Przedstawione przez resort pracy założenia do projektu przewidują zrównanie wynagrodzenia za cały czas choroby dla wszystkich pracowników, niezależnie od ich wieku i czy chorują w domu, czy w szpitalu. Wynagrodzenie to miałoby wynosić 80 proc. pensji.

Obecne przepisy przewidują, że pracownik po 50. roku życia otrzymuje wynagrodzenie za czas choroby w wysokości 80 proc., ale tylko do 14. dnia zwolnienia, lub dłużej - jeśli nie leży w szpitalu. Natomiast jeśli przebywa w szpitalu (po okresie 14 dni zwolnienia), może liczyć już tylko na zasiłek chorobowy z ZUS w wysokości 70 proc. pensji. Natomiast młodsi pracownicy za cały czas choroby otrzymują wynagrodzenie w wysokości 80 proc. pensji, także za czas pobytu w szpitalu.

Według szacunków resortu pracy zrównanie "chorobowego", czyli w praktyce podwyższenie o 10 proc. zasiłku wypłacanego przez ZUS dla osób starszych niż 50-letnie, będzie kosztowało ZUS ok. 26 mln zł rocznie.

Zarówno pracodawcy, jak i związkowcy z Zespołu Ubezpieczeń KT zgodzili się, że obecna dyskryminacja pracowników ze względu na wiek jest niedozwolona i powinna być jak najszybciej zlikwidowana. Rozbieżności między partnerami społecznymi dotyczyły natomiast wysokości zasiłków chorobowych, jakie miałyby obowiązywać po ich ujednoliceniu.

"Jest całkowicie naturalne, że nierówność wobec prawa należy zlikwidować, równając zasiłki w górę, a nie w dół"

Zdaniem eksperta Forum Związków Zawodowych Krzysztofa Małeckiego "rządowa propozycja jest dobra, bo likwiduje jawną dyskryminację".

Założenia resortu pracy poparł też ekspert OPZZ Andrzej Strębski. "Jest całkowicie naturalne, że nierówność wobec prawa należy zlikwidować, równając zasiłki w górę, a nie w dół" - powiedział. Zaznaczył, że "ZUS niewiele straci na tej operacji, więc propozycje pracodawców, którzy chcieliby obniżyć zasiłki dla wszystkich, nawet poniżej 70 proc., to tylko ich pazerność".

Magdalena Janczewska z Konfederacji Pracodawców Polskich podkreśliła, że "trzeba eliminować dyskryminację pracowników ze względu na wiek, ale niekoniecznie podwyższając zasiłki chorobowe dla części z nich z 70 do 80 proc."

"Prace nad założeniami do projektu nowelizacji to raczej przyczynek do dyskusji, czy w ogóle pracodawcy powinni płacić świadczenia chorobowe" - powiedziała Janczewska. Jej zdaniem, obowiązek ten powinien przejąć ZUS, do którego trafiają składki zdrowotne (2,45 proc. pensji pracownika).