Do tej pory trzeba było udowodnić, że ciężarna była u lekarza przynajmniej raz w każdym trymestrze ciąży, przy czym pierwsza wizyta powinna mieć miejsce najpóźniej w 10. jej tygodniu.

Wprowadzenie tego wymogu spowodowało, że część kobiet, które złożyły wnioski o świadczenia rodzinne z tytułu urodzenia dziecka bez dołączonego zaświadczenia lekarskiego (z uwagi na brak informacji o tej konieczności, czy też ze względu na brak możliwości skorzystania z opieki medycznej w określonym terminie) nie otrzymała tych świadczeń.

Spowodowało to liczne protesty. Podnoszono argumenty mówiące, że w niektórych regionach Polski trzeba długo czekać na wizytę. Organizacje kobiece przekonywały też, że nie zawsze kobieta już w 10. tygodniu wie o tym, że jest w ciąży. Przypominano, że prawo nie powinno działać wstecz, dlatego wymóg ten nie powinien dotyczyć kobiet, które były w ciąży dłużej niż 10 tygodni. Gdy przepis zaczął obowiązywać, urzędnicy wypłacający becikowe nie byli zorientowani, od kogo żądać zaświadczeń, od kogo nie, zaś resorty pracy i zdrowia nie zawsze były zgodne w interpretacji tego przepisu.