków formalnych. Jest czas na zorientowanie się w sytuacji.
Sądy mają gdzieś tzw. sprawiedliwość. Jeśli mają okazję utrącają wszystko co się da z przyczyn proceduralnych.
Nie mówiąc o takich sądach, które jak już nie mogą się przyczepić do uchybień, to po prostu same łamią prawo. Tak wygląda ten nasz, za przeproszeniem, wymiar s...
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.