zaloguj się do e-DGP

Nauczyciele źle przygotowani do pracy w szkole

skomentuj

Młodzi nauczyciele nie posiadają wystarczających umiejętności do pracy w szkole. Rektorzy domagają się więcej praktyk dla studentów pedagogiki i pieniędzy na ich organizację. Rektorzy chcą, aby o pracy w szkole decydowało zdanie egzaminu państwowego.

Brak kontroli

Ponadto uczelnie nie są w stanie skutecznie kontrolować odbywania staży w szkołach. Co więcej, na prawidłowym przeprowadzaniu praktyk nie zależy samym dyrektorom.

– Przyjmuję studentów i wyznaczam im opiekuna praktyk. Osobiście się do tego nie angażuję, bo nikt mnie do tego nie mobilizuje – mówi Marian Gronek, dyrektor Szkoły Podstawowej w Raszynie.

Przyznaje, że z doświadczenia unika zatrudniania młodych nauczycieli, którzy z roku na rok są coraz słabiej wykształceni.

Bez winy nie pozostają również same uczelnie, które nie aktualizują swoich programów nauczania wraz z wprowadzanymi zmianami do systemu oświaty.

– System kształcenia nauczycieli prowadzony na uczelniach w ogóle nie nadąża za zmianami w oświacie. Nie uwzględnia nowej podstawy programowej oraz metody pracy z uczniami – mówi Joanna Berdzik, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty.

Brak nowego systemu kształcenia sprawia, że młodzi nauczyciele nie posiadają wystarczających umiejętności do pracy w szkole.

– Nauczyciele dopiero w trakcie pracy w szkole nadrabiają zaległości – mówi Bogusław Śliwerski, rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Łodzi.

Egzamin zdecyduje o pracy

Rektorzy podkreślają, że poza dyplomem ukończenia studiów pedagogicznych nie ma żadnego kryterium włączenia do zawodu.

– Należy wprowadzić egzamin państwowy na wzór obowiązującego w Niemczech, gdzie nauczyciele po półrocznej pracy w szkole zdają egzamin państwowy – mówi Bogusław Śliwerski.

Na to nie zgadza się Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Jego przedstawiciele tłumaczą, że nauczyciele zdają egzamin w trakcie ubiegania się o mianowanie.

228 tys. studentów kształci się w Polsce na kierunkach pedagogicznych

Komentarze: 13

  • 1: konkret z IP: 83.30.81.* (2010-04-29 08:16)

    System oświaty w rozpadzie. Tyle zmian podstawy programowej, ze uczelnie nie nadążają.
    W poprzednim artykule p. Radwana wypowiadali się znawcy, że to młodzi nauczyciele lepiej uczą/hihihihi/.
    Panie Rektorze Śliwerski - Pana propozycja podważa wiarygodność Waszej Uczelni. Student obronił dyplom- to ma uprawnienia.
    "Praktyka czyni mistrza".

  • 2: tomekjot z IP: 79.190.115.* (2010-04-29 08:24)

    Na to nie zgadza się Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Jego przedstawiciele tłumaczą, że nauczyciele zdają egzamin w trakcie ubiegania się o mianowanie.


    A jak ktoś się nie ubiega o mianowanie???

  • 3: JK z IP: 83.8.53.* (2010-04-29 09:13)

    Uczelnie wyższe i ich pracownicy z tytułami doktorów i profesorów nie mają najmniejszego pojęcia na temat reformy edukacji i wymagań jakie stawia ona przed nauczycielem. Sami zatrzymali się na latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Nieszcęściem polskiej szkoły jest fakt, że Ci teoretycy, którzy ostatni raz byli w szkole na praktyce studenckiej naście lub kilkadziesiąt lat temu, doradzają MEN jak ma szkoła wygladać.
    System studiów pedagogicznych powinien byc zmieniony - studia dwustopniowe, z dużą ilością praktyk, zakończone egzaminem zawodowym przed niezależną komisją, złozoną z praktyków, czyli nauczycieli, a nie
    " genialnych pracowników naukowych polskich wyższych uczelni ".

  • 4: Mural z IP: 80.55.175.* (2010-04-29 09:41)

    W efekcie do szkół trafiają osoby, które nie wiedzą, jak poprowadzić zajęcia. Potwierdzają to kuratoria, które otrzymują coraz więcej skarg od uczniów i rodziców.///A rodzice i uczniowie oczywiście bez studiów mają taką wiedzę. Zapytajmy jeszcze tych, co budują autostrady. Jeżeli uczelnie nie zapewniają praktyk śródrocznych, to znaczy że oszukują i studentów i państwo. Ja wiem np. jak p[rzeprowadzić operację na otwartym sercu. Jako bibliotekarka mam przecież odpowiednią książkę. Jak ja studiowałam na WSP w latach 1978-1982 bibliotekoznawstwo i inf. naukową specjalizacja biblioteki szkolne i pedagogiczne, to praktyk mieliśmy huk i to śródrocznych.

  • 5: mbm z IP: 212.51.205.* (2010-04-29 10:31)

    Najbardziej naganne jest zbieranie papierków i uzyskiwanie tytułu nauczyciela dyplomowanego. Coraz częściej mówi się ,że to fikcja. Okazuje się ,że często nauczyciel mianowany , który nie robi "dyplomówki" tylko dlatego ,że nie poddaje się naciskom / w tym dyrektora/ przewyższa dyplomowanego pod wieloma względami , w tym m.in. długoletnim doświadczeniem w zawodzie, ukończeniem kilku kierunków studiów podyplomowych itd. Miarą kryterium o przyznawaniu tytułu "nauczyciela dyplomowanego" powinny być wyniki uczniów w szkole o stopień wyżej w hierarchii / np wyniki ucznia w Szkole Średniej po ukończonym Gimnazjum czy wyniki absolwenta SP w Gimnazjum/.
    W innych przypadkach wszelkie mianowania to może być czysta fikcja.

  • 6: kat z IP: 92.244.32.* (2010-04-30 07:26)

    Ale za to mamy doskonałych POsłów i Senatorów !

  • 7: mariola ryczan zona piotra z IP: 213.25.24.* (2010-04-30 11:21)

    REKTORZY UCZENI PEDAGOGICZNYCH w POlsce - praktyki i staze powinny byc nie tylko w przedszkolach i szkolach ale najlepsza praktyka sa kontakty z rodzicami -dziecmi , mlodzieza i studentami w marketach podczas zakupow codziennych. Wowczas moga obserwowac zachowania dzieci , zachowania wczesniakow i niepelnosprawnych ktorych izoluja. Pedagog jesli pozna potrzeby dzieci , rozwoj od narodzin bedzie uwzglednial zdolnosci u kazdego dziecka bez chamowania rozwoju w szkolach gdzie niektorzy przewyzszaja inteligencja nauczycieli jak i wiedza co jest przyczyna obnizania ocen z przedmiotow .

  • 8: Justyna z IP: 145.237.91.* (2010-04-30 12:22)

    Ja również jestem przerażona podejściem nauczycieli do swojej pracy. Zorientowani jedynie na zaspokajanie własnych potrzeb zapominają jak ważną rolę pełnią w życiu zwłaszcza młodych ludzi i dzieci. Moja edukacja odbywała się w latach 1976-1995( styudia) i wtedy nauczyciel chciał człowieka nauczyć teraz chce jak najmniejszym kosztem zrealizować program i odbębnić godziny. I dlatego sama uczę własne dziecko. Choć w ten sposób zabieram mu czas któy mógłby poświęcić na zabawę lub hobby, to jednak nie chcę aby został "głąbem" i wiecie co stare metody nauczania, sprawdzają się o wiele lepiej. Dziecko chwyta w lot matematykę, angielski, nagle poukładała mu się w całość historia i przyroda. Tak więc choć jestem tylko prawnikiem i nie mam przygotowania pedagogicznego moje dziecko zaczyna myśleć logicznie i osiąga coraz lepsze wyniki. I jeszcze jedno. Pamiętajcie do czego doprowadził przerost przywilejów w szlecheckiej Polsce. Karta Nauczyciela też jest takim przerostem i może doprowadzić do upadku polskiej nauki.

  • 9: konkret z IP: 83.30.106.* (2010-04-30 15:15)

    do 9 - Karta Nauczyciela obecnie nie ma żadnych przywilejów.
    Panująca wszech obecnie indywidualizacja i tzw. wyścig szczurów dotknął też niektórych nauczycieli. Tego kiedyś nie było. Była pomoc koleżeńska i taka solidarność koleżeńska. Teraz tylko indywiduum się liczy i po trupach przy minimalnym wkładzie pracy.Skończyła się praca dla idei. Za każdą pracę trzeba zapłacić a za bardzo dobrą pracę trzeba zapłacić dużo. Takie jest teraz społeczeństwo. Teraz tak jest za...ście cool.

  • 10: Willy z IP: 85.222.87.* (2010-04-30 15:58)

    Justyno, a czy ty jesteś zorientowana na MOJE potrzeby?Spłacasz moje kredyty, płacisz moje rachunki? Teraz nauczyciele też chcą nauczyć, ale nic gwałtem ani butelką do głowy nie nalejesz. Dawniej to uczeń wiedział,że ma szanować nauczyciela ,bo rodzice szanowali ten zawod.Szkoła nie była przechowalnią dzieci od 7:00-18:00. Mniej było atrakcji, supermarketów,wyjazdów zagranicznych. Dzieci mają teraz więcej ofert edukacyjnych, o których my moglismy tylko marzyć.Ale nie chcą się uczyć, nie chcą się nauczyć jak się uczyć. Game Boye, komórki i inne rozpraszacze uwagi.Rodzice nie sprawdzają, czy uczniowie odrobili lekcje, tylko aby z domu na wyjazdy i atrakcje a w poniedziałek zerżnie się od kolegów, ktorzy jednak odrobili. Justyno, u nas każdy zna się na szkole, medycynie i prawie. Jest wolny weekend więc nie chce mi się twoim śladem podsumować pracę niektórych znanych mi prawników. Mało jest wśród nich altruistów i osób kompetentnych. Są całe uliczki prawniczych willi.Nie porównuj efektów swojej pracy z jednym dzieckiem, z całą klasą dzieci, wśród których są takie, które powinny się znaleźć w szkołach specjalnych. Ale nie można nikogo piętnować, więc przyjmuje się ich do szkoły. Gdzie wśród łez od takiego dziecka dowiadujemy się o kazirodczych zachowaniach niektórych, pijaństwie, wyganianiu dzieci na klatkę na noc. Romansach mam i kolejnych wujkach zostających na noc. Tak,przeforsuj pomysł, aby zamiast wieloosobowych i wieloproblemowych klas przywrócić zawód guwernera.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter