MICHAŁ BONI mówi o konieczności zmian w systemie emerytalnym, niechęci do przekazania składek z OFE do ZUS, roli Jana Krzysztofa Bieleckiego w rządzie i stanie polskiej gospodarki.
Jakieś zagrożenia jednak są.
Jest pięć niebezpieczeństw. Pierwsze – gorsze wyniki pierwszego kwartału mogą rzutować na kolejne miesiące. Drugie – gorsze wyniki gospodarek europejskich, co wpływa m.in. na nasz eksport do Niemiec. Trzecie – sytuacja na rynku pracy. Tu możemy sobie wyobrazić dwa scenariusze. Pierwszy będący powtórzeniem 2009 roku. Bezrobocie trochę wzrosło w styczniu i lutym. W marcu trochę spadnie, bo zaczną się prace sezonowe. I generalnie wzrost nie będzie duży, zatrudnienie utrzyma się na tym samym poziomie, jak w roku 2009 się utrzymało, a może wzrośnie, bo na przykład prognoza Manpower po raz pierwszy od 5 kwartałów zakłada wzrost zatrudnienia w przemyśle. To byłby dobry scenariusz. Tak między nami – bezrobocie zawsze jest problemem, ale jego obecny poziom to taki sam jak w połowie 2007 roku. Drugi scenariusz przewiduje, że wielu przedsiębiorców będzie szukało przewag konkurencyjnych przez cięcie kosztów zatrudnienia. Który scenariusz zadziała, dowiemy się w ciągu 2 – 3 miesięcy. Czwarte niebezpieczeństwo wiąże się z tym, co się dzieje z finansami w Europie, m.in. w Grecji i Portugalii. To zagrożenie atakiem spekulacyjnym. Przecież jedną z naszych przewag w 2009 roku było to, że obroniliśmy złotówkę. Baliśmy się, że dojdzie do granicy 5 zł za euro. Teraz mamy tendencję na wzmacnianie naszej waluty. Myślę, że taki poziom kursu jak obecnie jest względnie optymalny. Ale gdyby aprecjacja poszła dalej, rodzą się inne zagrożenia. No właśnie ewentualna chęć szybkiego zarobienia na zmianach kursowych. Wreszcie piąte niebezpieczeństwo. Ponieważ przeszliśmy przez kryzys suchą nogą, rosną oczekiwania. A gdy poprawa nie następuje, może nastąpić zwątpienie. Ono z kolei może się przełożyć na zaufanie konsumenckie i wskaźniki optymizmu mogą się zmniejszyć. Dlatego mówiąc o Polsce jako zielonej wyspie, bo to fakt, nie powinniśmy przestać monitorować sytuacji i analizować potencjalnych zagrożeń. Po to by działając w odpowiednim momencie, uniknąć tych zagrożeń. Tak jak rząd Donalda Tuska robił to w 2009 roku, podobnie będzie czynił teraz.
Jak te zagrożenia mogą wpłynąć na wzrost PKB?
Parę miesięcy temu, gdy patrzyliśmy na Europę czy świat, wydawało się, że wykres wzrostu naszej gospodarki będzie przypominał literę V. Tyle że ten dołek będzie na dużo wyższym poziomie niż w innych gospodarkach europejskich. I tak się też stało. Teraz bym powiedział, że może być dłuższy okres na poziomie, który nas nie do końca satysfakcjonuje, i wykres naszego PKB będzie bardziej przypominał takie wydłużone U.
Czyli ostatnie prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który szacuje nasz wzrost na 3 proc., są zbyt optymistyczne?
Na pewno nie. Między tym a 2,5 proc. nie ma dużej różnicy. Ale może się okazać, że nasz PKB wzrośnie o 2,5, a nie o 3 proc. Problem polega jednak na czym innym. Jeśli nawet pięć zagrożeń, o których mówiłem, zadziała w tym roku, to może nawet być 3 proc. Tyle że w przyszłym będzie podobnie. A istota nie polega na tym, by myśleć, że w 2010 roku mamy 3 proc. wzrostu. Ale że w tym roku 3 proc., a w 2011 już 4 proc., czyli kolejny skok i poprawa. Potrzebne jest nam dużo większe tempo wzrostu niż innym krajom.
W Radzie Polityki Pieniężnej tli się spór o podział zysku NBP. Czy w świetle tego, co mówi pan o zagrożeniu atakiem spekulacyjnym, nie należy jednak tej nadwyżki przekazać na rezerwę, a nie dzielić się z budżetem państwa?
RPP jest suwerenna. Myślę, że na dziś zapasy i rezerwy, które ma NBP, są wystarczające i nie trzeba ich zwiększać. Uważam, że ta decyzja powinna zmierzać w stronę wypłaty z zysku.
Jeszcze niedawno pan szacował, że deficyt na koniec roku będzie niższy o kilkanaście miliardów niż te 52,2 mld zł. Podtrzymuje pan tę prognozę?
Powiedziałem wtedy, że może być o 10 – 15 mld zł niższy. Myślę dziś, że na pewno będzie mniejszy, ale trudno powiedzieć, o ile mniejszy. Wiele będzie zależało od wyników pierwszego kwartału. Ale też od naszej umiejętności dopasowywania działań do zmieniających się warunków. To kluczowe. I dlatego dobrze, że rząd ma stabilną sytuację i lidera, który wybrał agendę działań na rzecz rządu i kraju, a nie udział w wyborach prezydenckich. To ważne szczególnie dziś.
Michał Boni - minister, szef doradców premiera
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: emerytka 2014 z IP: 79.190.58.* (2010-03-29 12:37)
Wszyscy eksperci mają w nosie zwykłych ludzi. My mamy pracować bez szemrania aż do śmierci. Dlaczego nie wprowadzi się wreszcie emerytury uzależnionej od lat opłacania składek. Dla Kobiet 35 lat opłacania składek ( bo rodzą dzieci) a mężczyźni 40 lat opłacania składek na ZUS. Oszczędzanie pieniędzy na emerytury w obowiązkowym II filarze powinno być całkowicie zwolnione z podatku na przykład do 30% poborów. Wtedy każdy oszczędzałby na własną emeryturę. Jeżeli emerytura uzależniono by od lat zbierania składek to i problem szarej strefy - pracy na czarno - uległby znacznemu ograniczeniu. Każdy chciałby jak najdłużej i w możliwie dosyć dużej wysokości opłacać składki na ZUS gdyż od ilości lat ich zbierania zależałby termin odejścia na emeryturę. SPRAWIEDLIWOŚCI ! Nie może być tak, że jedni pracują do śmierci na emerytury innych młodych uprzywilejowanych ( na przykład policjantów )
2: real 1953 z IP: 79.189.81.* (2010-03-29 12:58)
Do emerytki 2014 . Sama Pani sobie zaprzecza.Z Pani postu wynika , że w dużej mierze emerytury kobiet mają byc finansowane ze składek mężczyzn , a przy tym jednoczesnie pisze Pani z obłudą , że każdy powinien oszczędzać na własną emeryturę. Zwracam Pani uwagę na n/w fakty :
1.Mężczyźni żyją w Polsce statystycznie średnio o 8 lat krócej od kobiet. 2.Nabywają uprawnienia emerytalne później o 5lat od kobiet ( i to jest ewidentny błąd - który powinien być możliwie najszybciej skorygowany ). 3.Mężczyźni pobierają emeryturę statystycznie o 13 lat krócej od kobiet , tym samym ich składki finansują wypłaty emerytur dla kobiet. Proszę sie więc zdecydować , jak to w końcu Pani zdaniem powinno być .
3: Do nr 2. Real 1953 z IP: 80.55.246.* (2010-03-29 14:07)
Pana wypowiedż jest b.tendencyjna i obłudna. NIestety - to że mężczyżni żyją krócej - nie do końca jest prawdą. Jeżeli nawet tak jest - to proszę zobaczyć dlaczego? Te oblegane budki z piwem, od rana widać tylko grupki mężczyzn zbierających na przysłowiowego bełta. Znam mężczyzn unikających takiego stylu życia - i oni jakoś cieszą się jeszcze w miarę dobrym zdrowiem i są naprawdę wiekowi. Tak, że proszę nie przesadzać z tym tematem - i trochę rozejrzeć się dookoła. Póki co różnica tych pięciu lat powinna być zachowana - i sam Pan dobrze wie dlaczego. A jeżeli Pan nie wie - to nie jest Pan dobrym człowiekiem.
4: real 1953 z IP: 79.189.81.* (2010-03-29 14:27)
Do autorki postów 1 i 3. Jak z czymś takim polemizować ?. W zasadzie naiwnością z mojej strony było oczekiwać czego innego , ale cóż -łudziłem się , że być może jednak do Pani cokolwiek dotrze. Przyznaję , było to naiwne oczekiwanie - Pani przecież i tak ma od dawna ugruntowane stanowisko w tej sprawie i nic tego nie zmieni.
Gratuluję poglądów i pozdrawiam.
5: logiczny klocek z IP: 81.246.57.* (2010-03-29 15:40)
do emerytki
mila pani, nikt nie ma prawa oceniac mnie za to ze pije pale lub jem niezdrowe jedzenie, place podatki i nalezy mi sie emerytura
to ze z wlasnej winy umre wczesniej jest moja sprawa i nie powinno miec zadnego wplywu na wysokosc emerytury, wazne powinno byc ile pracowalem i ile odlozylem
6: Polka z IP: 95.160.235.* (2010-03-29 17:21)
Jeżeli kobieta pracowała i wychowała dzieci to powinna mieć doliczone lata stażu pracy .
7: Rocznik 1954 z IP: 213.25.69.* (2010-03-29 17:33)
Zgadzam się z panią post nr 6 .ze kobieta która pracowała i rodziła a nie yła na urlopach wychowawczych powinna mieć doliczone lata do stażu.
8: ala56 z IP: 194.126.216.* (2010-03-29 17:41)
Możemy sobie wymyślać rozwiązania ale to nikogo nie interesuje. Od kilkunastu lat kolejni rządzący wałkują temat reforma emerytalna i wychodzi z tego coraz większy gniot. Tym geniuszom z bożej łaski potrzebne są tylko nasze pieniądze i grupy uprzywiejowanych emerytalnie wyborców, bo dopóki są to ich stołki są bezpieczne. Obecny system prowadzi nas w przepaść i niestety nie widać mądrych rozwiązań.
9: Jan z IP: 85.198.208.* (2010-03-29 18:22)
Nie można stawiać znaku równości miedzy kobietą i meżczyzną, dlatego obowiązuje różny powszechny wiek emerytalny - dla kobiet 60 lat, dla mężczyzn 65 lat.
Rożna granica powszechnego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn jest wystarczającą rekompensatą dla pań.Nie ma podstaw by wprowadzać kolejne różnicujące przepisy, skoro (w najbliższym czasie nie tylko w Polsce) dąży się do zrównania powszechnego wieku emerytalnego.
W przypadku wcześniejszej emerytury powinny zostać przyjęte jednakowe kryteria dla obydwu płci, np prawo do emerytury po X latach pracy.W końcu ma to być przywilej za długoletnią aktywność zawodową, a nie za płeć.Kobiety i tak do tych X lat pracy chcą mieć zaliczony okres urlopów wychowawczych (max.6 lat) - okres w którym de facto aktywne zawodowo nie były i składek nie odprowadzały.
Polskie ustawodastwo przewiduje emeryturę jedynie za pracę zawodową, tak więc kwestia tzw. "drugiego etatu kobiet" w temacie uprawnień emerytalnych nie ma nic do rzeczy.Dodatkowe różnicowanie przepisów ze względu na płeć jest nie tylko niezgodne z konstytucją, ale również z przepisami UE.
Przypominam, że średnia długość życia mężczyzn jest znacznie niższa od średniej kobiet, wiek emerytalny jest wyższy o 5 lat, a wartość ich kapitału początkowego znacznie zaniżona, ponieważ do jego wyliczeń pomnożono kwotę hipotetycznej emerytury na dzień 1.01.1999 przez średnie dalsze trwanie życia takie same dla kobiet i mężczyzn - w wieku 62 lat (209 m-cy).Wiadomo, że w tym wieku mężczyżni nie nabywają jeszcze żadnych uprawnień emerytalnych, a wartość hipotetycznej emerytury podzielono przez lata, które nie są okresem pobierania emerytury - tym samym obniżono im kwotę przyszłej emerytury!
Kobiety w wieku 62 lat są emerytkami - w ich przypadku okres pobierania emerytury został sztucznie zaniżony o 2 lata, a tym samym wartość kapitału i przyszła emerytura - podwyższona (kosztem mężczyzn)!
10: Doradca emerytalny z IP: 195.205.249.* (2010-03-29 18:41)
Do Real 1953: wcale nie zauważyłem, żeby emerytka 2014 napisała, że emerytury kobiet maja być finansowane ze składek mężczyzn. Jest to przykład klasycznego czepiania się i przypisywania komuś poglądów, których ta osoba nie wyraziła. Jeśli ta pani napisała,że kobiety powinny uzyskiwać uprawnienia emerytalne po 35 latach składkowych, to ta pani napewno jest na tyle intelligentną osobą, że zdaje sobie sobie sprawę z tego, że jej emerytura po 35 latach składkowych będzie jednak niższa niż emerytura po 40 latach składkowych. Preferencja skrócenia okresu składkowego dla kobiet bowiem wynikać ma z rodzenia dzieci, ich wychowywania i zajmowania się domem, co w przypadku mężczyzn nie jest takie oczywiste. Każdy inteligentny człowiek powinien to zrozumieć, a nie obrzucać Bogu ducha winne kobiety inwektywami. Chce podkreślić, że komentarze 1 i 3 w przeciwieństwie do raeala 1953 nacechowane są jednak racjonalnym spojrzeniem na problem emerytur w Polsce i konstruktywną próbą wyeliminowania wad obecnego systemu.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.