Rząd pracuje nad podwyższeniem z 9 do 12 proc. składki zdrowotnej do NFZ. Kluby parlamentarne uważają, że wzrost składki musi być połączony z reformami. Podwyżkę składki zdrowotnej sfinansują raczej ubezpieczeni, a nie budżet państwa.
Publikacja: 11 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 11 maja 2010, 09:59
Takie stanowisko popierają również członkowie klubu PSL oraz Lewicy. Zdaniem tego ostatniego składka powinna wzrosnąć nawet do 13 – 14 proc.
– Jeżeli to działanie zostanie połączone z dodatkowymi wpływami ze wzrostu gospodarczego, to dla systemu lecznictwa oznacza to znaczący zastrzyk gotówki – tłumaczy Elżbieta Streker-Dembińska, posłanka Lewicy oraz wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Zdrowia.
Zdaniem posłów wzrost składki musi być jednak rekompensowany przez budżet, a nie przez ubezpieczonych. A to oznacza dodatkowe wydatki. Wzrost składki o 1 punkt procentowy oznacza konieczność znalezienia w kasie państwa ok. 5 mld zł rocznie. Innym rozwiązaniem, które funkcjonuje w niektórych krajach UE (np. Francji, Czechach, Holandii), jest podział obowiązku opłacania składki zdrowotnej między pracownika i pracodawcę – np. w Czechach na zdrowie pracownik płaci 4,5 proc., a pracodawca 9 proc.). To jednak oznacza wzrost kosztów pracy i niższe płace netto.
Posłowie zgadzają się również co do tego, że sam wzrost składki to za mało, aby mówić o systemowej zmienia w ochronie zdrowia. Działanie to musi być połączone m.in. z uszczelnieniem systemu. A to jest możliwe m.in. dzięki uporządkowaniu rynku świadczeniodawców.
– Obecnie brakuje regulacji, które racjonalizowałyby powstawanie np. prywatnych szpitali w poszczególnych regionach – uważa Bolesław Piecha.
Niezbędna jest również pełna informatyzacja systemu lecznictwa. Pozwoli to na bardziej skuteczną kontrolę tego, jak wydawane są pieniądze z NFZ.
– Niezbędna jest też zmiana formy prawnej szpitali. Z przekształceń powinny być wyłączone tylko te szpitale, które działają bez długów jako samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej (SP ZOZ) – mówi Aleksander Sopliński, poseł PSL i członek sejmowej Komisji Zdrowia.
1: mlody z IP: 194.146.217.* (2010-05-11 07:28)
Poczekjmy, od 2004 r budżet NFZ podwoił się do ponad 50 mld Zł widać, że problem jest nie w braku pieniędzy a złym zraądzaniu, w państwowej służbie zdrowia, nawet jeśli składka wyniesie 20% to zawsze będzie mało!!
2: 123 z IP: 80.54.44.* (2010-05-11 07:39)
"...Punktem spornym jest, kto ma sfinansować wzrost składki do NFZ – czy ubezpieczeni, co oznacza niższe pensje, czy budżet..." - w obu przypadkach płacą "ubezpieczeni". Złodzieje!
3: A niech ich jasny sz... trafi... Nie dają już żyć. z IP: 213.172.175.* (2010-05-11 07:58)
Dwa razy składka zdrowotna, teraz drugą chcą zwiększyć, a opieki zdrowotnej nie ma bo trzeba utrzymać całą rzeszę dermozjadów! potworzyli sobie ciepłe stołeczki za nasze pieniadze i udają, że pracują. A ich wymysły to rzucić tylko o kant stołu...
Za co my płacimy??? Za to, by bogacze mieli dostęp do leczenia, a biednym mówiło sie: nie ma miejsc???
A niech to jasny grom trzaśnie...
4: nie zgadzamy się na żadne podwyżki z IP: 77.253.70.* (2010-05-11 08:02)
Cały czas nam wmawiano , że NFZ wpłacamy mało pieniędzy.
Teraz wiemy, że sa to ogromne pieniądze jakimi dysponuje
NFZ ma do dyspozycji tylko składkowych 54.000 000 000,00 zł PLN .
Rocznie od najniższych poborów , emerytur , rent o bezrobotnych oddajemy na słuzbę zdrowia po 1 000,00 zł PLN.
Odpowiedzmy sobie za 1000,00zł mam 10 wizyt w ciągu roku u lekarza prywatnego ( przepisane lekarstwa i tak wykupujemy sami 100%) .
A jesteśmy przypisani do lekarza domowego , który nie chce nawet przyjąć do wiadomości ( a może wcale go nie obchodzi) i nawet nie chce przepisać skierowania na badania krwi , moczu oraz prześwietlenia .
A koszt prywatnie zamknie się kwotą 90zł.
Jak nie jesteś znany lekarzowi domowem nie licz , że da ci skierowanie badania tarczycy , nie mówiąc o skierowaniu do sanatorium.
Jedni jeżdżą kilka razy w roku , innym przypomina się wiek .
Dla takiego lekarza , sam jest dużo starszy , ale ma czelność i przyzwolenie na potraktowanie kobiety w wieku 60 lat za staruszkę i nie skierować na żadne leczenie i sanatorium.
To niech posłowie sie zastanowią i przyjma do swego grona MATEMATYKA niech im wyliczy jakie oszczędności powinien mieć NFZ , a nie byc na deficycie.
5: P.Joanno Mucha,wzrost składki nie jest potrzebny!! z IP: 213.172.175.* (2010-05-11 08:03)
Wystarczy zetrzeć na proch kosztowne NFZ, a pieniędzy starczy na wiele, wiele rzeczy!!! Wcale nei trzeba utrzymywać ciepłych i intratnych posadek dla swoich kolesi, bo oni są tylko naszym garbem.
6: shr z IP: 77.253.177.* (2010-05-11 08:05)
Skarb Państwa MUSI z czegoś pokryć deficyt budżetowy... przy podatkach nie może, bo wyśrubowane na maska, to grzebie w składkach ubezpieczeniowych... bo tu ludzie się kompletnie nie znają, więc można im wciskać ciemnotę.
7: aga z IP: 82.210.176.* (2010-05-11 08:54)
Mój syn płaci abonament za siebie , żone i dziecko i żadne z nich nie korzysta z publicznej służby zdrowia, MÓj brat to samo, ja z meżem tez. . Nie jesteśmy bogatymi ludźmi, ja mam emeryturę, mój syn też zarabia niedużo ma netto 2,5 tys. zł a jego żona 1,8 tys. zł. Niech rząd wyliczy ile ludzi płaci prywatnie i te pieniądze doliczy to okaże się że płacimy nie 9% a 15%. Bo to, ze ktoś płaci na służbę zdrowia prywatnie to o tyle pieniędzy odciąża pubnliczną służbe zdrowia
8: ss z IP: 83.10.82.* (2010-05-11 09:07)
by żyło się lepiej...
9: Najpierw naprawić z IP: 89.78.51.* (2010-05-11 09:54)
"DZIURAWY WÓR" - służba zdrowia to istna czarna dziura.
10: pacjentka z IP: 83.29.196.* (2010-05-11 10:09)
A pieniążki pójdą na administrację i lekarzy rodzinnych i znowu będą braki.ROZWIĄZAĆ NFZ!!!
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.