Dlatego zaproponowała reformę ustawy o emeryturach kapitałowych, która zmniejsza procent składki kierowanej do OFE. Zamiast 7,3 proc. pensji pracownika do OFE ma trafiać tylko 3 proc. Pozostałe 4,3 proc. miałby dostawać ZUS, którego konta już teraz zasila 12,2 proc. naszych pensji.

ROZMOWA Z ROBERTEM GWIAZDOWSKI

Jeśli nie będziemy pracować dłużej, zabraknie pieniędzy na świadczenia. Przez tchórzostwo polityków mamy plany, a nie konkrety - mówi DGP Robert Gwiazdowski, były przewodniczący rady nadzorczej ZUS, ekspert Centrum im. Adama Smitha

AGNIESZKA SOPIŃSKA: CBOS podało, że aż 77 proc. Polaków nie chce podwyższenia wieku emerytalnego. Dziwi to pana?

ROBERT GWIAZDOWSKI*: Absolutnie nie. Każdy chce mieć coś w zamian za nic. Marzeniem Polaków jest zostać szybko emerytem i ewentualnie dorobić sobie na czarno, gdzieś na boku. Człowiek przecież nie jest stworzony do tego, by pracować. Jakby był, to praca by go nie męczyła. A my nie chcemy zmieniać tego, do czego przyzwyczailiśmy się, czyli by mężczyźni pracowali do ukończenia 65 lat, a kobiety – 60. roku życia.

Z drugiej strony ten sam sondaż pokazuje, że 42 proc. Polaków jest przekonanych o potrzebie podwyższenia wieku emerytalnego.

Bo z jednej strony pyta ludzi o system emerytalny i tu większość uważa, że zmiany są potrzebne, gdyż byłoby to korzystne dla gospodarki. Ale drugie pytanie dotyczy ich osobistej sytuacji. A Polacy nie chcą podniesienia wieku emerytalnego, bo sami musieliby więcej pracować. To, że aż 42 proc. uważa, że trzeba zmienić wiek emerytalny, to informacja bardzo dobra. Cieszę się, że byłem jednym ze sprawców zmiany nastawienia społeczeństwa w tej kwestii. Jak mówiłem o tym jako ekspert Centrum im. Adama Smitha, nikt nie chciał słuchać. Ale gdy powiedziałem to samo jako przewodniczący rady nadzorczej ZUS, dotarło to do większej liczby ludzi.