Podczas niedzielnej debaty prawyborczej z ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim Komorowski powiedział, że in vitro powinno być współfinansowane przez państwo, ale nie we wszystkich przypadkach, "tylko w stosunku do tych, gdzie jest szansa, że się urodzą dzieci zdrowe i będą dobrze wychowane".

W ocenie Szymanek-Deresz jakakolwiek weryfikacja osób, które by mogły skorzystać z metody in vitro jest nie do przyjęcia. "(Bezpłodność) to jest nieszczęście, które dotyka wiele rodzin i w takiej sytuacji nie powinny być stosowane żadne kryteria, poza medycznymi" - argumentowała posłanka na konferencji prasowej w Sejmie.

Jak podkreśliła, wypowiedź marszałka Sejmu uraża wiele osób, które oczekują na możliwość poddania się metodzie zapłodnienia pozaustrojowego.

Lewica protestuje przeciwko zastosowaniu takiego podejścia do problemu społecznego jakim jest bezpłodność - dodała.

Zdaniem Szymanek-Deresz, niezrozumiałe jest dlaczego sytuacja rodzin, które chcą mieć potomstwo, miałaby być kontrolowana przez państwo. Według niej, jest to przejaw silnego konserwatyzmu, który "pan marszałek usiłował zasłonić, opowiadając się za metodą in vitro". "Uzasadnienie obnażyło prawdziwą opinię marszałka Komorowskiego (na temat in vitro)" - uważa wiceszefowa Sojuszu. Podkreśliła, że Lewica nie zgadza się na jakąkolwiek weryfikację osób, które będą mogły korzystać z metody in vitro.

Szymanek-Deresz przypomniała, że do pierwszego postulatu Lewicy o refundowaniu kosztów zapłodnienia metodą in vitro z budżetu państwa premier Donald Tusk odniósł się pozytywnie. Minęło jednak bardzo wiele czasu zanim ten projekt mógł trafić do prac w komisjach sejmowych - podkreśliła.