Tylko w Krapkowicach na Opolszczyźnie o pomoc poprosili i dostali ją niemal wszyscy poszkodowani. – Większość otrzymała maksymalne zasiłki, czyli po 6 tysięcy – mówi nam pracownica miejscowego OPS.

Wszystko dlatego, że w różnych rejonach kraju obowiązują różne zasady przyznawania zasiłków. Choć miało być szybko i prosto. – Pierwsza faza to wskazanie przez wójta rodzin, które są poszkodowane przez powódź i nie mają środków do życia: te rodziny otrzymują od razu do 6 tys. zł – mówił 25 maja premier Tusk, ogłaszając plan pomocy powodzianom.

Niedokładne przepisy

Zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej powodzianie występujący o pomoc muszą wypełnić jednostronicowy kwestionariusz oraz złożyć dwa oświadczenia: o dochodach i o stratach wyrządzonych przez powódź.

– Ale naszą intencją było, aby pomoc nie była uzależniona od dochodów, tylko od poniesionych strat – tłumaczy wiceminister pracy Jarosław Duda.

Zasiłki są przyznawane na podstawie przepisów ustawy o pomocy społecznej. Ta zakłada, że o ich wysokości decydują dochody. Pomoc dla powodzian miała być wyjęta spod tych rygorów, bo w szczególnych przypadkach ustawa na to pozwala.

W instrucji MSWiA jest jednak zastrzeżenie, że wysokość pomocy powinna być zróżnicowana. Ponieważ instrukacja nie określała dokładnie, na czym ma polegać to zróżnicowanie, w części województw, np. w świętokrzyskim, użyto kryterium dochodowego. OPS-y przyjmują więc odcinki emerytur, rent, druki potwierdzające wysokość pensji, w ostateczności oświadczenia o dochodach całej rodziny, a nawet o oszczędnościach spoczywających na kontach.