W najbliższą niedzielę wskazówki zegara przesuwamy z godz. 2 na 3. Wszyscy pracownicy, których zmiana wypada w tym czasie, będzie pracować jedną godzinę krócej (7 godzin zamiast 8). Oznacza to, że niektórzy z nich mogą nie wypracować obowiązującego ich wymiaru czasu pracy. W marcu przepracują 183 godziny, choć powinni wykonywać pracę przez 184 godziny. Za jedną nieprzepracowaną godzinę pracownik powinien otrzymać tzw. wynagrodzenie przestojowe.

– Pracodawca musi wypłacić wynagrodzenie pracownikowi za czas jej niewykonywania, jeśli w tym czasie był on gotowy do jej świadczenia i nie robił tego nie z własnej winy – mówi Katarzyna Grzybowska-Dworzecka, prawnik z Kancelarii Michałowski, Stefański Adwokaci.

Wysokość postojowego powinna być określona stawką godzinową lub miesięczną. Jeśli taki składnik płacy nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania, pracodawca powinien zapłacić pracownikowi 60 proc. wynagrodzenia, jakie otrzymałby, gdyby nie wystąpiły przyczyny uniemożliwiające wykonywanie pracy.

Inne wynagrodzenie należy się pracownikom, którzy pracują w momencie zmiany czasu z letniego na zimowy (w ostatnią niedzielę października). Cofnięcie zegarków o godzinę z 3.00 na 2.00 oznacza, że pracownik wykonujący w tym czasie pracę będzie w firmie o godzinę dłużej. Przekroczy więc dobową normę czasu pracy. Za pracę w nadgodzinach należy mu się wynagrodzenie wraz z dodatkiem.