Przyjęcie unijnej dyrektywy „Pacjenci bez granic” to dobra wiadomość szczególnie dla tych pacjentów, którzy dziś na zabiegi – nawet te ratujące życie – czekają w długich kolejkach.
Publikacja: 9 czerwca 2010, 03:00 Aktualizacja: 9 czerwca 2010, 11:46
NFZ zrefunduje koszty leczenia poza Polską i w prywatnych klinikach krajowych. Ale według cennika funduszu.
To drugie po Schengen wielkie otwarcie granic. Wszystkie kliniki, szpitale, przychodnie – bez względu na to, czy prywatne, krajowe, czy zagraniczne – będą dostępne dla każdego mieszkańca UE. I każdy pacjent będzie mógł żądać całkowitego lub częściowego zwrotu kosztów leczenia.
Wczoraj ministrowie zdrowia krajów członkowskich Unii Europejskiej przyjęli dyrektywę „Pacjenci bez granic”.
Ireneusz Kontecki od lat leczy w Berlinie czerniaka złośliwego oka. – Gdybym poddał się operacji w Polsce, straciłbym wzrok w jednym oku, jak powiedzieli mi lekarze. W Niemczech stosuje się inne metody – wyjaśnia. Za zabieg zapłacił 20 tys. euro. Od lat walczy z NFZ o refundację. Teraz kontynuuje leczenie u niemieckich onkologów, za co też płaci z własnej kieszeni. – Refundacja w każdej wysokości byłaby wielką ulgą – mówi.
Kiedy nowe zasady wejdą w życie, pacjent będzie się mógł leczyć w dowolnym szpitalu na terenie Unii czy też wybrać krajową prywatną klinikę, a NFZ pokryje koszty leczenia – ale tylko do wysokości kwoty, jaką za dany zabieg zapłaciłby świadczeniodawcy w Polsce. Turystyka medyczna będzie dotyczyć głównie chorych czekających w długich kolejkach na zabiegi onkologiczne, okulistyczne i ortopedyczne. W Polsce na operację zaćmy czeka się ok. 5 lat, plastykę kolana – do 4 lat, operację raka piersi – do 6 miesięcy.
Nowe zasady wejdą w życie w ciągu 2 lat. Choć minister zdrowia Ewa Kopacz nie kryła, że będzie przekonywać polskich eurodeputowanych, by doprowadzili do złagodzenia zapisów w trakcie dalszych prac legislacyjnych. Bo budżet NFZ tego nie wytrzyma.
Na efekt wczorajszego spotkania unijnych ministrów zdrowia z niecierpliwością oczekiwali m.in pacjenci onkologiczni. Prezes ich stowarzyszenia Jacek Gugulski wysłał nawet do minister zdrowia Ewy Kopacz pismo, w którym apelował o poparcie nowych zasad.
Dyrektywa umożliwia bowiem każdmu obywatelowi Unii leczyć się w dowolnym kraju UE i w dowolnej klinice.: prywatnej i publicznej. Polskim pacjentom NFZ zwróci koszty do wysokości ich refundacji w Polsce. Za resztę pacjent zapłaci sam.
Ale wiele kobiet z rakiem piersi, które czekają na operację wycięcia guza nawet pół roku na pewno skorzystałoby – nawet z dopłatą – z możliwości leczenia za granicą – twierdzi Elżbieta Kozik, sef Stowarzyszenia Amazonek. – Już teraz robią sobie te operacje prywatnie.
Dziś leczenie za granicą NFZ refunduje tylko tym osobom, którym zabieg w innym kraju może uratować życie.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Jak Urzednicy z NFZ naciągaja wyjeżdżających za gr z IP: 84.234.1.* (2010-06-09 07:52)
za granice?
"Dzień dobry, W odpowiedzi na Pana email informuję, że dla pracowników Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego wydawana jest na okres 2 miesięcy licząc od pierwszego dnia miesiąca następującego po miesiącu, za który została zapłacona składka na ubezpieczenie zdrowotne. Osoba składająca wniosek o wydanie ww. karty jest zobowiązana do dostarczenia dokumentu potwierdzającego opłacenie składki np. druk RMUA lub inne zaświadczenie, z którego będzie wynikało za jaki miesiąc została odprowadzona składka na ubezpieczenie zdrowotne. "
Problem w tym ,że Oni dobrze wiedzą iż RMUA pracodawca może wydać dopiero po odprowadzeniu składek obliczonych z zarobku pracownika -czyli gdzieś po 15 dniach kolejnego miesiąca- ile więc będzie ważna EKUZ ? -to się nazywa Urzędnicza zapobiegliwość a może -restrykcje aby Naród nie zgłupiał ze szczęścia!- już wiadomo jak NFZ oszczędza na POlskich Obywatelach - a za czasów PiSu wydawano karty w okresie urlopowym na 4 miesiące! teraz PO woli płacić fortunę Minister Zdrowia a oszczędzać na Nas.
Dziękujemy CI PLATFORMO!
2: brawo UE z IP: 91.150.197.* (2010-06-09 08:02)
Nad czym tu się zastanawiać. Skoro pacjent ratuje swoje życie, bo w Polsce nie ma warunków do prawidłowego leczenia, to państwo polskie powinno dołożyć wszelkich starań by mu pomóc, a nie mówić, nie sobie umrze byle NFZ nie miał kłopotów.
3: ad 1 -uzupełnienie z IP: 84.234.1.* (2010-06-09 09:27)
MINISTERSTWO ZDROWIA Warszawa,
Departament
Ubezpieczenia Zdrowotnego
MZ-UZ-RP-051-20477-1/ET/10 Wyjaśnić należy, że wymóg przedstawienia aktualnego druku ZUS RMUA stosowany przez NFZ przy wydawaniu EKUZ ma swoje uzasadnienie w przepisach prawnych. Zgodnie
z przepisami ustawy z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych (Dz. U. Nr 137, poz. 887, z późn. zm.), płatnicy składek przekazują składki do ZUS w terminach do 5,10,15 dnia każdego miesiąca za miesiąc poprzedni, w zależności od rodzaju zakładu pracy (np. jednostki budżetowe opłacają składki do 5 dnia następnego miesiąca), formy zatrudnienia osoby ubezpieczonej itd. Zatem składki na ubezpieczenie zdrowotne za dany miesiąc opłacane są i ewidencjonowane w ZUS w następnym miesiącu. Druk ZUS RMUA wystawiony w danym miesiącu potwierdza opłacenie składki na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne za miesiąc poprzedni. Biorąc pod uwagę możliwość wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego w następnym miesiącu oraz to, że zgodnie z art. 67 ust. 4 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, prawo do świadczeń opieki zdrowotnej osoby ubezpieczonej i członków rodziny ustaje po upływie 30 dni od dnia wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego
4: chory z IP: 194.181.28.* (2010-06-09 10:26)
Nasza służba zdrowia powinna przejść DUŻE wietrzenie.
Co to znaczy aby szukać pomocy zagranicą.
Nasi lekarze (nie wszyscy) to ignornci, dorobkiewicze i nieuki.
Za każdą zła diagnozę powinni placić kary.
Ja mam przykład ze szpitala na Wołoskiej w Warszawie.
Jedyne osoby, które tam pracuja ciężko i dbaja o pacjenta to pielegniarki i salowe.
5: obywatel z IP: 178.37.27.* (2010-06-09 10:28)
cudownie, nareszcie !!!
6: Piteros z IP: 88.156.63.* (2010-06-09 11:22)
Już widze jak NFZ idze z torbami. Kolejki przeciez sa po to żeby NFZ za duzo nie musial placic ;) Bo jak to inaczej nazwać skoro szpital nie robi jakiś tam zabiegów bo wyczerpał pulę zabiegów a za każdy następny zabieg NFZ nie zaplaci? A skoro ten szpital nie przyjmie a ja polece do innego szpitala to NFZ i tak bedzie musial zaplacic... Dobrze przewidują, że kasa zacznie jeszcze bardziej wypływać z NFZ. System jest chory a rządy zajmują się paradami równości, aborcją, becikowym. Nie trywializuję tych tematów ale to pryszcze do poważnych problemów które trzeba rozwiązywać!
7: cassio z IP: 212.160.227.* (2010-06-09 11:45)
Głównymi blokującymi jakieś rozsądne rozwiązania są lekarze, szczególnie ci co mają duże możliwości brania łapówek, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności, zupełnie ich nie obchodzi czy zadłużą szpital czy nie, jak pracuje personel bo to przecież nie ich interes, a umożliwia im robienie dużej kasy na państowym mieniu. Dlatego nie chca żadnej reformy, ani wprowadzenia systemu informatycznego, który uszczelniłby służbę zdrowia przed wypływem nieuzasadnionym pieniędzy. Ponadto racjonalnym rozwiązaniem jest niewielkie współpłacenie, które zracjonlizowałoby zachowania pacjentów, ale który polityk podejmie takie tematy, najlepiej twierdzić "możecie mieć wszystko darmo, każda operacja musi byc przeprowadzona natychmiast".
8: cha cha cha z IP: 80.50.233.* (2010-06-09 12:33)
Tak??
9: eja z IP: 83.238.188.* (2010-06-09 12:57)
Jakos dziwnie pani Kopacz pojmuje dobro najbiedniejszego pacjenta...Po mojemu- jesli ci,ktorych stac na zagranoczne wyjazdy,zakwaterowanie i doplacenie do refundacji pojada sie leczyc za granice najbiedniejszy pacjent nie bedzie musial czekac pol roku na zabieg,bo kolejka w kraju znacznie sie skroci,wiec ewidentnie na tym zyska.Popieram takie rozwiaznie-n areszcie cos dobrego dla pacjenta!
10: obiektywna z IP: 92.244.32.* (2010-06-09 15:42)
A może Polska też mogłaby na tym zarobić.Niech przyjeżdżają z zagranicy na operację i zostawiają pieniądze u nas.

Przygotowane przez rząd rozwiązania nie zyskały akceptacji związkowców. Funkcjonariusze i żołnierze krytykują pomysł wykonywania obowiązków służbowych aż do ukończenia przez nich 55 lat.