Nasila się problem z niewypłacaniem pracownikom wynagrodzeń - stwierdza Państwowa Inspekcja Pracy, która w ubiegłym roku odnotowała wzrost takich przypadków o dwie trzecie. Najczęstszym powodem są kłopoty finansowe przedsiębiorstw.
Publikacja: 4 marca 2010, 14:20 Aktualizacja: 4 marca 2010, 14:28
W ubiegłym roku inspektorzy wydali 9220 decyzji nakazujących wypłatę należności, najwięcej w przetwórstwie przemysłowym - ponad 36 proc., handlu i naprawach - 17 proc. oraz budownictwie - 17 proc.
Jedna na sto decyzji dotyczyła sektora edukacji, jednak tam zaległości były największe - średnia kwota należności na jednego pracownika wyniosła tu ponad 5 tys. zł, podczas gdy w innych branżach średnia ta wyniosła 1200-1300 zł. W większości sytuacji udało się wyegzekwować zaległe należności, niektóre będą realizowane jeszcze w bieżącym roku.
Ogółem w ub. roku inspektorzy nałożyli 20,2 tys. mandatów na łączną kwotę 25 mln zł, skierowali do sądów ponad 1500 wniosków o ukaranie, a w 280 przypadkach zawiadomili prokuraturę.
Zając podkreślił, że kary nie są jedynym sposobem działania inspektorów, którzy uwzględniają okoliczności i stopień winy, a także sytuację finansową sprawcy, i w ponad 2 tys. przypadków poprzestali na środkach wychowawczych. Zachęcał nie tylko pracowników, ale i pracodawców do zasięgania pomocy w PIP, która oferuje porady, o ile pracodawca zwróci się o nie, zanim zostanie wobec niego wszczęta kontrola.
Wśród podanych przez PIP przykładów są: tartak, który po kontroli wypłacił 463 tys. zaległych wynagrodzeń, fabryka mebli, która zalegała ponad stu pracownikom łącznie 250 tys. zł, a nie mając pieniędzy została postawiona w stan upadłości, a także firma informatyczna z Gdyni, która zalegała z ponad milionem złotych. Inspektorzy w Łodzi stwierdzili, że jedna z wyższych szkół miała ponad 1,6 mln zł zaległości z powodu niezapłaconych wynagrodzeń za okres choroby. W Nowej Soli pracodawca przez blisko rok nieterminowo wypłacał wynagrodzenia.
W jednym przypadku sąd pierwszej instancji skazał pracodawcę na półtora roku więzienia w zawieszeniu, w dwóch innych sprawach prokuratura skierowała do sądu akty oskarżenia.
1: antyfedak z IP: 88.199.111.* (2010-03-04 14:46)
tak to już jest gdy rządzi Lewiatan i BCC za pomocą swoich podwładnych czyli członków rządu PO-PSL
2: biedny żuczek z IP: 79.163.198.* (2010-03-04 17:17)
a skad ten pracodawca ma wziąśc kasę chyba musi kupić maszynkę do produkcji banknotow ? Pracodawcy urwał sie Lańcuszek Sw.Antoniego a gnębi sie jego że został rozerwany?. A z pustego nawet salamon nie naleje???
3: jan z IP: 83.25.44.* (2010-03-04 19:47)
glosujcie na PO to bedzie lepiej wam sie żyło ha ha ha
4: galwanotechnik z IP: 80.166.148.* (2010-03-04 20:06)
Żeby jeszcze PIP w sądzie pomagał, to by było nieźle.
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.