Ministerstwo Zdrowia kończy prace nad projektem rozporządzenia w sprawie dokumentacji medycznej. Obecnie kwestie te są uregulowane w kilku różnych aktach prawnych. W nowym projekcie, obok już obowiązujących rozwiązań, znalazły się całkiem nowe.

Jedno z nich wzbudza szczególne kontrowersje. Dotyczy przechowywania dokumentacji medycznej pacjenta w sytuacji, jeżeli lekarz, który go leczy, np. w prywatnym gabinecie, umiera lub w ogóle przestaje udzielać świadczeń zdrowotnych. Obecnie obowiązujące przepisy nie wskazują, kto jest odpowiedzialny za jej przejęcie i przechowywanie. Sprawą zainteresował się również Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO). Zdaniem jego zastępcy, Stanisława Trociuka, śmierć lekarza lub zamknięcie przez niego gabinetu powoduje, że pacjenci mają utrudniony dostęp do swojej dokumentacji medycznej.

Ministerstwo Zdrowia chce rozwiązać ten problem przez nałożenie obowiązku przejmowania i przechowywania dokumentacji pacjentów, których lekarz umarł lub zaprzestał udzielania świadczeń (np. zlikwidował gabinet lekarski) przez okręgowe izby lekarskie.

Na takie rozwiązanie nie zgadza się samorząd lekarski. W uwagach do projektu rozporządzenia przesłanych do resortu zdrowia Naczelna Rada Lekarska (NRL) wskazuje, że proponowany tryb wprowadzenia tego obowiązku jest nie do przyjęcia.

– Izby są podmiotami niezależnymi i nałożenie na nich dodatkowych obowiązków wymaga zmian ustawowych – twierdzi Konstanty Radziwiłł, wiceprezes NRL.

Lekarze zwracają też uwagę, że przechowywanie dokumentacji przez okręgowe izby oznacza również jej udostępnienie. A na to nie pozwalają przepisy ustawy o ochronie danych osobowych oraz ustawy o prawach pacjenta. Zgodnie z tą ostatnią, tylko podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych ma prawo prowadzenia, przechowywania i tym samym udostępnienia dokumentacji.