Trzy pytania do ANDRZEJA WŁODARCZYKA, byłego wiceministra zdrowia - Znając realia systemu lecznictwa, nie bardzo wyobrażam sobie zapewnienie przez publiczne placówki wyższego standardu leczenia. Placówki nie mają pieniędzy na zainwestowanie w remont pomieszczeń.
Publikacja: 19 kwietnia 2010, 03:00
DOMINIKA SIKORA
Ministerstwo Zdrowia przygotowuje pakiet ustaw reformujących system lecznictwa. Czy rząd zdecyduje się na daleko idące zmiany?
ANDRZEJ WŁODARCZYK
Nie znam tego projektu. Liczę na to, że jednym z elementów, jakie zaproponuje minister zdrowia, będzie ograniczenie monopolu NFZ i umożliwienie w niedalekiej przyszłości funkcjonowania ubezpieczycieli niepublicznych. W pakiecie powinny się także znaleźć rozwiązania umożliwiające wprowadzenie szybkiej ścieżki przekształceń dla publicznych szpitali w spółki prawa handlowego.
Sądzi pan, że resort powróci do projektu ustawy, który zakładał obowiązkowe przekształcenia szpitali w spółki prawa handlowego?
Sądzę, że tak, chociaż w nieco zmienionym kształcie. Należy dążyć do skomercjalizowania dużej części publicznych placówek. W przypadku części z nich powinno to być działanie obowiązkowe. Dalej bowiem pokutuje zasada, że państwowe to niczyje. W tych placówkach brakuje dobrej kadry zarządzającej i odpowiedzialności za złe zarządzanie. Brak również właściwego nadzoru ze strony właściciela, który często zupełnie nie panuje nad tym, by właściwie wydawać publiczne pieniądze.
Czy pakiet będzie zawierał również nowy projekt ustawy o dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych?
Nie wiem, ale taki projekt jest moim zdaniem niezbędny. Do tego jednak trzeba uczciwie powiedzieć pacjentom, za jakie usługi przy obecnych zasobach finansowych NFZ jest w stanie zapłacić, a za jakie nie. W obecnym kształcie koszyki świadczeń gwarantowanych są za obszerne i nie gwarantują stworzenia oferty ubezpieczeniowej. Fundusz w dalszym ciągu finansuje te same świadczenia zdrowotne co przed wprowadzeniem w życie rozporządzeń koszykowych. Poza tym państwo powinno stworzyć system zachęt do kupowania polis zdrowotnych. Jeżeli resort zdrowia zaproponuje, że dodatkowa polisa będzie gwarantować jedynie dostęp do wyższego standardu leczenia, to obawiam się, że tylko niewielka część szpitali na tym skorzysta. Znając bowiem realia systemu lecznictwa, nie bardzo wyobrażam sobie zapewnienie przez publiczne placówki wyższego standardu leczenia. Placówki nie mają pieniędzy na zainwestowanie w remont pomieszczeń.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: Ala z IP: 79.185.165.* (2010-04-19 16:10)
TO podnieście składkę i problem rozwiązany!!!
2: M.J. z IP: 149.156.71.* (2010-04-20 09:43)
Do Ali: Niestety, myli się Pani. Problem zawsze będzie istniał, ponieważ pieniądze ze składek na NFZ zawsze będą "przejadane". Przeciętny podatnik odprowadza rocznie ok. 2 500zł, lekarz 1-szego kontaktu kosztuje go 72 zł. Gdzie jest reszta tych pieniędzy?! Ile kosztuje utrzymanie Ministerstwa Zdrowia? Ile kosztije utrzymanie pracujących w NFZ? Na utrzymanie, zadłużających się bez umiaru szpitali, wydajemy/ prawdopodobnie!/ połowę budżetu NFZ, ale 80% tej kwoty "pożerają" pensje lekarzy, którzy nawet nie potrafią nas-pacjentów/ swoich pracodawców!/ grzecznie traktować. Dorzucanie NASZYCH pieniędzy do wadliwie funkcjonującego systemu, nie poprawi warunków leczenia, tylko zapewni podwyżki płac np. urzędnikom NFZ. Pozdrawiam.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.