Dzieci lekko niepełnosprawne są posyłane do szkół specjalnych, zamiast zwykłych. Nauczyciele nie chcą współpracować z rodzicami chorych uczniów. W gminach brakuje funduszy na dodatkowych pedagogów i mniej liczne klasy.
Publikacja: 2 marca 2010, 03:00 Aktualizacja: 2 marca 2010, 08:58
– Przepisy nie zabraniają szkole zatrudnić asystenta. Z drugiej strony nie nakazują im tego. To powoduje, że los rodziców i dzieci często zależy od dobrej woli dyrektora i nauczycieli – wyjaśnia Adriana Dąbrowska, prawnik Fundacji Synapsis.
W przypadku Michała negatywna postawa dyrekcji i nauczycieli Zespołu Szkół nr 11 we Wrocławiu mogła mu zaszkodzić. Dziś chłopiec chodzi już do innej placówki, której pracownikom nie przeszkadza osoba cień.
Ewa Materka, wicedyrektor ZS nr 11, jest jednak przekonana, że zrobiła bardzo dużo, aby spełnić oczekiwania rodziców. Dodaje, że szkoła nie może brać odpowiedzialności za specjalistyczną terapię, a nauczyciele nie mogą stosować specjalnych procedur zalecanych przez terapeutów.
Jednak zgodnie z przepisami szkoła ma obowiązek realizować zalecenia wynikające z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego wydanego przez poradnię psychologiczno-pedagogiczną.
Resort edukacji zapewnia, że konsultuje właśnie zmiany, które mają sprzyjać indywidualnej pracy z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym. Każda szkoła, a nie jak dotychczas tylko samorząd, ma otrzymywać fundusze na współpracę z poradniami pedagogiczno-psychologicznymi. Dyrektor będzie więc miał za co zatrudnić pedagoga, psychologa, także pracującego w niepublicznej poradni.
Katarzyna Hall, minister edukacji, dodaje, że poradnie będą zobowiązane do bliższej współpracy ze szkołami. Ich pracownicy będą mieli więcej czasu na pomoc dziecku oraz nauczycielom i rodzicom bezpośrednio w szkole. Nauczyciele, specjaliści z poradni i pracownicy organu prowadzącego szkołę wspólnie będą diagnozowali potrzeby ucznia wymagającego specjalnych oddziaływań i opracowywali plan pracy z nim. Po roku ocenialiby, czy ich plan przyniósł efekty.
W razie potrzeby specjaliści z poradni mogliby też szkolić nauczycieli, wyjaśniać im, na czym polegają trudności danego ucznia, i w jaki sposób dostosowywać do jego potrzeb sposób pracy z nim.
64 proc. uczniów z dysfunkcjami chodzi do szkół specjalnych lub klas integracyjnych
1: wszystko kosztuje z IP: 83.17.85.* (2010-03-02 09:35)
bo to jest ogromny problem dlatego men ( jeśli jest potrzebny i kuratoria ) powinny nakazać samorządom przynajmniej prowadzić minimum jedną klasę "intagracyjną"
2: gkhlsf z IP: 83.17.85.* (2010-03-02 09:40)
błędem podstawowym w kraju jest kojarzenie niepełnosprawności z opieką społeczną !!!
3: Jorgi z IP: 83.4.22.* (2010-03-02 10:45)
A co to jest lekka niepełonsprawność a może lekkie upośledzenie bo to 2 różne sprawy
4: Marlena z IP: 91.94.55.* (2010-03-02 11:51)
Mam dziecko z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym,edukację zaczęło w szkole specjalnej,teraz kontynułuje ją w szkole masowej ale w klasie integracyjnej.Podsumuwując Polskie szkoły ponadgimnazjalne wogóle nie są przystosowane do nauczania takich dzieci, brak odpowiedniej kadry,pedagogów na wysokoim poziomie umiejacych poradzic sobie z takiego typu dziećmi, brak opieki psychologa,1 na 60 dzieci w dyżurach to jest porazka naszego systemu.zanim to wszystko się u nas zmieni i sprosta wymaganiom to upłynie jeszcze chyba z 50 lat , bo nawet nikt się tak naprawdę nie kwapi z rządzących żeby to zmienić, Jest to przykre że w XXI w.zyjemy jak w średniowieczu i los tych dzieciaków tak naprawdę nikogo nie obchodzi.A te puste hasła wypowiadane z ust polityków są porażające.
5: gliwiczanin z IP: 83.4.245.* (2010-03-02 12:51)
Niepełnosprawni, którzy kończą szkoły zawodowe i technika! dla grupy tych ludzi, mają znikome szanse znalezienia pracy i muszą być na utrzymaniu rodziców do czasu jak długo udaje im się żyć. Poza aspektem ekonomicznym praca dla tych ludzi jest dowartościowaniem oraz możliwością nawiązania kontaktów zewnętrznych poza rodzinnych. W dobie dzikiego polskiego kapitalizmu polikwidowano Zakłady Pracy Chronionej tak licznie występujące jeszcze 20 lat temu, gdyż liczy się tylko mamona. Dla ludzi niepełnosprawnych w IV RP zagwarantowane jest tylko upodlenie i kolosalna bieda. Z czym mamy się równać do zachodnich krajów znajdujących się UE.
6: TK z IP: 94.75.121.* (2010-03-02 16:05)
POPiSory zamiast zająć się realnymi problemami, zajmują się swoim korytem.
7: Willy z IP: 85.222.87.* (2010-03-02 18:52)
Hall: indywidualne podejścia do ucznia na każdym etapie edukacji.
Niepełnosprawny uczeń powinien mieć asystenta.//Oto tematy ostatnio przedstawiane na forum.W szkołach nikt nie ma nic przeciwko niepełnosprawnym.Wielu nauczycieli ma takie własne dzieci i takie same problemy.Rząd i MEN chce, aby każdy nauczyciel w tych samych godzinach, za tę samą kasę zajął się tymi dziećmi.Jeśli coś jest od wszystkiego, jest do niczego.Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy wszyscy ludzie w tym kraju czują się zaopiekowani, mają spełniane wszystkie prawa z konstytucji.Samo zlikwidowanie tabliczek na szkołach specjalnych nie stworzy opieki nad niepełnosprawnymi i ich nie zintegruje.Mówi się o modach zachodnich, ale nic nie robi. Normalka w tym kraju.Rządzą nami drodzy nieudacznicy, leczą nas z łaski lekarze, a wszystkiemu jest "winien" nauczyciel.
8: n z IP: 213.25.175.* (2010-03-02 19:18)
Szkoly ogolnodostepne.
9: m.m. z IP: 188.146.45.* (2010-03-02 20:01)
moj synek ma 5 lat i dodatkowo zespol downa,pedagog z osrodka rehabilitacji proponuje,abym dala synka juz do przedszkola(w tym szkola specjalna) tylko szkoda,ze trzeba do niej samemu dowozic dziecko kupe kilometrow,juz to nikogo nie interesuje heheh a co najlepsze w tej szkole i przdszkolu nie wazne czy normalne czy specjalne przeciez trzeba za wszystko placic!wiec niewiem o co chodzi tym z rzadu,rodzic sam wali kase ze swojej kieszeni za przedszkole czy to dziecko chore czy zdrowe tylko ze z chorym jest problem z miejscem...tak postrzegaja nauczyciele i pedagodzy czy to ze szkol czy z przedszkoli takich jak my,po co brac sobie klopot na glowe!brak mi slow...
10: mama z IP: 79.190.105.* (2010-03-02 20:54)
Mam syna z niedosłuchem. Problemem jest bardzo często brak zrozumienia. Ileż to razy syn nasłuchał, kiedy poprosił o powtórzenie informacji, nasłuchał się epitetów w stylu "głuchol" albo kiedy zapytał kolegę zbierał uwagi za rozmawianie na lekcji
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.