NIK skontrolowała sprzęt i aparaturę medyczną w 53 szpitalach. Połowa z nich nie zachowywała należytej staranności w utrzymaniu ich właściwego stanu technicznego, bo nie przeprowadzała regularnej konserwacji. W ponad 80 proc. szpitali nie były przeprowadzane obowiązkowe testy sprzętu. Nie sprawdzano np. wiarygodności podawanych wyników w trakcie badania, co zdaniem NIK mogło powodować ich zafałszowywanie.

– W części szpitali sprzęt był użytkowany, mimo że wiedziano o niespełnianiu norm radiologicznych. To narażało pacjentów i personel medyczny na kontakt z nadmierną dawką promieniowania – mówi Paweł Biedziak, rzecznik prasowy NIK.

To niejedyny problem kontrolowanych szpitali. 25 proc. pracowni, gdzie stosowano aparaty regnowskie, w ogóle nie posiadało zezwolenia na ich użytkowanie. Z raportu NIK wynika też, że placówkach brakuje rzetelnie prowadzonej dokumentacji potwierdzającej stan eksploatacji sprzętu i aparatury medycznej. Takie przypadki Izba zanotowała w ponad dziesięciu szpitalach.

– Z jednej strony pacjenci są leczeni przy wykorzystaniu starego sprzętu, a z drugiej nowoczesna aparatura jest nieużywana – dodaje Paweł Biedziak.

Z raportu NIK wynika bowiem, że niemal co trzecia placówka, mimo że posiada nowoczesny i drogie urządzenia, nie korzystała z nich nawet przez kilka lat. Do takiej sytuacji dochodziło m.in. w Poznańskim Ośrodku Usług Medycznych – sprzęt o wartości ponad 190 tys. zł nie był używany przez sześć lat. W Szpitalu Wojskowym w Opolu przez rok nikt nawet nie rozpakował sprzętu wartego prawie 600 mln zł (zestaw do pośredniej radiografii cyfrowej CR). Dyrektorzy szpitali podkreślają, że główną przyczyną nieskorzystania z zakupionego sprzętu jest brak właściwego personelu, który ma odpowiednie uprawnienia do jego obsługi.