•  Już ponad 1 mln Polaków leczy się psychiatrycznie i liczba ta będzie rosła w kolejnych latach
  •  30 proc. łóżek w szpitalach psychiatrycznych zajmują chorzy z problemem alkoholowym
  •  W kraju brakuje co najmniej 1,3 tys. lekarzy psychiatrów

NOWOŚĆ

Według Europejskiego Stowarzyszenia Psychologicznego, około 6 mln Polaków potrzebuje opieki psychoterapeutycznej, a korzysta z niej tylko 1 mln osób. Najgorsza sytuacja jest na wsi i w małych miastach. To wynik głównie niedofinansowania psychiatrii. NFZ przeznacza na świadczenia z tego zakresu niewiele ponad 3 proc. ogólnej kwoty, jaką dysponuje, a budżet - 0,2 proc. Sposobem na poprawę sytuacji ma być stworzenie narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Projekt ustawy w tej sprawie właśnie trafił do Sejmu.

Za mało oddziałów

Pięcioletni program ma wejść w życie w 2009 roku. Na rozwój psychiatrii zostanie przeznaczony prawie 1 mld zł. Przybędzie około 750 nowych miejsc na oddziałach w tego typu szpitalach. Niezbędne będzie jednak zatrudnienie co najmniej 7 tysięcy nowych pracowników. Problem polega na tym, że już teraz brakuje psychiatrów i psychologów klinicznych. A bez zwiększenia np. liczby miejsc specjalizacyjnych w tych dziedzinach program nie zostanie zrealizowany.

- Opieka psychiatryczna w Polsce wymaga gruntownych zmian, bo przede wszystkim nie odpowiada ona współczesnym standardom. W stosunku do Europy jesteśmy opóźnieni o jakieś 30 lat - mówi prof. Aleksander Araszkiewicz, prezes Polskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego (PSP).

Szansą na nadrobienie tych zaległości, w jego opinii, jest uchwalenie programu, który przede wszystkim da gwarancję lepszego finansowania opieki psychiatrycznej i dostosuje rozmieszczenie bazy szpitalnej do potrzeb mieszkańców poszczególnych regionów. Obecnie w Polsce brakuje około 1,5 tys. łóżek na oddziałach psychiatrycznych, 1,4 tys. na oddziałach dla osób uzależnionych oraz 7 tys. na oddziałach opieki dziennej. Dzięki programowi udałoby się przynajmniej w połowie uzupełnić te braki.

- Z roku na rok przybywa pacjentów, którzy są hospitalizowani. W ciągu ostatnich 15 lat wskaźnik ten wzrósł o 45 proc. - podkreśla profesor Aleksander Araszkiewicz.

Nie zawsze na oddziały szpitalne trafiają osoby wymagające takiego leczenia. Chorzy przebywają tam nawet kilka miesięcy, chociaż nie wpływa to na poprawę ich stanu zdrowia. Obecnie ponad 30 proc. łóżek na oddziałach psychiatrycznych jest zajętych przez osoby, które mają problem alkoholowy.

- Te osoby powinny przebywać na oddziałach dla osób uzależnionych, ale tam również brakuje miejsc - mówi profesor Jacek Wiórka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

To ogranicza możliwość przyjęcia pacjentów (schizofreników, po próbach samobójczych), którzy faktycznie wymagają hospitalizacji na oddziałach psychiatrii.

Najgorzej na wsi

Utrudniony dostęp do psychiatrów to również wynik źle rozmieszczonej bazy placówek medycznych. 13 proc. poradni zdrowia psychicznego znajduje się przede wszystkim w dużych miastach, gdzie działają np. jako poradnie specjalistyczne dla dzieci i młodzieży i w bardzo małym stopniu łączą opiekę nad pacjentem z innymi formami leczenia psychiatrycznego. Brakuje również tzw. oddziałów dziennych.

- Z opieki około 200 takich oddziałów w całym kraju korzystają przede wszystkim pacjenci z większych miast, natomiast mieszkańcy małych miast i wsi praktycznie nie mają na to szansy - mówi profesor Marek Jarema, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii.

Najrzadszą formą opieki pozaszpitalnej są tzw. hostele, których w kraju jest niewiele ponad dziesięć.

Dlatego, zdaniem specjalistów, ciężar opieki psychiatrycznej powinien zostać przeniesiony ze szpitala na tzw. opiekę środowiskową.

- Nie ma żadnego powodu, żeby osoba z chorobą psychiczną była izolowana w zamkniętych zakładach. Leczenie takich pacjentów powinno być przeniesione do lokalnych centrów zdrowia psychicznego - uważa dr. Katarzyna Prot-Klinger z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

To wymaga jednak włączenia się w ich organizację lokalnych władz samorządowych.

Za mało specjalistów

Psychiatrzy podkreślają, że zmiany wymaga również system kształcenia nowych specjalistów.

- Obecnie jest około 2,7 tys. lekarzy psychiatrów, a powinno pracować 4 tys. - mówi prezes PSP.

Jego zdaniem za mało kształci się przyszłych specjalistów, brakuje miejsc specjalizacyjnych finansowanych z budżetu państwa (czyli tzw. etatów rezydenckich). W najbliższym naborze resort zdrowia w ogóle nie przewidział możliwości specjalizowania się z psychiatrii w ramach rezydentur w niektórych województwach. Tak jest m.in. w woj. pomorskim, świętokrzyskim, małopolskim czy opolskim.

Jeszcze gorzej jest z psychologami klinicznymi. Obecnie pracuje ich 1,4 tys., a powinno 3,8 tys.

- W tej dziedzinie praktycznie nie otwiera się nowych miejsc specjalizacyjnych - podkreśla profesor Marek Jarema.

Zmiany wymaga również system wynagradzania tzw. kierowników specjalizacji, którzy nadzorują naukę m.in. rezydentów.

- Ich kształcenie jest prowadzone tylko w akredytowanych jednostkach, a kierownicy specjalizacji w ogóle nie otrzymują za to dodatkowego wynagrodzenia - podkreśla profesor Aleksander Araszkiewicz.

Dodatkowy 1 mld zł

Stworzenie narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego wymaga przede wszystkim przekazania dodatkowych środków z budżetu państwa na ten cel. W ciągu pięciu lat na psychiatrię ma być przeznaczony prawie 1 mld zł. Koszty te obciążyłyby nie tylko budżet resortu zdrowia, ale również innych ministerstw - sprawiedliwości, pracy i edukacji. Także NFZ miałby zwiększyć stawki za świadczenia zdrowotne z zakresu psychiatrii. Program zakłada, że wydatki funduszu na tę dziedzinę mają się zwiększyć z niespełna ponad 3 proc. obecnie do 7,3 proc. od 2009 roku.

Dominika Sikora

dominika.sikora@infor.pl