MICHAŁ BONI mówi o konieczności zmian w systemie emerytalnym, niechęci do przekazania składek z OFE do ZUS, roli Jana Krzysztofa Bieleckiego w rządzie i stanie polskiej gospodarki.
GRZEGORZ OSIECKI: Czy projekt zmian w OFE autorstwa minister pracy ma szansę na przyjęcie w rządzie?
MICHAŁ BONI:
Zawsze głos ostateczny ma premier. Ale patrząc na długofalowe korzyści, nie uważam, żeby istniały warunki do podjęcia działań, które w zasadzie rozbrajałyby drugi filar i likwidowały sens istnienia w Polsce tej części rynku kapitałowego – emerytur kapitałowych. Uważam, że tracimy czas, skupiając energię na sporze, który moim zdaniem jest bezzasadny. Przez niego zapominamy, że po dziesięciu latach funkcjonowania OFE należy wprowadzić nowe rozwiązania wymuszające efektywność. Bo obecne mechanizmy są po prostu mało efektywne.
Nie wystarczy presja wynikająca z wprowadzenia zasady dobrowolności ubezpieczenia w OFE?
Tyle że wtedy gubimy sens reformy. Jej istotą są dwa filary. Jeden – kapitałowy, bardziej odporny na wyzwania demograficzne, bo zależy od koniunktury gospodarczej i indywidualnych oszczędności, a nie od liczby pracujących. I drugi element, czyli pierwszy filar – bardziej odporny na skutki ewentualnych kryzysów finansowych, bo ma gwarancje państwa. I właściwie tylko zbiera pieniądze, waloryzując zgromadzone kwoty. I dopiero oba razem dają odporność na dwa zagrożenia: zbyt małą populację czy perturbacje na rynkach finansowych. Klucz tego modelu emerytalnego polega na powszechności rozwiązań (czyli że wszyscy są uczestnikami) opartych na indywidualnych oszczędnościach – inwestowane w drugim filarze i waloryzowane w pierwszym.
Ale dziś presja na efektywność OFE praktycznie nie istnieje.
O tym właśnie mówię od kilku miesięcy. Tracimy czas na spory, zamiast powołać grupę zadaniową, która powie kadrze funduszy: potrzebny jest wam zewnętrzny punkt odniesienia dla mierzenia waszych wyników. Bo w wyobrażeniu przyszłych emerytów istnieje mgławica – fundusze emerytalne. Ludzie nie mówią: „Wiesz, ten fundusz jest fantastyczny, zobacz, ile zarobiłem na swoją przyszłość”. Nie ma rywalizacji, więc nie ma konkurencji o zapisy do funduszy. Ludziom jest wszystko jedno.
Może tę presję stworzyłaby możliwość jednorazowej wypłaty całej sumy z OFE?
Od tego powinniśmy mieć trzeci filar. W perspektywie 20 – 30 lat jest bardzo istotne, byśmy faktycznie uruchomili i spopularyzowali ten sposób gromadzenia indywidualnych oszczędności emerytalnych. Sama wypłata – i to dla bogatych, jak jest w propozycji Ministerstwa Pracy, nie ma sensu, bo zniechęca do dłuższej aktywności. Rodzi też poczucie niesprawiedliwości i niszczy istotę rozwiązania – powszechność połączoną z indywidualizmem.
Tylko jak zachęcić? Przez ulgi?
W którymś momencie trzeba sobie zadać to pytanie. Dziś jest to trudne. Ale w perspektywie 10 lat? Dlaczego nie rozważyć wprowadzenia stosownej ulgi? Tak, by działała np. w ostatnim okresie przed przejściem na emeryturę? Tu wszystko jest do rozważenia. Bo po co są fundusze emerytalne na świecie? Ponieważ z jednej strony zwiększają szanse na wyższe emerytury, a z drugiej – tworzą pulę pieniędzy do inwestowania.
To dlatego część składki z OFE nie powinna wrócić do ZUS?
Nie oszukujmy się – pieniądze w ZUS nie są kapitałem do inwestowania, bo są na bieżąco wydawane. Jeśli chcemy, by na bieżąco mieć na wydatki więcej pieniędzy w ZUS, by oszczędzić budżet, to patrzmy krótkowzrocznie – nie rozwijamy rynku kapitałowego, ale też w długim horyzoncie nie budujemy szans na wyższe emerytury ludzi. Co zbudowało rynek kapitałowy w Polsce? Fundusze emerytalne, które kupując różne podmioty, inwestowały w rozwój gospodarczy. Moim zdaniem spełnienie oczekiwań ministra Jacka Rostowskiego powinno polegać na tym, że zachęcimy ludzi do oszczędzania. Tylko na oszczędnościach można budować mniejsze zagrożenia długiem i środki na rozwój i inwestycje. To podstawa zdrowego myślenia ekonomicznego.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: emerytka 2014 z IP: 79.190.58.* (2010-03-29 12:37)
Wszyscy eksperci mają w nosie zwykłych ludzi. My mamy pracować bez szemrania aż do śmierci. Dlaczego nie wprowadzi się wreszcie emerytury uzależnionej od lat opłacania składek. Dla Kobiet 35 lat opłacania składek ( bo rodzą dzieci) a mężczyźni 40 lat opłacania składek na ZUS. Oszczędzanie pieniędzy na emerytury w obowiązkowym II filarze powinno być całkowicie zwolnione z podatku na przykład do 30% poborów. Wtedy każdy oszczędzałby na własną emeryturę. Jeżeli emerytura uzależniono by od lat zbierania składek to i problem szarej strefy - pracy na czarno - uległby znacznemu ograniczeniu. Każdy chciałby jak najdłużej i w możliwie dosyć dużej wysokości opłacać składki na ZUS gdyż od ilości lat ich zbierania zależałby termin odejścia na emeryturę. SPRAWIEDLIWOŚCI ! Nie może być tak, że jedni pracują do śmierci na emerytury innych młodych uprzywilejowanych ( na przykład policjantów )
2: real 1953 z IP: 79.189.81.* (2010-03-29 12:58)
Do emerytki 2014 . Sama Pani sobie zaprzecza.Z Pani postu wynika , że w dużej mierze emerytury kobiet mają byc finansowane ze składek mężczyzn , a przy tym jednoczesnie pisze Pani z obłudą , że każdy powinien oszczędzać na własną emeryturę. Zwracam Pani uwagę na n/w fakty :
1.Mężczyźni żyją w Polsce statystycznie średnio o 8 lat krócej od kobiet. 2.Nabywają uprawnienia emerytalne później o 5lat od kobiet ( i to jest ewidentny błąd - który powinien być możliwie najszybciej skorygowany ). 3.Mężczyźni pobierają emeryturę statystycznie o 13 lat krócej od kobiet , tym samym ich składki finansują wypłaty emerytur dla kobiet. Proszę sie więc zdecydować , jak to w końcu Pani zdaniem powinno być .
3: Do nr 2. Real 1953 z IP: 80.55.246.* (2010-03-29 14:07)
Pana wypowiedż jest b.tendencyjna i obłudna. NIestety - to że mężczyżni żyją krócej - nie do końca jest prawdą. Jeżeli nawet tak jest - to proszę zobaczyć dlaczego? Te oblegane budki z piwem, od rana widać tylko grupki mężczyzn zbierających na przysłowiowego bełta. Znam mężczyzn unikających takiego stylu życia - i oni jakoś cieszą się jeszcze w miarę dobrym zdrowiem i są naprawdę wiekowi. Tak, że proszę nie przesadzać z tym tematem - i trochę rozejrzeć się dookoła. Póki co różnica tych pięciu lat powinna być zachowana - i sam Pan dobrze wie dlaczego. A jeżeli Pan nie wie - to nie jest Pan dobrym człowiekiem.
4: real 1953 z IP: 79.189.81.* (2010-03-29 14:27)
Do autorki postów 1 i 3. Jak z czymś takim polemizować ?. W zasadzie naiwnością z mojej strony było oczekiwać czego innego , ale cóż -łudziłem się , że być może jednak do Pani cokolwiek dotrze. Przyznaję , było to naiwne oczekiwanie - Pani przecież i tak ma od dawna ugruntowane stanowisko w tej sprawie i nic tego nie zmieni.
Gratuluję poglądów i pozdrawiam.
5: logiczny klocek z IP: 81.246.57.* (2010-03-29 15:40)
do emerytki
mila pani, nikt nie ma prawa oceniac mnie za to ze pije pale lub jem niezdrowe jedzenie, place podatki i nalezy mi sie emerytura
to ze z wlasnej winy umre wczesniej jest moja sprawa i nie powinno miec zadnego wplywu na wysokosc emerytury, wazne powinno byc ile pracowalem i ile odlozylem
6: Polka z IP: 95.160.235.* (2010-03-29 17:21)
Jeżeli kobieta pracowała i wychowała dzieci to powinna mieć doliczone lata stażu pracy .
7: Rocznik 1954 z IP: 213.25.69.* (2010-03-29 17:33)
Zgadzam się z panią post nr 6 .ze kobieta która pracowała i rodziła a nie yła na urlopach wychowawczych powinna mieć doliczone lata do stażu.
8: ala56 z IP: 194.126.216.* (2010-03-29 17:41)
Możemy sobie wymyślać rozwiązania ale to nikogo nie interesuje. Od kilkunastu lat kolejni rządzący wałkują temat reforma emerytalna i wychodzi z tego coraz większy gniot. Tym geniuszom z bożej łaski potrzebne są tylko nasze pieniądze i grupy uprzywiejowanych emerytalnie wyborców, bo dopóki są to ich stołki są bezpieczne. Obecny system prowadzi nas w przepaść i niestety nie widać mądrych rozwiązań.
9: Jan z IP: 85.198.208.* (2010-03-29 18:22)
Nie można stawiać znaku równości miedzy kobietą i meżczyzną, dlatego obowiązuje różny powszechny wiek emerytalny - dla kobiet 60 lat, dla mężczyzn 65 lat.
Rożna granica powszechnego wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn jest wystarczającą rekompensatą dla pań.Nie ma podstaw by wprowadzać kolejne różnicujące przepisy, skoro (w najbliższym czasie nie tylko w Polsce) dąży się do zrównania powszechnego wieku emerytalnego.
W przypadku wcześniejszej emerytury powinny zostać przyjęte jednakowe kryteria dla obydwu płci, np prawo do emerytury po X latach pracy.W końcu ma to być przywilej za długoletnią aktywność zawodową, a nie za płeć.Kobiety i tak do tych X lat pracy chcą mieć zaliczony okres urlopów wychowawczych (max.6 lat) - okres w którym de facto aktywne zawodowo nie były i składek nie odprowadzały.
Polskie ustawodastwo przewiduje emeryturę jedynie za pracę zawodową, tak więc kwestia tzw. "drugiego etatu kobiet" w temacie uprawnień emerytalnych nie ma nic do rzeczy.Dodatkowe różnicowanie przepisów ze względu na płeć jest nie tylko niezgodne z konstytucją, ale również z przepisami UE.
Przypominam, że średnia długość życia mężczyzn jest znacznie niższa od średniej kobiet, wiek emerytalny jest wyższy o 5 lat, a wartość ich kapitału początkowego znacznie zaniżona, ponieważ do jego wyliczeń pomnożono kwotę hipotetycznej emerytury na dzień 1.01.1999 przez średnie dalsze trwanie życia takie same dla kobiet i mężczyzn - w wieku 62 lat (209 m-cy).Wiadomo, że w tym wieku mężczyżni nie nabywają jeszcze żadnych uprawnień emerytalnych, a wartość hipotetycznej emerytury podzielono przez lata, które nie są okresem pobierania emerytury - tym samym obniżono im kwotę przyszłej emerytury!
Kobiety w wieku 62 lat są emerytkami - w ich przypadku okres pobierania emerytury został sztucznie zaniżony o 2 lata, a tym samym wartość kapitału i przyszła emerytura - podwyższona (kosztem mężczyzn)!
10: Doradca emerytalny z IP: 195.205.249.* (2010-03-29 18:41)
Do Real 1953: wcale nie zauważyłem, żeby emerytka 2014 napisała, że emerytury kobiet maja być finansowane ze składek mężczyzn. Jest to przykład klasycznego czepiania się i przypisywania komuś poglądów, których ta osoba nie wyraziła. Jeśli ta pani napisała,że kobiety powinny uzyskiwać uprawnienia emerytalne po 35 latach składkowych, to ta pani napewno jest na tyle intelligentną osobą, że zdaje sobie sobie sprawę z tego, że jej emerytura po 35 latach składkowych będzie jednak niższa niż emerytura po 40 latach składkowych. Preferencja skrócenia okresu składkowego dla kobiet bowiem wynikać ma z rodzenia dzieci, ich wychowywania i zajmowania się domem, co w przypadku mężczyzn nie jest takie oczywiste. Każdy inteligentny człowiek powinien to zrozumieć, a nie obrzucać Bogu ducha winne kobiety inwektywami. Chce podkreślić, że komentarze 1 i 3 w przeciwieństwie do raeala 1953 nacechowane są jednak racjonalnym spojrzeniem na problem emerytur w Polsce i konstruktywną próbą wyeliminowania wad obecnego systemu.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.