Zgodnie z obowiązującymi od piątku zmianami, osoby których pracodawca "porzucił" firmę lub przez co najmniej dwa miesiące nie wypłacał pensji z powodu braku środków, mogą złożyć wniosek o zaliczkę do kierownika terenowego biura Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Pracownik musi przedstawić oświadczenie o tym, że pracował w firmie, której pracodawca jest niewypłacalny, oraz o rodzaju należności, których nie otrzymał. Jeśli oświadczenie będzie nieprawdziwe, pracownikowi grozi odpowiedzialność karna za fałszywe zeznania. FGŚP to sprawdzi.

Gdy Fundusz potwierdzi uzyskane od wnioskodawcy dane, wypłaci mu zaliczkę odpowiadającą zaległemu wynagrodzeniu, ale nie przekraczającą płacy minimalnej (obecnie 1317 zł miesięcznie). Na pozostałą część zaległych pensji pracownik może liczyć po przeprowadzeniu przez sąd postępowania w sprawie upadłości pracodawcy.

Dotychczasowe przepisy umożliwiały wprawdzie wypłacenie zaległych pensji z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, ale zwykle konieczne było do tego złożenie przez wierzycieli wniosku o ogłoszenie upadłości. Potem musiał go rozstrzygnąć sąd upadłościowy i dopiero wszczynana była procedura wypłaty zaległych wynagrodzeń z FGŚP.