Jej zdaniem zadbanie o swoje ubezpieczeniowe nie jest jednak proste, gdyż zdarza się, że ubezpieczyciele tak formułują umowy, by były one dla klienta niezrozumiałe, co - w razie potrzeby - ułatwi im uniknięcie odpowiedzialności.

Prawniczka podkreśliła, że każda umowa turystyczna powinna zawierać informacje o ubezpieczycielu i zakresie jego odpowiedzialności. "W praktyce jednak klienci biur turystycznych otrzymują jedynie wyciąg z takiej umowy, z którego często nie wynika za co ubezpieczyciel nie odpowiada. A jeżeli takie informacje są, to napisane w zawiły sposób, z dużą ilością wyłączeń, przez co dla przeciętnego klienta umowa jest niezrozumiała" - dodała.

Według Frączyk, organizatorzy imprez turystycznych mają obowiązek zawierania z firmami ubezpieczeniowymi tylko umów od następstw nieszczęśliwych wypadków. "Gdy chcemy mieć ubezpieczenie szersze, obejmujące np. leczenie za granicą chorób przewlekłych, przewiezienie chorego do Polski, opiekę nad jego rodziną czy transport zwłok, trzeba zapłacić dodatkową składkę" - zaznaczyła.

"Z informacji docierających do Federacji Konsumentów wynika, że Polacy rzadko decydują się na taką dopłatę, a umowy ubezpieczenia podpisują nawet ich nie czytając. Potem, gdy ubezpieczyciel nie chce pokryć kosztów leczenia, prawie nigdy nie decydują się na spór sądowy" - powiedziała Frączyk.

Prawniczka Federacji wyjaśniła, że przyczyną rezygnacji klientów z walki o swoje prawa w sądzie jest - z jednej strony - przekonanie o nikłych szansach w sporze z ubezpieczycielem, z drugiej - wysokie wpisowe. Wynosi ono 5 proc. wartości kwoty, o którą toczy się spór. Jeśli jest to np. 20 tys. euro, to klient musi wpłacić ok. 4 tys. zł wpisowego.

"Szanse na wygranie sporu sądowego z ubezpieczycielem są niewielkie, szczególnie, gdy turysta zachorował lub zmarł na chorobę uznawaną za przewlekłą. Pamiętam zaledwie kilka sukcesów odniesionych przez klientów w takich wypadkach. Zwykle biura ubezpieczeniowe w dowolny sposób rozszerzają pojęcie choroby przewlekłej. Za taką uznają nawet wahania ciśnienia w trakcie rutynowych kontroli u lekarza pierwszego kontaktu" - powiedziała Frączak.

Według definicji Komisji Chorób Przewlekłych przy Światowej Organizacji Zdrowia, choroba przewlekła to "wszelkie zaburzenia lub odchylenia od normy, które mają jedną lub więcej z następujących cech charakterystycznych: są trwałe, pozostawiają po sobie inwalidztwo, spowodowane są nieodwracalnymi zmianami patologicznymi, wymagają specjalnego postępowania rehabilitacyjnego albo według wszelkich oczekiwań, wymagać będą długiego okresu nadzoru, obserwacji czy opieki".