statystyki

Wystarczy kilka tysięcy złotych i dostęp do internetu, by kupić dziecko w sieci

autor: Anna Monkos09.03.2010, 09:36; Aktualizacja: 09.03.2010, 09:41

Wystarczy kilka tysięcy złotych, dostęp do internetu i nieco cierpliwości, by kupić w sieci dziecko. Pary wybierają drogę na skróty, bo nie wierzą w skuteczność długotrwałych procedur adopcyjnych.

reklama


reklama


Proceder kwitnie, bo adopcje potrafią się ciągnąć w Polsce latami, a państwo nie stworzyło prostego systemu. Wiemy przynajmniej o jednym przypadku takiej transakcji. Prokuratura jednak umorzyła postępowanie w tej sprawie.

"Pragnę pomóc rodzinie, która nie może mieć własnych dzieci i która w zamian pomoże mnie" – taki anons ukazał się w portalu Polki.pl. Podobnych ogłoszeń w internecie jest sporo. Warunek jeden: treść postu nie może być zbyt dosłowna. Wtedy moderator usuwa go, tłumacząc się "mocno ugruntowanym podejrzeniem pośrednictwa w handlu żywym towarem".

Dlatego Anna na stronie AdopcjaZeWskazaniem.pl napisała jedynie, że jest w drugim miesiącu ciąży i jest "zdecydowana na oddanie dziecka do adopcji ze wskazaniem, ponieważ ma trudną sytuację materialną i problemy w małżeństwie". Kilka osób się do niej odezwało. "Było mi niezmiernie przykro, gdy zrozumiałam, że tu chodzi o pieniądze" – żaliła się później na forum Makia. A inny użytkownik – wrwf – uściślał, że konkretna oferta za dziecko Anny brzmiała 3 tysiące złotych dla firmy pośredniczącej i co najmniej 10 tysięcy złotych dla mamy.

"Moralnie to jest jednoznacznie negatywne, a prawnie ociera się o handel ludźmi"

Wszystkie ogłoszenia dotyczą ofert tzw. adopcji ze wskazaniem. Polega ona na tym, że biologiczna matka zrzeka się praw rodzicielskich na rzecz konkretnej pary. Sąd może więc przyznać prawo do adopcji jej dziecka z pominięciem ośrodka adopcyjnego. Nie zawsze tak się dzieje, jednak z reguły taka procedura jest szybsza niż tradycyjna adopcja, która może trwać nawet kilka lat. A ponieważ w dodatku par oczekujących na adopcję jest znacznie więcej niż dzieci z uregulowaną sytuacją prawną, a największe zainteresowanie budzą noworodki, nie brakuje osób gotowych zapłacić za ich adopcję.

Co na to polskie prawo? – Moralnie to jest jednoznacznie negatywne, a prawnie ociera się o handel ludźmi – komentuje karnista prof. Marian Filar.

O adopcji za pieniądze wiedzą uczestnicy forum Stowarzyszenia Nasz Bocian. Na ich forum toczyła się dyskusja. Alfa1987 chwaliła się, że biologiczna mama adoptowanego przez nią dziecka "nie wzięła od nas ani grosika", a przecież oferty w internecie są "przeróżne". Sama opisywała przykład oferty sprzedaży bliźniaczki. "Nie zdecydowaliśmy się, bo to nieetyczne i nie zależało nam aż tak na szybkości, bo nie jesteśmy desperatami" – tłumaczyła. Ale kolejny uczestnik dyskusji pisał wprost, że to nic złego zapłacić biologicznej matce za witaminy czy leki. "Ceny tych witamin dla matki biologicznej to często powyżej 20 tysięcy" – podsumowała kinga25.

To jak handel ludźmi

Prawna interpretacja takiej transakcji jest bardzo trudna. Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek podkreśla, że umowa cywilnoprawna, której przedmiotem jest człowiek, jest z mocy prawa nieważna. Problem polega jednak na tym, że w polskim kodeksie nie ma jasnej definicji handlu ludźmi. W praktyce uznaje się, że aby o nim mówić, sprzedaż musi służyć "celom sprzecznym z ludzką podmiotowością, szkodliwym dla człowieka".

Przed polskimi sądami toczyły się już sprawy o opłacane adopcje. Najsłynniejsza – jesienią 2008 r. Ewa H. z Mogilna zdecydowała się oddać swoje szóste z kolei dziecko. Jeszcze przed porodem umówiła się z pewną rodziną, że im je odda za 2 tys. zł. Sprawa trafiła do sądu. Małżeństwo tłumaczyło, że nie chciało kupować dziecka, tylko zapewnić mu lepsze warunki życia, niż ma jego rodzeństwo.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • Artur(2010-03-09 11:50) Odpowiedz 00

    Właśnie, zamiast poprawić chore przepisy i praktyki adopcyjne lepiej jest zakazać dogadywania się ludzi - psy ogrodnika. A gdzie w tym wszystkim są dzieci ?, przecież lepiej jest oddać po urodzeniu dziecko w jakieś znane ręce niż do domu dziecka - tym bardziej, że państwo kościelne zabrania aborcji i nauki antykoncepcji. Brawo - jeszcze lepiej będzie przy wypełnianiu PITa zażyczyć sobie kartki od spowiedzi.

  • Adopcyjna mama(2010-03-10 07:58) Odpowiedz 00

    Artur - faktycznie, lepiej traktowane jest dziecko jako towar.
    "Skąd się wziąłem mamusiu?"
    "A kupiliśmy sobie ciebie od takiej pani za 20 tysięcy"
    A te ręce, w które chcesz wkłądac noworodka wcale nie są "znane" - są obce i poza wszelką kontrolą.

    Nie zastanawia was, że na tzw. adopcję ze wskazaniem (właściwiej byłoby to nazwać po imieniu: na kupowanie dziecka) decydują się ludzie, którzy twierdzą, że nie przeszli/nie przejdą procedur adopcyjnych, nie spełniają stawianych tam wymagań, nie przeszli testów psychologicznych?
    Te procedury są utworzone właśnie po to, by uchronić dziecko, by zapewnić mu dobrostan materialny, pedagogiczny, psychiczny - jeśli ktoś nie jest w stanie przejść tych procedur - nie powinien adoptować dziecka!

  • A.K.(2010-03-10 15:45) Odpowiedz 00

    Przyjrzyjcie się lepiej działalności ośrodków adopcyjnych i ich pracowników, zamiast organizować nagonkę na te kobiety, które mają odwagę same poszukać rodziców dla dziecka.

  • A.K.(2010-03-10 15:53) Odpowiedz 00

    Skąd bierzecie, że adopcja ze wskazaniem wiąże się z pieniędzmi, a adopcja przez Ośrodek to już nie? Kobieta, którą sytuacja zmusza oddać dziecko, sprawdzi kandydatów lepiej, niż etatowy pracownik, który nie wiadomo jakimi kryteriami się posługuje, ponieważ się zasłania tajemnicą, niby że dla dobra dziecka. Dziewczyny - nie oddawajcie dziecka w ciemno do Ośrodka Adopcyjnego! Macie prawo same zdecydować, kto adoptuje WASZE dziecko! Walczcie o swoje prawa! Jeśli znalazłyście, kto chce adoptować, idźcie od razu do sądu, a nie do Ośrodka.

  • A.K.(2010-03-10 16:06) Odpowiedz 00

    OA = korupcja i szantaż. Tam by trzeba wysłać policję z ukrytymi kamerami.

  • A.K.(2010-03-12 09:59) Odpowiedz 00

    Czemu usiłujesz umocnić skojarzenie adopcji ze wskazaniem z zapłatą? Jeśli kobieta oddaje dziecko, to zazwyczaj jest to nastolatka w niechcianej ciąży albo osoba schorowana, lub mająca już kilkoro dzieci - oddają z powodu trudności życiowych, a nie dla zysku!
    Adopcja ze wskazaniem eliminuje ryzyko korupcji i szantażu przez sam fakt, że odbywa się bez pośredników.
    Aby sprawdzić kandydatów, powiem szczerze - sam bym raczej wysłał na przeszpiegi zaufaną znajomą, niż zdawał się na wywiad przeprowadzany przez pracownika OA.
    Oczywiście są rzeczy, do sprawdzenia których (karalność, stan majątkowy) potrzebna jest pomoc instytucji, ale to powinna być POMOC, czyli usługa, Ośrodki powinny służyć kobiecie pomocą, a nie decydować za nią.

  • Matka(2010-03-12 15:27) Odpowiedz 00

    Chcesz mi wmówić, że przy tzw. adopcji ze wskazaniem pieniądze nie grają żadnej roli?
    No proszę Cię...
    Nikt nie jest aż tak naiwny, żeby uwierzyć, że witaminy dla ciężarnej mogą tyle kosztować ;-p

    Przy azw też są pośrednicy: założę się, że znasz kalinę, prawda?

    I to wcale nie nastolatki oddają dzieci najczęściej.

    Naiwnością jest także twierdzić, że "zaufana znajoma na przeszpiegach" dowie się czy ktoś był karany za pedofilię czy znęcanie się, a instytucje pozwolą na inwigilację prywatnym osobom innych prywatnych osób.
    Pomijając już zupełnie fakt, że matki sprzedające swoje dzieci tak naprawdę to nie interesuje, zazwyczaj liczy się przecież wyłącznie kasa.

  • A.K.(2010-03-12 15:54) Odpowiedz 00

    Ciąża kosztuje, poród kosztuje. Jeśli ktoś namówił dziewczynę, aby nie usuwała ciąży, tylko urodziła i oddała, to MINIMUM przyzwoitości stanowi zwrot kosztów. ZWROT kosztów, czyli nikt nie zarabia na tym, że odda dziecko.

    W Polsce kwitnie podziemie adopcyjne - i problemem nie jest te tysiąc złotych na witaminy (wyolbrzymione do niewiadomoilu), tylko fakt, że dziewczyny są szantażowane, upokarzane i zmuszane do podjęcia decyzji wbrew swojej woli i dobru dziecka.

    Jeśli masz dziewczynę, która przyjęła ten tysiąc złotych, oraz dziewczynę, którą zmuszono do oddania dziecka w ciemno, to policja zajmuje się tylko tym pierwszym, bo tak jest łatwiej: namierzyć zagubioną dziewczynę jest łatwiej, niż zwalczyć korupcję w instytucjach.

    O Kalinie słyszał każdy. Bardzo miła i pomocna osoba. Nie wiem, co robi prywatnie, ale to, co opisuje na necie, chwała jej za to: krzyczy na całe gardło o tym, o czym opinie woli udawać, że nie wie.

  • A.K.(2010-03-12 15:55) Odpowiedz 00

    Pisałem, że mnie nic nie obchodzi, kto komu ile zapłacił w ramach "zwrotu kosztów". Ciąża kosztuje, poród kosztuje. Jeśli ktoś namówił dziewczynę, aby nie usuwała ciąży, tylko urodziła i oddała, to MINIMUM przyzwoitości stanowi zwrot kosztów. ZWROT kosztów, czyli nikt nie zarabia na tym, że odda dziecko.

    O Kalinie słyszał każdy. Bardzo miła i pomocna osoba. Nie wiem, co robi prywatnie, ale to, co opisuje na necie, chwała jej za to: krzyczy na całe gardło o tym, o czym opinie woli udawać, że nie wie.

  • Adopcyjna mama(2010-03-11 07:53) Odpowiedz 00

    W publicznych ośrodkach adopcyjnych za adopcję i procedurę się nie płaci.

    W jaki sposób kobieta może sprawdzić, czy ludzie pragnący KUPIĆ od niej jej dziecko, nie byli karani za pedofilię? Znęcanie się? Jakie ma narzędzia by sprawdzić, czy są stabilni emocjonalnie, zdrowi psychicznie?

    Ja znałam kryteria, wg jakich byłam oceniania z mężem podczas procedury - kryteria te nie są wymysłem Ośrodków Adopcyjnych a z góry określonymi zasadami, zasadami sprawdzonymi i dającymi o wiele większa pewność, że ktoś się nadaje na rodzica niż, jak to jest w przypadku SPRZEDAWANIA dziecka, gdzie matka musi się opierać wyłącznie na zapewnieniach i obietnicach obcych sobie ludzi.
    Obcych, ale za to z kasą, prawda?

  • poll(2010-04-07 10:05) Odpowiedz 00

    taaaa... a dziecko w OA zdecydowanie ma dobrostan materialny, pedagogiczny, psychiczny.
    poza tym w ten sposób podchodząc to powinniśmy robić testy na rodzicielstwo wszystkim, którzy zamierzają je spłodzić.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane