Samozatrudnieni i użytkownicy służbowych samochodów będą musieli jak kierowcy ciężarówek przestrzegać czasu pracy. Takie ograniczenie planuje wprowadzić Parlament Europejski.
Publikacja: 4 maja 2010, 03:00 Aktualizacja: 4 maja 2010, 11:47
Przedsiębiorcy wykonujący przewozy osób lub rzeczy mogą zostać objęci przepisami o czasie pracy kierowców. Do tej grupy mają też dołączyć kierowcy samochodów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 t i kierowcy samochodów osobowych prowadzących jednoosobowe firmy. Takie zmiany przewiduje nowelizacja Dyrektywy 2002/15/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z 11 marca 2002 r. w sprawie organizacji czasu pracy osób wykonujących czynności w trasie w zakresie transportu drogowego (OJ L 080, 23/03/2002).
Zostały one już przyjęte przez Komitet ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego. A już w czerwcu o ostatecznym ich kształcie ma przesądzić Parlament Europejski.
Jeśli przepisy zostaną znowelizowane, Polska będzie musiała je implementować do ustawy o czasie pracy kierowców. A to oznacza, że nawet kierowca samochodu służbowego będzie podlegał rygorystycznym przepisom, tak samo jak duże firmy przewozowe. Uzasadnieniem do tych zmian jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach. Z tymi argumentami nie zgadzają się jednak przedsiębiorcy.
– To może przynieść odwrotny skutek i doprowadzić do zwiększenia zagrożenia na drogach. Na przykład kierujący służbowym samochodem będą się spieszyć do firmy, aby uniknąć obowiązkowej przerwy – mówi Michał Gawryszczak, główny specjalista w Zespole Koordynacji Spraw Europejskich w Związku Rzemiosła Polskiego (ZRP).
1: jato z IP: 94.42.124.* (2010-05-04 09:08)
Dobre !
2: AWE z IP: 79.185.166.* (2010-05-04 10:46)
Jestem za !!! Kierowca samochodu dostawczego do 3,5 t pracuje średnio po 16 godzin na dobę na umowę zlecenie bo tak lepiej dla pracodawcy.
3: viatrak z IP: 89.77.78.* (2010-05-04 12:09)
Forester + kratka + tacho + bełkot VAT = normalność w UE
4: j. z IP: 79.184.173.* (2010-05-04 13:41)
Dlaczego tylko służbowe auta?... Można też zobowiązać każdego posiadacza samochodu (a może także np... roweru!), żeby prowadził szczegółową ewidencję przebiegu pojazdu, zamontował tachograf, robił miesięczne i tygodniowe zestawienia, wyliczał czas jazdy i ewidencjonował cel podróży, ponadto zużycie paliwa, ilość i czas postojów etc. Wszystko to na piśmie, na urzędowych formularzach z obowiązkiem archiwizowania i przechowywania przez 5 lat...
5: krzysztof z IP: 83.23.75.* (2010-05-04 19:32)
Ten kto tego gniota wymyślił , powinien kupić łuk, strzałę i po cichu strzelić sobie w ten pusty sagan.
6: 123 z IP: 77.222.255.* (2010-05-07 10:46)
popieram krzysztofa :)
a może by wprowadzić urzędowy zakaz patrzenia się w monitor dłużej niż 8h dziennie ? albo limit kilometrów wyjechanych myszką komputerową.
debilizm, debilizmem poganiał...
7: EURO-realista z IP: 77.113.245.* (2010-05-08 16:45)
Unia Europejska zajmuje się swoimi wyimaginowanymi problemami, a świat (czyt. Azja, USA) oddala się z prędkością bolidu F1. Popieram przedmówców i proponuję zamoocenzurowanie się przez eurobiurokratów zakazem artykułowania więcej niż jedna mądra myśl rocznie. Sankcją za przekroczenie limitu winien być pręgież i bacik w miejscu publicznym, może pod siedzibą Euro-parlamentu. Dodatkowo proponuję wprowadzenie dla eurourzędasów nakaz poruszania się do tyłu (pieszo) i w bok (przy używaniu pojazdów). Sankcja za przekroczenie: przeciąganie na kole. A tak na bardziej poważnie: droga Polsko, nie przejmuj się nakazami i zakazami UE i bierz przykład z Grecji, koniec końców kaska unijna i tak zawsze się znajdzie...
8: Polka z IP: 95.49.30.* (2010-05-17 00:37)
to my niewolnicy Unijni musimy tą kasę wypracować a nieroby unijne będą zatruwać nam ,życie bzdurami ,które wymyślają by udawać ,że pracują za ogromne gaże miesięczne bo taki mają plan by nas niszczyć nic nie wytwarzają ijeszcze ludziom zabraniaja pracować tworząc sieć wyimaginowanych przepisów ,wktórych już sami się gubią modlę się ,aby to gruchnęło może się uda -jak widać sypie się ten system pozdrawiamPrawdziwych Polaków
9: POLKA z IP: 95.49.30.* (2010-05-17 00:48)
doam jeszcze,że w latach 90-tych zyło sie nam lepiej przynajmniej nie tonęlismy wogromie kredytów ibyliśmy zdrowsi bez ustawicznego stresu mielismy humor i czas dzieciom ,znajomym.dziś pracujemy na kilku etatach ,aby przezyć iczas poświęcamy na bezsensowne czesto szkolenia,abdac zarobić tym co chcą na nas zyskać agdie nasz czas Rodzinny?
10: tik z IP: 83.27.126.* (2010-05-24 16:04)
Te szkolenia, to rzeczywiście tragedia, ale one są za pieniądze z unii, czyli nasze, to znaczy niczyje i wielu udało się na nie załapać i mordują nas nimi nieustannie aż do czasu gdy wyjedzą całe koryto.

Przyspieszają prace nad zmianami w systemie emerytalnym. Projekt w wersji rządowej koncentruje się tylko na zapisach podnoszących wiek. Zmienione zostały inne, które mogły budzić dodatkowe kontrowersje.