"Będziemy budowali odrębne projekty dla tych gmin, by każdy jak najszybciej miał znowu gdzie mieszkać" - dodał szef rządu.

Premier podkreślił, że pomoc będzie skierowana do miejsc, gdzie duża pomoc - do 100 tys. zł - na odbudowę domu nie wystarczy. "Wydzielamy te gminy - miejsca osuwiskowe, czy te dotknięte wielotygodniową, totalną klęską, zatopieniem wielu domów" - mówił Tusk.

"Ci, którzy stracili domostwa i trzeba ich np. przenieść lub wybudować całą część osiedla czy osady - tam rządowe środki będą większe" - mówił premier. Dodał, że do tak "dużej ruiny" doszło m.in. w prawobrzeżnej części Sandomierza.

Tusk ustosunkował się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że gdyby on był premierem, odszkodowania dla poszkodowanych byłyby wyższe. "Niektórzy narzekają, że pomoc jest za duża, niektórzy, że za szybka (...) Wolałbym żeby ludzie, którzy są zaangażowani - co szanuję - we własne cele polityczne nie wtrącali się wtedy, kiedy nie potrafią pomóc. (...) Niektórym się wydaje - i mam wrażenie, że to też problem pana Kaczyńskiego - że można wyremontować wał jak woda jeszcze stoi" - mówił.

Wg premiera takie wypowiedzi bardzo dotykają ludzi, którzy ciężko pracują na zagrożonych terenach. "Oni reprezentują tu, w tym miejscu państwo polskie, bo: straż, wojewoda, samorząd to państwo polskie. Jestem o tym przekonany, że robimy to, co jest możliwe w tych bardzo trudnych warunkach" - podkreślał Tusk.

Szef rządu zwrócił uwagę, że każdy ma własny pogląd na sprawy pomocowe. "Każdy jest mądry, a widać w tych miejscach jak choćby tu w Sandomierzu, że trzeba przede wszystkim ludzi do pracy, dobrej woli i odwagi, a nie licytowania się i gadaniny" - mówił premier.

W opinii Tuska, pracujący na zalanych terenach robią "wszystko co absolutnie niezbędne". "Jak atakuje żywioł, a wtedy (podczas pierwszej fazy powodzi - PAP) to naprawdę była niespotykana fala powodziowa, to nie dziwcie się, że ludzie, instytucje nie działają jak w szwajcarskim zegarku, nigdzie na świecie tak nie jest" - zauważył.

"Mam pełne zaufanie do wszystkich, szczególnie do strażaków, do wojskowych do policji, do wojewodów, samorządowców, bo nawet jeśli pierwsze godziny były bardzo trudne, to oni dzisiaj stają absolutnie na wysokości zadania. Prosiłbym tylko wszystkich, żeby nie przeszkadzali" - mówił premier. Dodał, że ma "pełne przekonanie", że pomoc jest tak duża i szybka jak to tylko możliwe.

Wg Tuska nigdzie w Europie nie było tak szybkiej i tak dużej pomocy jak w Polsce, szczególnie w postaci podstawowego zasiłku do 6 tys. zł.

Podkreślał, że jeździ w miejsca poszkodowane przez powódź razem z szefem MSWiA Jerzym Millerem, szefem Państwowej Straży Pożarnej Wiesławem Leśniakiewiczem i wojewodami po to, żeby dyscyplinować ludzi w terenie.

Tusk zapewniał też, że rzeczoznawcy, którzy maja decydować o większych zasiłkach - do 100 tys. zł - na odbudowę zniszczonych domów, dotrą do każdego z poszkodowanych. Każdy kto ma zrujnowany, dom otrzyma pieniądze.

"Uruchomiliśmy wszystkich rzeczoznawców, którzy są w dyspozycji rządu, ale pracują w siedmiu województwach. W terenie rozproszonym - bo przede wszystkim to teren wiejski. Rozumiem niecierpliwość, bardzo proszę o elementarna wyrozumiałość. Pamiętajmy, że rzeczoznawca nie zawsze dotrze do zalanego domu" - mówił Tusk.

Podkreślił, że można sprzątać posesje nie czekając na rzeczoznawcę. "Jeżeli mówimy o remoncie powyżej 20 tys., zł to rzeczoznawca będzie miał jasność nawet wtedy, jeśli dom będzie wysprzątany, jeżeli taka strata jest" - zauważył.

Szef rządu stwierdził, że wójtowie, po wstępnym oszacowaniu strat, bez żadnej dokumentacji np. fotograficznej ze strony poszkodowanych, powinni wypłacać zapomogi do 6 tys zł. Nie jest potrzebna do tego pełna dokumentacja.

"Złe przyzwyczajenia niektórych wójtów czy pracowników ośrodków opieki społecznej staramy się każdego dnia eliminować. Z tego co wiem postępuje to coraz lepiej. Wójtowie obawiali się kontroli np. ze strony NIK, że nieprawidłowo wydają pieniądze. Łamiemy to przyzwyczajenie, ten strach i namawiamy do odpowiedzialności. My na pewno nie będziemy nikogo nasyłać z tego tytułu, że podjął samodzielną decyzję o przyznaniu tego zasiłku" - podkreślił premier.

Tusk zapowiedział, że rząd na forum Unii Europejskiej będzie zabiegał o zmiany dotyczące obszarów chronionych. "Jak będę jechał do Brukseli, to będę już nie perswadował, tylko głośno krzyczał na temat obszarów chronionych. Gdyby nie było drzew w międzywalu jak tutaj, które są chronione, to woda byłaby niższa. Tak jest w całej Polsce" - powiedział.

"Mam nadzieję, że ci najbardziej radykalni ekolodzy nie powariują w tej kwestii, bo trzeba będzie bardzo solidarnie wytłumaczyć w Europie, że my w międzywalach nie możemy mieć rezerwatów. Bo człowiek to też jest środowisko naturalne" - mówił Tusk


Premier odwiedził w Sandomierzu hutę szkła oraz strażaków, wojskowych i pracowników zakładu, którzy od kilku dni umacniają wały na Wiśle przed przejściem kolejnej fali kulminacyjnej na rzece. Umocnienia mają zapobiec zalaniu przedsiębiorstwa - największego pracodawcy w mieście i dalszemu zalewaniu prawobrzeżnej części Sandomierza.