Coraz więcej pracowników firm, w których pracuje mniej niż 100 osób, a więcej niż 50, zaczyna zgłaszać do swoich pracodawców wnioski o tworzenie rady pracowników. Takie prawo mają od 24 marca tego roku. Są jednak wątpliwości, jak przepisy dotyczące tworzenia rad powinny być stosowane.

- Szef działu personalnego mojej firmy powiadomił przez e-maila wszystkich pracowników o prawie do tworzenia rady. Wyznaczył nam jednak 21-dniowy termin na złożenie do niego wniosku o chęci stworzenia tego gremium - mówi Mirosław Gębarski z jeden z dużych firm doradczych w Warszawie.

W opinii Marcina Wojewódki, radcy prawnego w kancelarii Wojewódka, podwładni nie są związani konkretnym terminem, w jakim powinni zgłosić pracodawcy wniosek o chęci utworzenia rady. Mogą złożyć go po upływie kilku miesięcy czy lat po wejściu w życie przepisów ustawy z 7 kwietnia 2006 r. o informowaniu pracowników i przeprowadzaniu z nimi konsultacji (Dz.U. nr 79, poz. 550 z późn. zm.).

- Skoro więc ustawodawca dopuścił możliwość składania wniosku w każdym czasie, to tym bardziej pracodawca nie może w żaden sposób ograniczać uprawnienia pracowników np. przez określenie 21-dniowego terminu na zgłaszanie wniosków w sprawie przeprowadzenia wyborów - mówi Jarosław Pękalski z kancelarii LexLiberum.

Tego rodzaju działanie podlega karze grzywny lub ograniczenia wolności.

Jeśli jednak rada zostanie już przez pracowników utworzona, pracodawca musi pamiętać o tym, że nie może zwolnić z pracy przewodniczącego rady pracowników ani żadnego członka tego gremium bez uzyskania wcześniejszej zgody na to pozostałych osób zasiadających w radzie. Taka sytuacja miała miejsce niedawno w firmie Alima Gerber.

- Pracodawca musi pamiętać, że jeśli będzie chciał wbrew opinii rady zwolnić z pracy członka rady lub jej przewodniczącego, działa niezgodnie z przepisami prawa. Za to grozi mu kara grzywny lub ograniczenia wolności - wskazuje Marcin Wojewódka.