– Coraz więcej policjantów zastanawia się, czy odejść na emeryturę. Tylko dzisiaj taką decyzję podjęło trzech szefów komend policji, którzy uznali, że nie będą czekać na odebranie im przywilejów emerytalnych – mówi Antoni Duda, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych.

Podobna sytuacja jest w Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy, obawiając się ograniczenia tych przywilejów, nie chcą czekać na wejście w życie nowego systemu emerytalnego, który rząd planuje wprowadzić od 2012 roku.

– Nie przekonują nas wyjaśnienia ministra Michała Boniego, że nowy system będzie dotyczył wyłącznie funkcjonariuszy wstępujących do służby od 2012 roku. Powodem braku zaufania jest to, że prace nad nowymi rozwiązaniami są prowadzone bez udziału związków – mówi Robert Osmycki, przewodniczący Krajowej Sekcji Pożarnictwa NSZZ „Solidarność”.

Tak samo uważają związkowcy Zarządu Krajowego Związku Zawodowego Strażaków Florian. Zdaniem Wiesława Puchalskiego, jego przewodniczącego, tylko kwestią czasu są masowe odejścia ze służby. Planowane są też akcje protestacyjne, jeśli rząd nadal będzie chciał włączyć funkcjonariuszy do powszechnego systemu emerytalnego.

– Taką sytuację spowodowało odebranie prawa do przygotowania odpowiednich ustaw ministrom odpowiedzialnym za konkretne resorty. Co więcej, minister Boni odwołał wcześniejsze spotkania z nami – mówi Wiesław Puchalski.

Z tego powodu Federacja Związków Zawodowych Służb Mundurowych domaga się spotkania z premierem.

– Premier musi zagwarantować, że osoby obecnie służące w policji czy w wojsku zachowają swoje uprawnienia emerytalne po 2012 roku – mówi Antoni Duda.

Stanisław Wziątek, przewodniczący sejmowej komisji obrony narodowej, ostrzega, że podobna sytuacja panuje w wojsku. Do końca maja 4 tys. żołnierzy zadeklarowało chęć odejścia z armii. Minister obrony narodowej Bogdan Klich uspokaja nastroje w armii i wyjaśnia, że rząd nie planuje żadnych zmian zasad przechodzenia na emerytury służących już żołnierzy. Mają dotyczyć wyłącznie tych, którzy wstąpią do niej w 2012 roku lub później.