– Do tej pory finanse na badania przydzielało ministerstwo, a od 1 października 2010 r. będą one przyznawane przez 24-osobową Radę Narodowego Centrum Nauki (NCN) – mówi prof. Tadeusz Luty, przewodniczący Konfederacji Rektorów Akademickich Szkół Wyższych.

Środki nadal pochodzić będą z resortu nauki. Ale to centrum, które ma się mieścić w Krakowie, podzieli pieniądze na badania.

– Granty będą przyznawane od naukowców naukowcom. A oni znają się na badaniach i mogą właściwie ocenić ich wartość – mów prof. Ireneusz Białecki, dyrektor Centrum Badań Polityki Naukowej Szkolnictwa Wyższego.

NCN będzie finansować badania podstawowe, czyli te, dzięki którym zdobywa się wiedzę w danej dziedzinie, bez konieczności zastosowania jej w praktyce. Centrum ustali też warunki prowadzenia konkursów, określi grupę 30 dyscyplin naukowych, które otrzymają pieniądze, i je wypłaci.

O granty na prowadzenie badań podstawowych będą mogły m.in. ubiegać się osoby rozpoczynające karierę naukową.

– Większe szanse na przyznanie grantów będą mieli młodzi, a to bardzo korzystne dla polskiej nauki – mówi prof. Tadeusz Luty.

Drugą grupą osób, do których kierowane są środki z NCN, są doświadczeni naukowcy prowadzący pionierskie badania, których efektem mogą być odkrycia naukowe. Dofinansowane będą także stypendia doktorskie i staże po uzyskaniu stopnia doktora.

Obawy środowiska naukowego budzą dwie kwestie. Pierwszą jest art. 18 ust. 1 ustawy o Narodowym Centrum Nauki, ograniczający maksymalną liczbę dyscyplin do 30 grup nauk, w ramach których przeprowadzane będą konkursy. Może to spowodować, że zostaną pominięte niektóre dyscypliny. Drugą sprawą jest to, że NCN ma być uniezależnione od ministra nauki. To on będzie powoływał radę centrum.

Z tą opinią nie zgadza się prof. Tadeusz Luty.

– Minister nauki będzie miał wpływ jedynie na ustalanie składu rady, ale jej decyzje będą niezależne – wyjaśnia prof. Tadeusz Luty.