Związek Powiatów Polskich sprzeciwia się przekazaniu województwom zadań związanych z funkcjonowaniem ośrodków adopcyjno-opiekuńczych.
Publikacja: 13 maja 2010, 03:00
Od lutego trwają konsultacje nad przygotowanym przez resort pracy projektem ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Jedną z propozycji, która budzi duże kontrowersje wśród samorządów, jest przekazanie do województw obowiązku prowadzenia ośrodków adopcyjno-opiekuńczych. Obecnie 93 takie ośrodki podlegają pod powiaty. Resort pracy chce, aby procedury przysposobienia nie podlegały rejonizacji.
– To powrót do centralizacji, a zadania związane z poszukiwaniem rodziców adopcyjnych i ich szkolenie powinno odbywać się jak najbliżej potencjalnych kandydatów – mówi Marek Wójcik z Związku Powiatów Polskich.
Dodaje, że ustawa przewiduje likwidację istniejących ośrodków, w ich miejsce będą powstawać nowe, ale może ich być mniej niż dotychczas, co utrudni przeprowadzanie postępowań adopcyjnych.
Barbara Passini, dyrektor Krajowego Ośrodka Adopcyjno-Opiekuńczego, zwraca uwagę, że taka zmiana jest korzystna.
– Niektóre ośrodki adopcyjne decyzją starosty ograniczają swoje działania tylko wobec powiatu, w ramach którego działają. Z kolei te, które posiadają rozbudowaną sieć placówek opiekuńczo-wychowawczych, nie chcą powierzać dzieci do rodzin z innych powiatów – uważa Barbara Passini.
Dodaje, że obok samych ośrodków jeszcze większym problemem jest zbyt mała liczba dzieci, które są kwalifikowane do adopcji. To powoduje, że czas oczekiwania na dziecko sięga nawet trzech lat.
– Zaproponowaliśmy wprowadzenie do projektu ustawy obowiązku zgłaszania do ośrodka adopcyjnego dzieci, które są pozostawiane w szpitalach – mówi Joanna Luberadzka-Gruca, przewodnicząca Koalicji na Rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej.
Koalicja obawia się też, że likwidacja wszystkich działających ośrodków może zatrzymać ciągłość przeprowadzanych adopcji oraz zagraża bezpieczeństwu dokumentacji adopcji.
Projekt ustawy ma trafić pod obrady rządu pod koniec maja, kiedy obchodzony będzie dzień rodzicielstwa zastępczego. Ustawa przewiduje m.in. zatrudnianie przez gminy asystentów rodzinnych, którzy będą pracować z rodzinami niewydolnymi wychowawczo, oraz przekazanie im zadań związanych z rodzinami zastępczymi spokrewnionymi. Ponadto do domów dziecka nie będą trafiać docelowo dzieci poniżej 10 lat, a liczba wychowanków przebywających w jednej placówce nie będzie wyższa niż 14 dzieci.
1: JW - Legnica z IP: 93.105.84.* (2010-05-13 15:20)
Od ciągłego mieszania potrawa nie będzie smaczniejsza. Domy dziecka miały zniknąć, a będą trwać wiecznie. 14 miejsc to proste z jednego domu sztucznie zrobi się 2-3 placówki i po reformie. Ani słowem o zmianie orzekania, ani na jotę nie reformuje się sądów rodzinnych, nie przekazuje się wszystkich zadań z opieką nad dzieckiem gminie. Gmina nie udźwignie instytucjonalnej opieki to wreszcie zacznie się prawdziwa praca socjalna z rodzinami, a sądy bez spraw kierowanych przez gminy nie będą orzekać oderwania dziecka od rodziny. Ponowna centralizacja to wymysł urzędników z województwa i ochrona własnych miejsc pracy, a nie troska o dziecko i rodzinę. Zabierać te zadania wojewodzie, nadzór do powiatu a zadania do gminy. Tylko gmina w naturalny sposób będąc blisko (na swoim terenie) może zająć pomocą dziecku i rodzinie dziecka.
2: Rodzic adopcyjny z IP: 95.160.213.* (2010-05-30 07:43)
Najiększym problemem Ośrodków Adopcji jest zbyt mała liczba dzieci, które są kwalifikowane do adopcji. To powoduje, że czas oczekiwania na dziecko sięga nawet trzech lat.
Ośrodków Adopcyjnych w kraju jest około setka,a przed 1975 rokiem było ich tyle ile województw i działały na wysokim poziomie!
Ośrodki Adopcji w małych miastach nie są w stanie sprostać wszystkim oczekiwaniom bezdzietnych rodzin.
3: dagmara z IP: 95.160.213.* (2010-05-30 13:39)
Ośrodki powiatowe nie gwarantują anonimowości.Byłam w ośrodku na szkoleniu, spotkałam tam dużo znajomych i moja decyzja o adopcji dziecka była tajemnicą poliszynela.Chciałam o adopcji poinformować przyjaciół osobiście.
4: mamuchna z IP: 87.105.100.* (2010-06-11 22:49)
Bardzo dobra decyzja-może zniknie w ośrodkach lokalnych kolesiostwo i adopcje po znajomości.
5: klaudka z IP: 79.162.115.* (2010-06-14 14:36)
"Adopcje po znajomości" po raz pierwszy słyszę. Ja uważam, że w ten sposób czas oczekiwania na dzieci wydłuży się jeszcze bardziej.
A decyzja o zatrudnianiu asystentow rodzinnych wpłynie na czas orzekania decyzji przez sądy, które nie będą pozbawiać praw rodzicielskich rodzin, które są właśnie pod opieką takiego asystenta. To spowoduje że dzieci, które już dawno mogłyby mieć rodziny, będą w dalszym ciągu patrzyły na patologie.
To właśnie ośrodki odwalają kawał roboty, pracują tam wykwalifikowani psychologowie, którzy zanim przyjmą podpis na zrzeczeniu się praw matki czy ojca, przeprowadzają z nim wiele rozmów i wiedzą czego się mogą po takim człowieku spodziewać. Bynajmniej ja do takiego ośrodka trafiłam.
6: tatuchno z IP: 95.160.213.* (2010-06-16 11:49)
Bardzo dobra decyzja-może zniknie w ośrodkach lokalnych kolesiostwo i adopcje po znajomości...Popieram wypowiedź Mamuchny!Ośrodki powiatowe funkcjonują w małych miastach, w których wszyscy się BARDZO dobrze znają i popierają!
7: zuzanna z IP: 83.4.104.* (2011-05-16 18:00)
w bielsku-białej bez znajomości niema szans -my ich nie mamy i czekamy już 5 lat na niemowlę-przykre!!
8: Iza z IP: 46.151.136.* (2011-06-06 21:50)
Wszystko zależy od pracy ośrodków...my na 8-miesięczne dziecko czekaliśmy 4 miesiące od kwalifikacji...większość rodzin z naszego kursu poznała swoje dzieci w ciągu 8-10 miesięcy od czasu otrzymania kwalifikacji.
9: matka adopcyjna z IP: 95.160.212.* (2011-07-11 06:33)
Rodzice adopcyjni powinni popierać umiejscowienie Ośrodka Adopcji w mieście wojewódzkim z prostego powodu:
-dzieci kierowane do rodzin adopcyjnych będą z miejscowości odległych od miejsca zamieszkania kandydatów na rodziców
-na szkoleniach nie spotkają swoich znajomych, przed którymi ujawniają wtedy szczegóły życiorysu
-w miastach powiatowych wszyscy się znają i wiedzą,że wszechobecne znajomości mogą być i w przypadku adopcji wykorzystane.
-ośrodki umiejscowione w dużych miastach są bardziej profesjonalne /tak jak wszystkie urzędy i instytucje /
Adopcja wymaga anonimowości, a nie tajemnicy Poliszynela.Tego maleńkie Ośrodki nie mogą zapewnić.
10: znajoma z IP: 95.160.212.* (2011-07-11 17:47)
Nie zgodzę się z panią Izą,że "wszystko zależy od pracy ośrodków".Nawet najlepiej pracujący ośrodek nie poprowadzi sprawy adopcyjnej jeżeli nie ma dziecka do adopcji z uregulowaną sytuacją prawną.Na adopcję dużego dziecka czas oczekiwania jest bardzo krótki.Natomiast na adopcję niemowlaka czeka się latami i nie zależy to od operatywności pracowników ośrodka adopcji.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.