Firmy nie obawiają się surowych kar za złośliwe lub uporczywe łamanie praw pracowniczych. Prokuratura często odmawia wszczęcia postępowania w tych sprawach lub je umarza.
Publikacja: 14 marca 2010, 21:23 Aktualizacja: 15 marca 2010, 08:25
Firmy nie obawiają się surowych kar za złośliwe lub uporczywe łamanie praw pracowniczych. Prokuratura często odmawia wszczęcia postępowania w tych sprawach lub je umarza.
W ubiegłym roku aż o 65 proc. wzrosła liczba pracowników, którym pracodawca nie wypłacił pensji. Państwowa Inspekcja Pracy (PIP) ujawniła 86 tys. takich przypadków. Inspektorzy pracy złożyli 280 zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa uporczywego lub złośliwego łamania praw pracowniczych (głównie dotyczących niepłacenia pensji). Jest ono zagrożone karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat dwóch.
– Niestety, niewiele spraw trafia do sądu – mówi Tadeusz Zając, główny inspektor pracy.
Dlatego zamierza w tej sprawie interweniować u ministra sprawiedliwości.
W 2008 roku na podstawie zawiadomień PIP o podejrzeniu popełnienia przestępstwa prokuratura wszczęła 255 postępowań, ale jednocześnie odmówiła ich wszczęcia w 140 przypadkach, a 290 spraw umorzyła. Z prawie 700 spraw, które trafiły do prokuratury, tylko 100 znalazło swój finał w sądzie.
– W wielu przypadkach zebrany materiał nie pozwala na stwierdzenie znamion przestępstwa, czyli złośliwego lub uporczywego działania pracodawcy – mówi Grażyna Wawryniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Nie każdy przypadek naruszenia praw pracowniczych spełnia bowiem ustawowe znamiona przestępstwa z art. 218 kodeksu karnego. Do przestępstwa może dojść tylko w przypadku, gdy działanie pracodawcy cechuje szczególna determinacja. Na przykład złośliwego charakteru nie ma przypadek dyskryminacji pracownika przy awansie ze względu na faworyzowanie innego podwładnego.
PIP podkreśla, że w trakcie kontroli inspektorom bardzo trudno jest wykazać złośliwy lub uporczywy charakter działań pracodawcy.
– Nie można ich za to winić. To nie jest zadanie inspekcji, więc inspektorzy nie dysponują uprawnieniami, które pozwalałyby na udowodnienie popełnienia przestępstwa – mówi Grażyna Wawryniuk.
Wkrótce może się to jednak zmienić. PIP zaproponowała zastąpienie terminów złośliwość i uporczywość innymi określeniami, które nie ograniczałyby możliwości karania firm za drastyczne lub długotrwałe łamanie praw pracowniczych. Propozycje te trafiły już do komisji trójstronnej.
2 lata więzienia grozi za złośliwe lub uporczywe łamanie praw pracowniczych
1: Yoda z IP: 83.230.0.* (2010-03-15 07:10)
tylko karać i karać a może tak jakieś prawa dla pracodawców - np. mniej biureokracji w firmach do 10 osób - bo pip nie rozróżnia czy jest 10 osób czy 1000 osób
2: 60 latek z IP: 77.65.166.* (2010-03-15 08:35)
Karać pseudo- pracodawców .Jeżeli im krzywda to niech zrezygnują z wyzyskiwania pracowników i zamienią się rolami.!!!
3: Ha ha ha... Firmy sie nei obawiają,bo....tych kar z IP: 213.172.175.* (2010-03-15 10:09)
wcale nie ma!
Ha ha ha... I dla koh=go to prawoi? ha ha ha ha
4: wika z IP: 83.26.179.* (2010-03-15 12:24)
Uwaga; nie ma zbyt wielu chętnych do tworzenia firm i zatrudniania pracowników.Może już czas uznać, że pracodawca to nie gangster tylko przedsiębiorczy i aktywny człowiek.Jak wsz edzie i wśród pracodawców są ludzie bezwzgłędni ,a także zwyczajnie okrutni.Owszem warto zamienić się z pracodawcą na miejsce.Trzeba tylko chcieć i umieć.Poza tym ci bezwzględni pracodawcy płacą ZUS w terminie i są bardzo pozytywni w świetle polskiego prawa.
5: wolf z IP: 78.133.227.* (2010-03-15 19:55)
Kar nie ma bo zawsze PIP twierdzi że dla dobra rozwoju firmy trzeba odpuścić

Przyspieszają prace nad zmianami w systemie emerytalnym. Projekt w wersji rządowej koncentruje się tylko na zapisach podnoszących wiek. Zmienione zostały inne, które mogły budzić dodatkowe kontrowersje.