Wczorajszy interenetowy nabór w stolicy zakończył się awarią serwera. Tymczasem nic nie wskazuje na to, by w najbliższych latach liczba miejsc w przedszkolach się zwiększyła.

Zapisy dotyczyły dzieci urodzonych od 2004 do 2007 roku. Jednak pozorne ułatwienie, jakim miało być wysyłanie zgłoszeń przez internet, okazało się zwodnicze. Po pierwszych dwóch godzinach, około godz. 15, na stronie pojawił się napis z prośbą o ponowienie próby później. Pomimo awarii jeszcze przed pojawianiem się problemów na stronie zdążyło się zarejestrować 11 tys. osób.

Urzędnicy natomiast tłumaczą, że nie przewidzieli tak dużego zainteresowania. I dodają, że „data zgłoszeń nie gra roli”.

Rodzice jednak nie wierzą w te zapewnienia. Powód? W Warszawie bowiem od lat brakuje przedszkoli. W placówkach dla trzy-, cztero-, pięcio- i sześciolatków jest w sumie wolnych ok. 18 tys. miejsc. Tymczasem liczba dzieci w tym przedziale wiekowym jest blisko trzykrotnie wyższa. Ponadto pierwszeństwo przy naborze mają dzieci samotnych rodziców, a także te, których obydwoje rodzice pracują. W stolicy sytuację pogarsza to, że do miejskich przedszkoli swoje pociechy chcą zapisywać osoby spoza Warszawy, które w niej pracują.

Wyścig do przedszkoli to nie tylko problem w stolicy. W wielu miejscowościach rodzice zmieniają meldunek lub podają się za samotnego rodzica, byleby tylko załapać się na wolne miejsce.

klr, tvnwarszawa