Wydajemy miliony na walkę z nałogiem. Polska stała się rajem dla firm produkujących pastylki, plastry i inhalatory pomagające w rzucaniu palenia. Producenci zacierają ręce – choć odsetek palaczy spada, to nasz kraj wciąż jest w niechlubnej czołówce Europy.

Od początku roku największe polskie stacje telewizyjne pokazały ponad 12 tys. spotów reklamujących preparaty na rzucanie palenia. Ich producenci na promocję na szklanym ekranie wydali niemal 20 mln zł. Kolejne miliony poszły na billboardy i reklamówki w kolorowej prasie.

Reklamowe inwestycje najpopularniejszych środków dostępnych na naszym rynku bez recepty – Nicorette i Niquitin – były dwa razy większe niż w całym 2005 roku. Wtedy TVN, Polsat i TVP wyemitowały niewiele ponad 3 tys. reklam.

Rzuć i nie przytyj

W tym roku zmasowana kampania plastrów, tabletek, inhalatorów osiągnie rekordowe rozmiary. – Nic dziwnego, bo Polska jest dla tych firm wymarzonym miejscem – twierdzi Piotr Rykowski, ekspert rynku farmaceutycznego.

Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na liczbę potencjalnych klientów. Do palenia przyznaje się u nas około 8 mln osób. – Większy odsetek palaczy wśród mężczyzn ma tylko kilka innych krajów jak Bułgaria czy Łotwa – mówi Magdalena Cedzyńska, kierownik Poradni Pomocy Palącym z Centrum Onkologii w Warszawie.

W tej grupie znajdują się nie tylko zarabiający poniżej średniej krajowej robotnicy, którzy mają dość windowanych z roku na rok cen paczki papierosów, ale menedżerowie z zasobnym portfelem. 70 proc. Polaków deklaruje chęć rzucenia palenia i szuka skutecznych metod. Także leków.