Od początku marca obowiązują zmienione zasady udzielania i finansowania świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych wykonywanych przez pielęgniarki w domach pacjentów. Przez to tzw. pielęgniarki długoterminowe nie opiekują się już częścią obłożnie chorych w ich domach. Tylko osoby, które otrzymały nie więcej niż 40 punktów w skali Barthel (za jej pomocą oceniany jest stan samodzielności pacjenta), zostały pod ich opieką. Natomiast pacjenci, którzy uzyskali więcej punktów, są, zdaniem Ministerstwa Zdrowia (MZ), w stanie samodzielnie wykonać więcej czynności. Przeszli więc pod opiekę pielęgniarek podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

– Część chorych może w ogóle zostać pozbawiona opieki pielęgniarskiej i opiekuńczej w domach. Pielęgniarki POZ nie będą przecież w stanie zająć się wszystkimi potrzebującymi, którzy dotychczas mieli zapewnioną pomoc w ramach opieki długoterminowej – uważa Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich.

Dlatego o wyjaśnienie, czy zmiany wprowadzone przez NFZ zagrażają bezpieczeństwu pacjentów, rzecznik zwrócił się do Ewy Kopacz, ministra zdrowia.

Podobnie jak rzecznik uważają pielęgniarki. Wskazują, że do jednej pielęgniarki POZ może być łącznie zapisanych nawet 2 tys. pacjentów.