•  Do ZUS z KRUS mogą trafić tylko rolnicy zatrudniający wielu pracowników
  •  Związki popierają propozycje stworzenia programu dla gospodarstw rodzinnych
  •  Eksperci twierdzą, że rolnicy powinni płacić składki w zależności od dochodu

ANALIZA

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Marek Sawicki chce przeprowadzić reformę systemu ubezpieczeń społecznych rolników. Jedna z propozycji zakłada wprowadzenie nowej definicji gospodarstwa rodzinnego. Ci, którzy spełnią kryteria w niej zawarte, zachowają prawo do korzystania z taniego systemu ubezpieczeniowego w KRUS.

- Jeśli ze swoją żoną prowadzę gospodarstwo rolne i zatrudniam dwóch pracowników, to prowadzę gospodarstwo rodzinne. Jeśli takich pracowników będzie trzech lub więcej, wówczas będzie to przedsiębiorstwo rolne - wyjaśnia Marek Sawicki.

Wprowadzenie takiego podziału spowoduje, że w KRUS będą ubezpieczeni rolnicy osobiście prowadzący gospodarstwa rolne. Natomiast przedsiębiorcy zatrudniający wielu pracowników będą płacić składki do ZUS.

Jeden na jednego

- Artykuł 23 konstytucji jednoznacznie stwierdza, że podstawą ustroju rolnego w Polsce jest gospodarstwo rodzinne - mówi Marek Sawicki.

Według niego to właśnie gospodarstwo rodzinne, w którym rolnik wraz z rodziną sam świadczy pracę, powinno być podstawą do podlegania ubezpieczeniu w KRUS.

- Praca wykonywana osobiście powinna być wyznacznikiem rodzinności, a nie inne kryteria, takie jak obszar gospodarstwa - dodaje Marek Sawicki.

Szef resortu rolnictwa wyjaśnia, że czasami dziesięciohektarowe specjalistyczne gospodarstwo zatrudnia nawet 300 osób.

- Natomiast w 300-hektarowym gospodarstwie produkującym zboża lub rzepak pracuje tylko rolnik i jego najbliższa rodzina - dodaje minister.

Jego zdaniem nie oznacza to jednak, że rolnik nie będzie mógł zatrudniać pracowników. Tłumaczy, że w KRUS pozostaną ci rolnicy, którzy będą zatrudniać nie więcej osób niż wynosi liczba członków rodziny pracujących w gospodarstwie.

Dwa razy tak

Związki zawodowe popierają propozycję wprowadzenia definicji gospodarstwa rodzinnego. Jak powiedział nam Władysław Serafin, prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, do ZUS trafić powinni wyłącznie właściciele gospodarstw rolnych zatrudniający pracowników na stałe.

- Nie można wyrzucać rolników z KRUS, którzy wynajmują sezonowych pracowników na przykład do zbioru jabłek czy truskawek - wyjaśnia Władysław Serafin.

Według niego, propozycja resortu pracy ograniczy dotację do KRUS, bo do ZUS trafią ci producenci rolni, którzy nie powinni korzystać z takich samych praw jak rolnicy pracujący u siebie. Podobnie uważa Jerzy Chróścikowski, przewodniczący Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych.

- Trzeba stworzyć taki system, który zachęci do legalnego zatrudniania pracowników sezonowych. Gospodarstwa rodzinne w czasie zbiorów powinny mieć możliwość korzystania z pracy takich osób - mówi Jerzy Chróścikowski.

Jednocześnie przyjęcie nowej definicji gospodarstwa rodzinnego pozwoli za zmianę zasad przyznawania dopłat z Unii Europejskiej.

Praca na czarno

Eksperci ubezpieczeniowi bardzo krytycznie oceniają propozycję resortu rolnictwa. Według profesor Katarzyny Duczkowskiej-Małysz, kierownika Katedry Rozwoju Obszarów Wiejskich SGH, należy odejść od pojęcia gospodarstwa rodzinnego.

- Mamy konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. Oznacza to, że gospodarstwo rolne powinno być tak samo traktowane jak mikro lub małe przedsiębiorstwo - mówi profesor Katarzyna Duczkowska-Małysz.

Jej zdaniem, wprowadzenie rozwiązań zaproponowanych przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi zwiększy tylko szarą strefę na wsi. Podobnie uważa Irena Wóycicka z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Według niej część rolników zatrudniających pracowników sezonowych do wykonania konkretnej pracy przy zbiorze truskawek czy przy żniwach chce sformalizować umowy czasowe, podpisując z takimi pracownikami umowy o pracę.

- Jeśli jednak pojawi się niebezpieczeństwo polegające na tym, że właściciele gospodarstw rolnych zatrudniających pracowników zostaną wykluczeni z KRUS i trafią do ZUS, to na wsi nikt nie będzie zatrudniał legalnie takich osób. Rozwinie się jeszcze bardziej szara strefa - dodaje Irena Wóycicka.

Pora liczyć dochody

- Rolnicy powinni płacić składki od faktycznego dochodu uzyskiwanego z gospodarstwa - uważa Lech Goraj z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).

Według Ireny Wóycickiej trzeba szybko zlikwidować niesprawiedliwość polegającą na tym, że zamożni rolnicy płacą dużo niższe składki niż wielu mniej zarabiających pracowników.

- Nie można dodatkowo stwarzać zamieszania, wprowadzając nieracjonalne rozwiązania. Trzeba bowiem liczyć dochód rolników, a nie zajmować się wielkością zatrudnienia w gospodarstwie - mówi prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz.

Sprawa reformy systemu ubezpieczeniowego rolników wymaga natychmiastowego wyjaśnienia. W tym roku budżet dopłaci do świadczeń wypłacanych rolnikom z KRUS 14,9 mld zł. Rolnicy wpłacą tam zaledwie 1,24 mld zł.

Według danych GUS dochody rolników wzrosły o prawie 14 proc. Na wsi także następuje coraz szybsza koncentracja gruntów. Obecnie 10 proc. rolników dysponuje niemal połową użytków rolnych. Prawie wszyscy rolnicy korzystają też z dopłat bezpośrednich, które są niemal w połowie finansowane przez polski budżet. Dodatkowo rolnicy płacą bardzo niskie składki na ubezpieczenie społeczne. Miesięcznie jest to niespełna 85 zł, zaś osoby prowadzące działalność gospodarczą wpłacają do ZUS ponad 750 zł.

BoŻena Wiktorowska

bozena.wiktorowska@infor.pl