statystyki

Szkoły nie chcą kształcić niepełnosprawnych

autor: Jolanta Góra-Ojczyk02.03.2010, 03:00; Aktualizacja: 02.03.2010, 08:58

Dzieci lekko niepełnosprawne są posyłane do szkół specjalnych, zamiast zwykłych. Nauczyciele nie chcą współpracować z rodzicami chorych uczniów. W gminach brakuje funduszy na dodatkowych pedagogów i mniej liczne klasy.

Reklama


Reklama


Ustawa o systemie oświaty wskazuje, że dzieci niepełnosprawne powinny w najbliższej szkole kształcić się w sposób dostosowany do ich możliwości i pod okiem rozumiejących ich potrzeby nauczycieli. Tacy uczniowie powinni więc mieć możliwość nauki we wszystkich typach szkół, zgodnie z indywidualnymi predyspozycjami i potrzebami.

W praktyce sprawa wygląda inaczej. Nawet szkoły integracyjne utrudniają naukę dzieciom z dysfunkcjami.

Tylko szkoły specjalne

Agnieszka Dudzińska ze Stowarzyszenia Nie-grzeczne Dzieci wyjaśnia, że lekko niepełnosprawne dzieci niepotrzebnie trafiają do szkół integracyjnych lub specjalnych, zamiast do zwykłych, ogólnodostępnych. Co prawda, to rodzice dokonują ostatecznego wyboru, do jakiej placówki wyślą dziecko, ale nierówna sytuacja finansowa szkół ogólnodostępnych i integracyjnych przekreśla możliwość wyboru.

Stowarzyszenie Nie-grzeczne Dzieci przygotowało raport pt. Wszystko jawne, z którego wynika, że dyrektorzy szkół sugerują rodzicom, aby ich dzieci posyłać do szkół integracyjnych, specjalnych albo na kształcenie indywidualne. Samorządy nie płacą bowiem podwyższonej dotacji na ucznia niepełnosprawnego, jeśli uczęszcza on do zwykłej szkoły. Eksperci postulują więc, aby wyższe kwoty podążały za uczniem, a nie były koniecznie adresowane do specjalnych placówek.

– W efekcie dzieci muszą być dowożone do szkół położonych daleko od domu – mówi Agnieszka Dudzińska.

Tomasz Malicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie, potwierdza, że szkoły ogólnodostępne nie mają funduszy na dodatkowego nauczyciela do opieki nad klasą, tzw. pedagoga specjalnego, tworzenie mniej licznych klas. W efekcie nie są w stanie zagwarantować opieki na odpowiednim poziomie uczniom ze specjalnymi potrzebami.

Podkreśla, że w każdej szkole powinna być klasa integracyjna. Jednak samorządy, które prowadzą szkoły, nie wyrażają na to zgody, bo są one zbyt kosztowne.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

  • misiu(2012-12-09 15:47) Odpowiedz 00

    oto kraj katolicki !

  • k.(2010-03-05 13:57) Odpowiedz 00

    Prawda leży po środku.

  • wszystko kosztuje(2010-03-02 09:35) Odpowiedz 00

    bo to jest ogromny problem dlatego men ( jeśli jest potrzebny i kuratoria ) powinny nakazać samorządom przynajmniej prowadzić minimum jedną klasę "intagracyjną"

  • gkhlsf(2010-03-02 09:40) Odpowiedz 00

    błędem podstawowym w kraju jest kojarzenie niepełnosprawności z opieką społeczną !!!

  • Jorgi(2010-03-02 10:45) Odpowiedz 00

    A co to jest lekka niepełonsprawność a może lekkie upośledzenie bo to 2 różne sprawy

  • Marlena(2010-03-02 11:51) Odpowiedz 00

    Mam dziecko z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym,edukację zaczęło w szkole specjalnej,teraz kontynułuje ją w szkole masowej ale w klasie integracyjnej.Podsumuwując Polskie szkoły ponadgimnazjalne wogóle nie są przystosowane do nauczania takich dzieci, brak odpowiedniej kadry,pedagogów na wysokoim poziomie umiejacych poradzic sobie z takiego typu dziećmi, brak opieki psychologa,1 na 60 dzieci w dyżurach to jest porazka naszego systemu.zanim to wszystko się u nas zmieni i sprosta wymaganiom to upłynie jeszcze chyba z 50 lat , bo nawet nikt się tak naprawdę nie kwapi z rządzących żeby to zmienić, Jest to przykre że w XXI w.zyjemy jak w średniowieczu i los tych dzieciaków tak naprawdę nikogo nie obchodzi.A te puste hasła wypowiadane z ust polityków są porażające.

  • gliwiczanin(2010-03-02 12:51) Odpowiedz 00

    Niepełnosprawni, którzy kończą szkoły zawodowe i technika! dla grupy tych ludzi, mają znikome szanse znalezienia pracy i muszą być na utrzymaniu rodziców do czasu jak długo udaje im się żyć. Poza aspektem ekonomicznym praca dla tych ludzi jest dowartościowaniem oraz możliwością nawiązania kontaktów zewnętrznych poza rodzinnych. W dobie dzikiego polskiego kapitalizmu polikwidowano Zakłady Pracy Chronionej tak licznie występujące jeszcze 20 lat temu, gdyż liczy się tylko mamona. Dla ludzi niepełnosprawnych w IV RP zagwarantowane jest tylko upodlenie i kolosalna bieda. Z czym mamy się równać do zachodnich krajów znajdujących się UE.

  • TK(2010-03-02 16:05) Odpowiedz 00

    POPiSory zamiast zająć się realnymi problemami, zajmują się swoim korytem.

  • n(2010-03-02 19:18) Odpowiedz 00

    Szkoly ogolnodostepne.

  • Willy(2010-03-02 18:52) Odpowiedz 00

    Hall: indywidualne podejścia do ucznia na każdym etapie edukacji.
    Niepełnosprawny uczeń powinien mieć asystenta.//Oto tematy ostatnio przedstawiane na forum.W szkołach nikt nie ma nic przeciwko niepełnosprawnym.Wielu nauczycieli ma takie własne dzieci i takie same problemy.Rząd i MEN chce, aby każdy nauczyciel w tych samych godzinach, za tę samą kasę zajął się tymi dziećmi.Jeśli coś jest od wszystkiego, jest do niczego.Odpowiedzmy sobie na pytanie, czy wszyscy ludzie w tym kraju czują się zaopiekowani, mają spełniane wszystkie prawa z konstytucji.Samo zlikwidowanie tabliczek na szkołach specjalnych nie stworzy opieki nad niepełnosprawnymi i ich nie zintegruje.Mówi się o modach zachodnich, ale nic nie robi. Normalka w tym kraju.Rządzą nami drodzy nieudacznicy, leczą nas z łaski lekarze, a wszystkiemu jest "winien" nauczyciel.

  • mama(2010-03-02 20:54) Odpowiedz 00

    Mam syna z niedosłuchem. Problemem jest bardzo często brak zrozumienia. Ileż to razy syn nasłuchał, kiedy poprosił o powtórzenie informacji, nasłuchał się epitetów w stylu "głuchol" albo kiedy zapytał kolegę zbierał uwagi za rozmawianie na lekcji

  • mama(2010-03-02 21:01) Odpowiedz 00

    " Resort edukacji zapewnia, że konsultuje właśnie zmiany, które mają sprzyjać indywidualnej pracy z uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym."
    Znam bardzo dobrze ten dokument. Zamierza się likwidację klas wyrównawczych, a nauczyciele mają to robić w ramach tzw. godziny karcianej. Szkoła ma sama diagnozować dziecko. Poradnia ma tylko wspierać. Tylko jak w PPP jest 4-5 pracowników na cały powiat, to ja to zrobią?
    W szkołach masowych nauczyciele mają być alfami i omegami. W przeciętnej szkole są dzieci z różnymi niepełnosprawnościami np. niedosłuch, niedowidzenie, ADHD, niepełnosprawność intelektualna, dysleksja Skąd szkoła weźmie tylu specjalistów?. Można dostosować metody czy formy, ale diagnozować dziecko? Lepszy jest brak diagnozy od złej diagnozy!!

  • m.m.(2010-03-02 20:01) Odpowiedz 00

    moj synek ma 5 lat i dodatkowo zespol downa,pedagog z osrodka rehabilitacji proponuje,abym dala synka juz do przedszkola(w tym szkola specjalna) tylko szkoda,ze trzeba do niej samemu dowozic dziecko kupe kilometrow,juz to nikogo nie interesuje heheh a co najlepsze w tej szkole i przdszkolu nie wazne czy normalne czy specjalne przeciez trzeba za wszystko placic!wiec niewiem o co chodzi tym z rzadu,rodzic sam wali kase ze swojej kieszeni za przedszkole czy to dziecko chore czy zdrowe tylko ze z chorym jest problem z miejscem...tak postrzegaja nauczyciele i pedagodzy czy to ze szkol czy z przedszkoli takich jak my,po co brac sobie klopot na glowe!brak mi slow...

  • k.(2010-05-05 19:20) Odpowiedz 00

    Co do wypowiedzi m.m. - myślę, że masz prawo ubiegać się o samochód, który mógłby dowozić Twoje dziecko do szkoły. Gmina powinna się tym zająć, ale cóż, czasem tak jest, że nie chce dawać pieniędzy. To właśnie jest"ułatwianie życia" po polsku. Jeśli chodzi o Marlenę - co rozumiesz przez pojęcie nauczyciela "na wysokim poziomie"? Rozumiem, trzeba mieć świadomość tego, z jakim dzieckiem się pracuje, trzeba orientować się w sposobach postępowania z nim - sprawa czysto techniczna. Ale chyba przede wszystkim trzeba postępować z nim po ludzku. A teraz wiekszość ludzi chciałaby by nauczyciel najlepiej od razu umiał zdiagnozować dzieciaczka, przygotował odpowiedni dla niego program nauczania i jeszcze go zdążył przerobić. Uważam, że od tego jest właśnie prowadzona współpraca z poradniami by się takimi rzeczami zajmować. Co prawda nie pracuję z uczniami z głębokimi deficytami umysłowymi ale z tą tzw. "trudną młodzieżą", wśród której występują dzieciaki ze średnim upośledzniem. Ale jeśli chcę jakoś podejść do tego ucznia,u którego zauważam problemy to rozmawiam z rodzicem, dowiaduję się czy był kierowany do poradni, jeśli nie był albo był dawno to razem z pedagogiem bądź psychologiem piszę wniosek o przeprowadzenie tych badań, potem otrzymuję pełną diagnozę i zalecenia, i wszyscy są szczęśliwi. Myślę, że szkoły z klasami integracyjnymi, a nawet szkoły specjalne są dobrym rozwiązaniem. To nie jest tak, że krzywdzimy dziecko, wydaje mi się wręcz przeciwnie - pomagamy mu. Ale to jest moje zdanie i zapewne zostanę skrytykowany;p pozdrawiam

  • aga(2010-07-11 20:27) Odpowiedz 00

    Nauczyciele zacznijcie wymagać warunków pracy - 12 osób w klasie - superwizor dla nauczycieli na terenie szkoły, gabinet z komputerem do dyspozycji na papierologię, mediator do rozmów z rodzicami na terenie każdej szkoły prac 8 godzin dziennie i ani minuty dłużej - wychodzę i zajmuję się rodziną... tego wam życzę bo wiem jak ciężki to zawód i niedoceniany...

  • sylwia(2011-06-29 11:22) Odpowiedz 00

    witam nazywam się SYLWIA MIESZKAM W IŁOWIE OSADZIE JESTEM NIE PEŁNO SPRAWNA SŁABO SZŁYSZĘ MA KŁOPOTY ODYCHANIEM

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane