Dziś w Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach (SUM) odbyła się uroczystość pasowania na położne, czyli tzw. czepkowanie. Czepek został wręczony 72 studentkom pierwszego roku, które pomyślnie przeszły pierwsze egzaminy i praktyki zawodowe.

Zdaniem kierującej Zakładem Propedeutyki Położnictwa Wydziału Opieki Zdrowotnej SUM doktor Beaty Naworskiej, istnieje realne zagrożenie, że za kilka lat nie będzie kto miał w Polsce odbierać porodów. Kiedyś o jedno miejsce na kierunku położniczym SUM walczyło pięć - sześć osób. Dziś problemem jest wypełnienie limitów przyjęć, a ukończenie trudnych studiów nie gwarantuje pracy dającej satysfakcjonujące wynagrodzenie. Z coraz mniejszego grona położnych wiele wyjeżdża za granicę.

Dr Naworska przypomina, że to właśnie położna wykonuje większość czynności związanych z przyjęciem dziecka. "Niestety, mimo iż rola położnej jest nieoceniona, często się ją marginalizuje. Co gorsze, wykształcone młode dziewczyny wolą wyjechać za granicę niż pracować za małe pieniądze w Polsce" - powiedziała dr Naworska.

"Zależy nam na tym, aby społeczeństwo nabrało szacunku dla tego zawodu, który jest niezwykle ważnym dla każdej kobiety, przygotowującej się do porodu" - podkreśliła.

"Zagwarantowanie studentom jak najwyższego poziomu kształcenia"

Zachętą do studiowania położnictwa w SUM ma być zagwarantowanie studentom jak najwyższego poziomu kształcenia. Dlatego na planie zajęć przyszłych położnych znajdą się m.in. ćwiczenia na supernowoczesnych symulatorach porodu. Specjalne fantomy zachowują się i reagują jak kobiety podczas porodu.

Nie jest tajemnicą, że zawód położnej wykonują niemal wyłącznie kobiety. Na SUM na tym kierunku kształci się zaledwie dwóch panów, którzy stanowią niemal połowę męskiego grona studentów położnictwa w Polsce. Jak mówi dr Naworska, mężczyźni, którzy skończyli studia na tym kierunku są bardzo wysoko oceniani przez młode mamy, które chwalą ich nie tylko za fachowość, ale i delikatność.