Domy dziecka mają problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby opiekunów. Część samorządów już obecnie tworzy małe placówki opiekuńcze. Zdaniem ekspertów więcej dzieci powinno trafiać do rodzin zastępczych.
Publikacja: 31 marca 2010, 03:00
Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zbiera od wojewodów informacje, ile domów dziecka nie dotrzyma terminu i nie spełni do końca grudnia ustawowych standardów. Dane za 2008 rok wskazywały, że w takiej sytuacji było 58 proc. z nich. Z naszych ustaleń wynika, że wciąż dotyczy to około 40 proc. placówek.
Taki stan rzeczy może przeszkodzić rządowym planom przekształcenia tych placówek tak, aby były przyjaźniejsze dla przebywających w nich dzieci. Przygotowany w resorcie pracy projekt ustawy o wspieraniu rodziny i systemie opieki zastępczej zakłada, że duże domy dziecka będą w ogóle likwidowane. Od 2015 roku nie będą tam umieszczane dzieci poniżej 7 lat, a od 2020 roku będzie tam przebywać nie więcej niż 14 dzieci. Aby te plany stały się rzeczywistością, rząd musi wyciągnąć lekcję z obecnej sytuacji, w której z jednej strony domom dziecka są narzucone określone standardy, a z drugiej muszą one przyjmować pozbawione opieki dzieci.
Nadzór nad wykonaniem planu naprawczego domu dziecka sprawuje wojewoda. Samorządy mogą też ubiegać się za jego pośrednictwem o dodatkowe środki na modernizację. W woj. warmińsko-mazurskim 28 placówek realizujących plan naprawczy otrzymało w ciągu ostatnich dwóch lat na ten cel ponad 5,5 mln zł. W woj. lubelskim w tym roku dotacja wyniesie 1,8 mln zł.
– Poważnym utrudnieniem w dostosowaniu się do standardów były zmieniające się w międzyczasie przepisy, m.in. przeciwpożarowe czy określające liczbę wymaganych aneksów kuchennych w budynku – mówi Ryszard Jończyk, wicestarosta brzeski.
Obok standardów dotyczących liczby przebywających w nich dzieci domy dziecka muszą też osiągnąć odpowiedni wskaźnik zatrudnienia opiekunów i wychowawców.
– Zgodnie z przepisami pod opieką jednego wychowawcy musi znajdować się nie więcej niż 10 dzieci, natomiast w porze nocnej w placówce, w której przebywa więcej niż 14 dzieci, potrzebnych jest co najmniej dwóch opiekunów – mówi Katarzyna Karczewska, dyrektor Domu Dziecka w Supraślu.
Rafał Przech z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego dodaje, że kolejnym standardem, którego nie spełniają placówki, jest zapewnienie odpowiedniego wyposażenia pomieszczeń, m.in. miejsc do nauki, wypoczynku, prowadzenia zajęć specjalistycznych.
1: jaaa z IP: 83.68.88.* (2010-03-31 10:57)
...no ale najwazniejsze ze więźniowie mają spełnione standardy...co tam dzieci...panstwo nasze troszczy się tylko o przestępców...czyli robią wszystko by im samym(rządzącym) kiedys bylo dobrze...och żałosne...wstyd i hańba
2: JW z IP: 93.105.84.* (2010-03-31 13:46)
Tworzone ponad miarę standardy podnoszą zdecydowanie koszt funkcjonowania opieki. Placówka na 30 miejsc zatrudniała 15 pracowników i funkcjonowała dobrze, dzisiaj jest 21 pracowników i funkcjonuje zdecydowanie gorzej. Koszt utrzymania skoczył z 1830 zł do 2550 zł w ciągu 4 lat. Z tej kwoty 85% to koszty osobowe. Konflikty wynikają z zatrudniania wychowawców w oparciu o Kartę Nauczyciela a nowa grupa pracowników to samorządowcy. Ta druga grupa ma warunki pracy i płacy zdecydowanie gorsze, a pierwsza grupa za KN czuje się pewnie, co przekłada się razem na kiepską pracę i jednych i drugich. Sądy traktują dom dziecka jako placówkę resocjalizacyjną i kierują do niej także osoby mocno zdemoralizowane i młodocianych przestępców. Nie muszę mówić jak to wpływa na morale i atmosferę pracy. Część gmin rozwiązuje problemy rodzinne i przy udziale sądów bez opamiętania kieruję dzieci do placówek, bo to ich nic nie kosztuje a problem przerzucony jest na powiat. Uczciwie podam, że są gminy, które w ogóle nie kierują dzieci do placówek (tan GOPS funkcjonuje zdecydowanie lepiej). Brak standardów nie wpłynie na likwidację placówek, bo co powiat zrobi z dziećmi. Nadzór wojewody (często tylko formalny) nic tu nie zmieni bo to powiat płaci a nie wojewoda za utrzymanie placówki. Bez zmiany w prawie (kodeks rodzinny i opiekuńczy, ustawa o postępowaniu nieletnich) i zmiany orzecznictwa placówki będą trwały "wiecznie".
3: tecra700 z IP: 87.205.92.* (2010-03-31 16:54)
Jesteśmy szczęśliwymi rodzicami 7 miesięcznej córeczki. 2 lata temu staraliśmy się o status rodziny zastępczej niespokrewnionej. Zakwalifikowano nas na odpowiedni kurs, który zaliczyliśmy razem w kilkoma innymi kandydatami na rodziców zastępczych. Zebraliśmy stosy odpowiednich dokumentów i ... oświadczono nam, że nie zostaniemy rodzicami zastępczymi; co więcej nie umieszczono żadnego dziecka w rodzinie zastępczej wywodzącej się z tego kursu. Jedynym skutkiem całej sprawy było pobrane wynagrodzenie za prowadzenie kursu przez pracowników socjalnych. To jest wyjaśnienie problemu braku rodzin zastępczych w naszym kraju. Pracownicy socjalni powinni być rozliczani za ilość skutecznie umieszczonych dzieci w rodzinach zastępczych.
A co do więźniów, to mogą się poskarżyć na złe warunki do Trybunału Praw Człowieka, z dzieci nie mogą. Chociaż - dobry prawnik mógłby pomóc komuś, kto wskutek niezachowania standardów unijnych w opiece państwa nad dzieckiem wyrósł na przestępcę; sprawa byłaby wygrana.
4: Sierota z IP: 92.244.32.* (2010-03-31 21:52)
Gorzej jak w więzieniu !
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.