NSZZ Solidarność walczy o swobodę tworzenia związku zawodowego w spółce Frito Lay Poland w Grodzisku Mazowieckim. Związek zarzuca Polsce naruszenie art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka o wolności zrzeszania się. Domaga się przyznania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka 10 tys. euro odszkodowania od naszego państwa.

Na początku grudnia 2005 r. zarząd spółki sprawdził, ilu pracowników należy do Solidarności. Zgodnie z posiadanymi przez związek deklaracjami członkowskimi, w firmie było 171 członków Solidarności.

- Pracownicy musieli w obecności notariusza wypełniać imienny formularz dotyczący przynależności do związku zawodowego na dzień 30 września 2005 r. - mówi Maciej Bernatt z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Jedynie sześciu spośród 378 pracowników, którzy wzięli udział w ankiecie, przyznało, że należy do Solidarności.

Wkrótce po przeprowadzeniu ankiety pracodawca wypowiedział umowę o pracę Sławomirowi Zagrajkowi przewodniczącemu zakładowej Solidarności i zwolnił go z obowiązku świadczenia pracy.

- Rzekomo podałem zarządowi zawyżoną liczbę członków związku - mówi Sławomir Zagrajek.

Władze zakładowej Solidarności uznały, że pracodawca chce rozbić związek. Zastraszył pracowników, wyrzucając z pracy przewodniczącego zakładowej organizacji.

- Staramy się nie tylko zapewniać pomoc prawną osobom poszkodowanym, ale także wpływać na same firmy, by szanowały prawa pracowników - mówi Krzysztof Zgoda z Solidarności.

W sprawę włączyła się Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- Zawiadomiliśmy prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na utrudnianiu wykonywania działalności związkowej przez członków kierownictwa spółki - mówi Maciej Bernatt.

Prokuratura, a w dalszym toku postępowania sąd, umorzyli postępowanie z powodu niepopełnienia czynu zabronionego. Po wyczerpaniu drogi sądowej w kraju, Solidarność złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

- Polska naruszyła art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, bo prokuratura i sąd dopuściły swoimi decyzjami do złamania prawa do zrzeszania się w związku zawodowym w spółce - mówi Jacek Kowalewski z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Adam Bodnar, pełnomocnik Solidarności, uważa, że pracodawca nie ma prawa przeprowadzić weryfikacji liczebności związku zawodowego.

- Wolność związkowa musi być zapewniona zarówno przez spółkę, jak i państwo. Tylko sąd może sprawdzić, ilu jest związkowców w firmie - mówi Adam Bodnar.

O wyłącznych uprawnieniach sądu jest również przekonany Marcin Grzesiak z kancelarii Ziemski i Partnerzy z Poznania.

- Jeśli ankieta była anonimowa i pracownicy mogli się swobodnie wypowiedzieć, to może ona być wiarygodnym dowodem w postępowaniu sądowym - mówi Marcin Grzesiak.

Zdaniem profesora Andrzeja Świątkowskiego z UJ, ankieta nie może przesądzać o uprawnieniach związku zawodowego.

- Pracodawca powinien unikać działań, które mogą być interpretowane jako naruszenie wolności związkowej. Jeśli kierownictwo firmy kwestionuje liczbę związkowców, to powinno skierować sprawę do sądu - podkreśla profesor Andrzej Świątkowski.

Wyrok Trybunału nie będzie miał bezpośredniego wpływu na polskie prawo.

- W praktyce jednak Polska powinna zmienić przepisy krajowe po to, żeby w przyszłości uniknąć ewentualnych porażek przed Trybunałem - mówi profesor Andrzej Świątkowski.

PAWEŁ JAKUBCZAK

pawel.jakubczak@infor.pl