zaloguj się do e-DGP

Wystarczy kilka tysięcy złotych i dostęp do internetu, by kupić dziecko w sieci

skomentuj

Wystarczy kilka tysięcy złotych, dostęp do internetu i nieco cierpliwości, by kupić w sieci dziecko. Pary wybierają drogę na skróty, bo nie wierzą w skuteczność długotrwałych procedur adopcyjnych.

Publikacja: 9 marca 2010, 09:36 Aktualizacja: 9 marca 2010, 09:41

Prawo ma się zmienić

Prokuratura postanowiła więc odstąpić od zarzutu handlu dzieckiem, tłumacząc, że chodziło o ominięcie przepisów adopcyjnych.

Procederu nie reguluje też art. 253 kodeksu karnego, który głosi: "Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej zajmuje się organizowaniem adopcji dzieci wbrew przepisom ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5". Organizowanie adopcji może oznaczać zarówno poszukiwanie dzieci do adopcji, osób, które chcą adoptować, a nawet załatwianie formalności. Przepis stanowi jednak wyraźnie: wszystko to musi się odbywać wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej. Nawet Sąd Najwyższy w uchwale z 1992 r. nie wykluczał jednak możliwości pobierania wynagrodzenia lub opłat z pośrednictwo adopcyjne, pod warunkiem że uzyskane należności "nie są niestosowne". Oznacza to, że nie może być mowy o wyłącznie komercyjnym charakterze świadczonych usług. W przypadku matki oddającej dziecko do adopcji sąd bierze więc pod uwagę, czy dokonała się ona zgodnie z interesem dziecka.

Możliwe jednak, że już wkrótce polskie prawo wprost zabroni tego typu praktyk. Od jesieni ubiegłego roku sejmowe komisje pracują nad rządowym projektem nowelizacji kodeksu karnego. Przewiduje on wprowadzenie legalnej definicji handlu ludźmi. Jeśli handel dotyczyłby małoletniego, byłby automatycznie przestępstwem bez względu na to, jakie zamiary miał sprawca.

Adwokat Katarzyna Tryniszewska jest jednak sceptyczna, czy uda się wyeliminować proceder handlu dziećmi. – Z reguły wszystko odbywa się w cztery oczy. Nikt się do czegoś takiego nie przyzna. Jedyna nadzieja w tym, że sąd zainteresuje się, czy dziecku nie stanie się nic złego, kiedy jego biologiczna matka chce je oddać zupełnie obcym ludziom – mówi Tryniszewska.

dziennik.pl

Komentarze: 11

  • 1: Artur z IP: 195.20.110.* (2010-03-09 11:50)

    Właśnie, zamiast poprawić chore przepisy i praktyki adopcyjne lepiej jest zakazać dogadywania się ludzi - psy ogrodnika. A gdzie w tym wszystkim są dzieci ?, przecież lepiej jest oddać po urodzeniu dziecko w jakieś znane ręce niż do domu dziecka - tym bardziej, że państwo kościelne zabrania aborcji i nauki antykoncepcji. Brawo - jeszcze lepiej będzie przy wypełnianiu PITa zażyczyć sobie kartki od spowiedzi.

  • 2: Adopcyjna mama z IP: 83.25.160.* (2010-03-10 07:58)

    Artur - faktycznie, lepiej traktowane jest dziecko jako towar.
    "Skąd się wziąłem mamusiu?"
    "A kupiliśmy sobie ciebie od takiej pani za 20 tysięcy"
    A te ręce, w które chcesz wkłądac noworodka wcale nie są "znane" - są obce i poza wszelką kontrolą.

    Nie zastanawia was, że na tzw. adopcję ze wskazaniem (właściwiej byłoby to nazwać po imieniu: na kupowanie dziecka) decydują się ludzie, którzy twierdzą, że nie przeszli/nie przejdą procedur adopcyjnych, nie spełniają stawianych tam wymagań, nie przeszli testów psychologicznych?
    Te procedury są utworzone właśnie po to, by uchronić dziecko, by zapewnić mu dobrostan materialny, pedagogiczny, psychiczny - jeśli ktoś nie jest w stanie przejść tych procedur - nie powinien adoptować dziecka!

  • 3: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-10 15:45)

    Przyjrzyjcie się lepiej działalności ośrodków adopcyjnych i ich pracowników, zamiast organizować nagonkę na te kobiety, które mają odwagę same poszukać rodziców dla dziecka.

  • 4: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-10 15:53)

    Skąd bierzecie, że adopcja ze wskazaniem wiąże się z pieniędzmi, a adopcja przez Ośrodek to już nie? Kobieta, którą sytuacja zmusza oddać dziecko, sprawdzi kandydatów lepiej, niż etatowy pracownik, który nie wiadomo jakimi kryteriami się posługuje, ponieważ się zasłania tajemnicą, niby że dla dobra dziecka. Dziewczyny - nie oddawajcie dziecka w ciemno do Ośrodka Adopcyjnego! Macie prawo same zdecydować, kto adoptuje WASZE dziecko! Walczcie o swoje prawa! Jeśli znalazłyście, kto chce adoptować, idźcie od razu do sądu, a nie do Ośrodka.

  • 5: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-10 16:06)

    OA = korupcja i szantaż. Tam by trzeba wysłać policję z ukrytymi kamerami.

  • 6: Adopcyjna mama z IP: 83.11.75.* (2010-03-11 07:53)

    W publicznych ośrodkach adopcyjnych za adopcję i procedurę się nie płaci.

    W jaki sposób kobieta może sprawdzić, czy ludzie pragnący KUPIĆ od niej jej dziecko, nie byli karani za pedofilię? Znęcanie się? Jakie ma narzędzia by sprawdzić, czy są stabilni emocjonalnie, zdrowi psychicznie?

    Ja znałam kryteria, wg jakich byłam oceniania z mężem podczas procedury - kryteria te nie są wymysłem Ośrodków Adopcyjnych a z góry określonymi zasadami, zasadami sprawdzonymi i dającymi o wiele większa pewność, że ktoś się nadaje na rodzica niż, jak to jest w przypadku SPRZEDAWANIA dziecka, gdzie matka musi się opierać wyłącznie na zapewnieniach i obietnicach obcych sobie ludzi.
    Obcych, ale za to z kasą, prawda?

  • 7: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-12 09:59)

    Czemu usiłujesz umocnić skojarzenie adopcji ze wskazaniem z zapłatą? Jeśli kobieta oddaje dziecko, to zazwyczaj jest to nastolatka w niechcianej ciąży albo osoba schorowana, lub mająca już kilkoro dzieci - oddają z powodu trudności życiowych, a nie dla zysku!
    Adopcja ze wskazaniem eliminuje ryzyko korupcji i szantażu przez sam fakt, że odbywa się bez pośredników.
    Aby sprawdzić kandydatów, powiem szczerze - sam bym raczej wysłał na przeszpiegi zaufaną znajomą, niż zdawał się na wywiad przeprowadzany przez pracownika OA.
    Oczywiście są rzeczy, do sprawdzenia których (karalność, stan majątkowy) potrzebna jest pomoc instytucji, ale to powinna być POMOC, czyli usługa, Ośrodki powinny służyć kobiecie pomocą, a nie decydować za nią.

  • 8: Matka z IP: 83.25.155.* (2010-03-12 15:27)

    Chcesz mi wmówić, że przy tzw. adopcji ze wskazaniem pieniądze nie grają żadnej roli?
    No proszę Cię...
    Nikt nie jest aż tak naiwny, żeby uwierzyć, że witaminy dla ciężarnej mogą tyle kosztować ;-p

    Przy azw też są pośrednicy: założę się, że znasz kalinę, prawda?

    I to wcale nie nastolatki oddają dzieci najczęściej.

    Naiwnością jest także twierdzić, że "zaufana znajoma na przeszpiegach" dowie się czy ktoś był karany za pedofilię czy znęcanie się, a instytucje pozwolą na inwigilację prywatnym osobom innych prywatnych osób.
    Pomijając już zupełnie fakt, że matki sprzedające swoje dzieci tak naprawdę to nie interesuje, zazwyczaj liczy się przecież wyłącznie kasa.

  • 9: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-12 15:54)

    Ciąża kosztuje, poród kosztuje. Jeśli ktoś namówił dziewczynę, aby nie usuwała ciąży, tylko urodziła i oddała, to MINIMUM przyzwoitości stanowi zwrot kosztów. ZWROT kosztów, czyli nikt nie zarabia na tym, że odda dziecko.

    W Polsce kwitnie podziemie adopcyjne - i problemem nie jest te tysiąc złotych na witaminy (wyolbrzymione do niewiadomoilu), tylko fakt, że dziewczyny są szantażowane, upokarzane i zmuszane do podjęcia decyzji wbrew swojej woli i dobru dziecka.

    Jeśli masz dziewczynę, która przyjęła ten tysiąc złotych, oraz dziewczynę, którą zmuszono do oddania dziecka w ciemno, to policja zajmuje się tylko tym pierwszym, bo tak jest łatwiej: namierzyć zagubioną dziewczynę jest łatwiej, niż zwalczyć korupcję w instytucjach.

    O Kalinie słyszał każdy. Bardzo miła i pomocna osoba. Nie wiem, co robi prywatnie, ale to, co opisuje na necie, chwała jej za to: krzyczy na całe gardło o tym, o czym opinie woli udawać, że nie wie.

  • 10: A.K. z IP: 89.132.135.* (2010-03-12 15:55)

    Pisałem, że mnie nic nie obchodzi, kto komu ile zapłacił w ramach "zwrotu kosztów". Ciąża kosztuje, poród kosztuje. Jeśli ktoś namówił dziewczynę, aby nie usuwała ciąży, tylko urodziła i oddała, to MINIMUM przyzwoitości stanowi zwrot kosztów. ZWROT kosztów, czyli nikt nie zarabia na tym, że odda dziecko.

    O Kalinie słyszał każdy. Bardzo miła i pomocna osoba. Nie wiem, co robi prywatnie, ale to, co opisuje na necie, chwała jej za to: krzyczy na całe gardło o tym, o czym opinie woli udawać, że nie wie.

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Zapisz się na bezpłatny newsletter Gazety Prawnej

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Wyszukaj w Encyklopedii

Galerie zdjęć

Twarze Biznesu

Zapisz się na bezpłatny newsletter