Chcą pracować na etat, zarabiać 8 tys. na rękę – choć nie są dobrze przygotowani do pracy. Szkolą się w pracy i zaraz uciekają do nowej, lepiej płatnej.
Publikacja: 16 czerwca 2010, 08:20 Aktualizacja: 16 czerwca 2010, 09:34
– Biorę każdego, który zechce się zatrudnić. I muszę mu dać podwyżkę przynajmniej raz w roku, bo inaczej ucieknie – opowiada „DGP” dyrektor niedużej firmy budowlanej z południa Polski. Nie on jeden ma taki kłopot, bo zapotrzebowanie na fachowców jest duże, a ich samych za mało.
AcelorMittal Poland SA wraz Polskim Stowarzyszeniem Zarządzania Kadrami przebadał oczekiwania blisko tysiąca studentów uczelni technicznych. I okazuje się, że pomimo kryzysu wymagania płacowe absolwentów kierunków technicznych rosną. Co czwarty przyszły inżynier chciałby zarabiać po trzech latach pracy między 5 a 8 tys. złotych na rękę (wzrost w ciągu roku o 15 proc.). I często tyle dostaje.
Wzmożony popyt na inżynierów zapewniają rozwijająca się gospodarka i przygotowania do Euro 2012. Dlatego wchodzący na rynek inżynierowie mają poczucie, że mogą dyktować warunki. I choć ich pensje nie są niskie – jak wynika z raportu Banku Danych o Inżynierach (BDI) średnia pensja inżynierów w kwietniu tego roku wynosiła 4 tys. 900 zł brutto – zupełnie ich nie satysfakcjonują.
Ale też z szacunków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynika, że w perspektywie pięciu lat największe, bo aż 50-procentowe, zapotrzebowanie na rynku pracy będzie na absolwentów kierunków technicznych. A do 2013 roku może zabraknąć nawet 50 tys. inżynierów czy informatyków.
Problem w tym, że absolwenci są niedouczeni, co zresztą sami (1/3) w badaniach przyznają. Tylko 17 proc. uważa, że może zaoferować pracodawcy swoje umiejętności praktyczne. Idą do pracy, niosąc zaangażowanie i lojalność – mówią. I choć są to cechy cenione przez pracodawców, jednak niewystarczające. Szczególnie w zawodach inżynierskich. Jedna z białostockich firm opowiada, że przed ponad pół roku szukała konstruktora i nie mogła znaleźć. – Zgłaszali się absolwenci, którzy nie umieli liczyć czy czytać rysunków technicznych – mówi jeden z pracowników firmy. Większość firm musi doszkalać pracowników. – Aby mieć dobrą kadrę, musimy organizować specjalne kursy praktyczne – mówi Anna Busławska-Gryka, dyrektor personalny z firmy Automatyka Pomiary Sterowanie SA z Białegostoku.
Absolwentom wiedza teoretyczna nie łączy się z praktyką. Studenckie staże są niewystarczające. – Pracodawcy jednego roku inwestują w jedną technologię, a już w kolejnym zmieniają profil i chcą mieć pracownika, który za tym będzie nadążał – mówi Krzysztof Pawłowski z National Louis University w Nowym Sączu.
Brak praktycznego przygotowania studentów to także wina uczelni. Jak wynika z badań Pentora na zlecenie Deloitte, ponad 60 proc. wykładowców nie wierzy w możliwość zbudowania gospodarki opartej na wiedzy. Ma to zmienić reforma nauki, która właśnie weszła w życie. Pojawiają się tu zapisy mające zaangażować pracodawców i przedsiębiorców w współtworzenie programu studiów oraz prowadzenie zajęć, a także budowę strategii oraz branie udziału przedstawicieli środowisk gospodarczych w pracach organów doradczo-opiniodawczych w szkolnictwie wyższym. Ma to zapewnić bardziej prorynkowe spojrzenie uczelni na ofertę studiów, a także lepszą współpracę z gospodarką.
Niektóre przedsiębiorstwa już teraz starają się we współpracy z uczelniami szkolić przyszłych pracowników. Jednym z przykładów jest właśnie program huty ArcelorMittal „Zainstaluj się”, w ramach którego studenci kilku uczleni technicznych mogli brać udział w różnych kursach. To jednak, jak wynika z badań, nadal za mało.
1: n z IP: 213.25.175.* (2010-06-16 15:10)
Tytul artykulu.
2: inżynier z IP: 83.26.127.* (2010-06-16 16:20)
Jest wielu wykształconych inżynierów w wieku 50 + którzy mają wiedzę i bardzo duże doświadczenie, wielu z nich szuka pracy ale jak pracodawca usłyszy 50 + to nie chce rozmawiać.Tu chyba chodzi o szkolenia na które lecą dotacje unijne. Może utworzyć bazę tych inż 50 + którzy szukają pracy. Zaraz w ofercie będzie wymóg języka obcego który zdyskwalifikuje takiego inż. Sytuacja jest bardzo dziwna ???.
3: wika z IP: 83.26.206.* (2010-06-16 23:48)
Dziennikarz dla chleba sprzeda swój język.Kto zarabia te 4900,00zł brutto?Inżynierowie 50+ sporadycznie szukają pracy /absolwent budownictwa,były celnik,specjalista d/s inwestycji czy to jest inżynier,którego chcecie zatrudnić/?/ Należy rozróżnić inżyniera od licencjatki studiów technicznych,która ma problem z zapisaniem 5 cyfrowej liczby ze słuchu.Inżynier od inżyniera różni się mniej więcej tak jak dziennikarz od dziennikarza.
4: dystansownik z IP: 91.142.204.* (2010-08-02 12:29)
Absolwenci dyktują warunki? Gdzie? W tym roku kończę budownictwo, została mi już praktycznie tylko obrona we wrześniu, od 2 miesięcy szukam bezskutecznie pracy w Krakowie (dopóki się nie obronię nie chcę się bawić w delegację na drugi koniec kraju).
Jak pracodawca mi da 2k zł na start, szansę nauki zawodu i rozwoju, a przede wszystkim dorobienia się praktyki do uprawnień, to z pocałowaniem ręki ją przyjmę. Nie jestem sam z tym podejściem. Połowa ludzi kończących studia techniczne ma problemy ze znalezieniem pracy w tej chwili.
5: Darek1985 z IP: 95.49.3.* (2010-08-27 11:20)
Chyba ten kto pisał artykuł żyje w świecie bajek. Wielu młodych UZDOLNIONYCH inżynierów nie ma co do garnka włożyć po studiach bo nikt ich nie chce lub oferują małe stawki a tu taki tytuł. Śmiech na sali.
6: inżynierka z IP: 77.79.221.* (2012-03-26 17:15)
Zgadzam się z przedmówcą. Śmieszny artykuł wyssany z palca. Skąd te informacje...? Dla przykładu: jestem po 2 kierunkach technicznych + studia podplomowe z energetyki. Szkolenia, kursy, etc. i nadal szukam pracy i z pewnością nie za takie pieniądze jak w artykule! o takich można jedynie pomarzyć i trzeba mieć dosyć bujną wyobraźnię...:) Bardzo śmieszny ten artykuł.Powiem tylko, żę w takiej sytuacji ze znalezeiniem pracy jest wiele zdolnych młodych ludzi.Nic tylko wyjechać z tego chorego kraju!
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.