Eksperci są zgodni, że trzeba zmienić strukturę wydatków Funduszu Pracy (FP) i więcej pieniędzy przeznaczać na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. Mniej wydawać więc na te instrumenty, które służą tylko tworzeniu miejsc pracy – na przykład na refundacje dla firm za doposażenie lub wyposażenie stanowiska pracy zatrudnionego przez nich bezrobotnego, czy dotacje na działalność gospodarczą. Więcej – na szkolenia, przygotowanie zawodowe dorosłych w firmach i staże.

– Nakłady na te ostatnie powinny wynosić 70 proc. wszystkich środków na aktywizację, a nie jak obecnie 50 proc. – mówi prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Bezrobotni po ukończeniu szkolenia, praktyk zakończonych egzaminem czy stażu zdobywają nowe umiejętności i kwalifikacje, co jest korzystne dla firmy, w której rozpoczną pracę, i zwiększa ich konkurencyjność. Nawet gdy stracą pracę, mają większe szanse na jej znalezienie.

Zagrożeni zwolnieniem

Eksperci wskazują, że dyrektorzy urzędów pracy powinni też zdecydowanie więcej pieniędzy niż dotychczas przeznaczać na aktywizację osób, którym szczególnie trudno znaleźć zatrudnienie. Chodzi o osoby starsze, które skończyły 45 lat i młodych, którzy nie mają więcej niż 25 lat. Co czwarta młoda osoba nie może znaleźć pracy, głównie ze względu na brak doświadczenia zawodowego. Żeby zdobyć praktykę, najlepiej zgodną z ich wykształceniem, powinni się szkolić i brać udział w stażach. Częściej też powinni korzystać z dotacji na działalność gospodarczą.