Lekarze specjaliści zarabiający mniej niż rezydenci składają do sądów pozwy o odszkodowania. Dyrektorzy szpitali podkreślają, że realizacja roszczeń lekarzy doprowadzi do ich zadłużenia. Związek zawodowy proponuje ustalenie płacy minimalnej dla lekarzy, rząd mówi kategoryczne nie.
Publikacja: 18 lutego 2010, 03:00
W przyszłym tygodniu zapadną pierwsze wyroki w sprawie lekarzy specjalistów, którzy domagają się odszkodowania za dyskryminację płacową. Po ubiegłorocznych podwyżkach lekarzy rezydentów, tj. tych, którzy uczą się dopiero specjalizacji, okazało się, że w szpitalach pracują doświadczeni lekarze, których płace zasadnicze są niższe. Jeśli sąd przyzna im rację, szpitale będą musiały wypłacać im odszkodowania. A może o nie wystąpić nawet 15 tys. lekarzy specjalistów.
Te pozwy to niejedyne żądania lekarzy. Na początku lutego do sądu trafił pierwszy pozew lekarza z Warszawy, który domaga się od ZUS zapłaty 20 zł za każde wystawione zwolnienie. Łącznie za 150 zwolnień chce otrzymać 3 tys. zł. Rocznie lekarze wystawiają ponad 22 mln zwolnień.
Jako pierwsi pozwy o wypłatę odszkodowania za niższe wynagrodzenie złożyli czterej lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku oraz ze Szpitala Psychiatrycznego w Choroszczy. Domagają się od szpitali odszkodowań w wysokości od 30 do ponad 40 tys. zł.
– Pracuję na etacie i moja płaca zasadnicza wynosi 2,6 tys. zł brutto, a młodsi koledzy bez specjalizacji zarabiają od 3,4 do 3,9 tys. zł – mówi Iwona Owsiejczuk, lekarz psychiatra, jedna z domagających się odszkodowania.
Płace rezydentów to efekt zeszłorocznych podwyżek. Ministerstwo Zdrowia chce zachęcić młodych medyków do nauki najbardziej deficytowych specjalności (np. onkologii, geriatrii). Ci, którzy je wybiorą, zarabiają najwięcej. Ich pensje nie obciążają budżetów szpitali – są finansowane z Funduszu Pracy.
Obecnie specjalizacji w ten sposób uczy się około 8 tys. rezydentów. W tym roku na ich pensje FP ma wydać około 400 mln zł.
1: xxx z IP: 80.53.240.* (2010-02-18 07:35)
Współczuję lekarzom! Najuboższa grupa zawodowa w Polsce ;) ...
2: Ewa z IP: 195.187.152.* (2010-02-18 09:23)
żebyś wiedział, że biorąc pod uwagę lata nauki ,najuboższa. i niestety stawki podane w artykule sa prawdziwe. Nawet dorabiając na dyżurach (co przeciez oznacza ,ze nie ma Cię w ogóle w domu), nie zarabiasz tyle ile podają różne osoby, tzn. te mityczne 8-10 tys. Być może są takie jednostkowe przypadki, ale wierzcie mi wcale nie tak liczne.
3: Dopoki Minister..... z IP: 81.244.211.* (2010-02-18 10:27)
Dopoki Minister Zdrowia bedzie swoja dzialalnosc opierac na radach ekspertow ze stowarzyszenia "Central and Eastern European Society of Technology Assessment in Health Care" proponujacych m.in. "korektor zdrowia", polska sluzba zdrowia bedzie sie staczac do poziomu bulgarskiego.
4: cd. nr 3 z IP: 81.244.211.* (2010-02-18 10:39)
W tym roku w Bulgarii planuje sie zamknac polowe szpitali czyli 150 z ogolnej liczby 300.
5: zibi z IP: 83.26.174.* (2010-02-18 21:20)
Uważam, ze bardzo słusznie podniesiono wynagrodzenia rezydentom. Musi być motywacja do robienia specjalizacji w deficytowych specjalnoścoach. Panowie lekarze protestujący przeciwko temu BRONIA SWOJEGO MONOPOLU. Chciałbym im również przypomnieć, że te wysokie pensje sa finansowane z Funduszu Pracy a nie z funduszu wynagrodzeń konkretnej przychodni czy szpitala. Jestem przedsiębiorcą i płacę na Fundusz Pracy miesięcznie więcej niż "biedny" Pan doktor w ciągu pół roku. A i tak jak mi coś dolega to muszę iść prywatnie. I co ciekawe - ten sam lekarz przyjmując w przychodni nie jest "tym samym" gdy przyjmuje prywatnie.
6: hendrixx z IP: 78.131.206.* (2010-02-19 21:43)
czy to jest wina konkretnego lekarza, ze musisz iść prywatnie?
7: ed z IP: 89.75.136.* (2010-02-24 19:14)
148 TYSIĘCY SPECJALISTÓW??? Pani redaktor, niech się już pani obudzi! Nie jesteśmy na Księżycu, to i liczby niech będą z Ziemi, nie z Księżyca!
8: ed z IP: 89.75.136.* (2010-02-24 19:15)
Zibi, z jakiego Funduszu Pracy? Nie masz pojęcia, o czym piszesz!!!
Czy pracodawca musi osobiście dostarczyć do ZUS zaświadczenie o przychodzie

Szpitale przestaną pokrywać koszty pobytu pacjentów, którzy nie wymagają leczenia, lecz jedynie całodobowej opieki.